– Przedstawicielom Federacji Rosyjskiej mam do powiedzenia: próbujecie podbić Donbas od ponad 12 lat, a Kijów – od ponad czterech. Powstrzymała was bohaterska Ukraina, kraj, który generuje jedną dziesiątą PKB Rosji, ale Polska ma prawie połowę waszego PKB. Europa ma 10 razy więcej PKB niż wasz. NATO ma 25 razy więcej PKB niż wasz. Możecie nadal zabić wielu ludzi, ale nie możecie wygrać – powiedział Radosław Sikorski w Nowym Jorku. 

Ławrow opuścił salę, ale Sikorski nie przerywał. „Wiem, że słuchasz”

Szef MSZ wezwał Rosję, by przerwała swoją imperialną wojnę i nie narażała Europy i świata na niebezpieczeństwo.

Czytaj więcej

Pierwsza taka rozmowa od dekady. Radosław Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi

– Przestańcie niszczyć przyszłość Rosji, Siergieju. Wiem, że słuchasz. Powiedz swojemu szefowi, że już wystarczy – zaapelował do szefa rosyjskiego MSZ, który wcześniej wyszedł z sali.

Sikorski o naruszeniu polskiej przestrzeni. „Jeśli przeproszą, nie będziemy z tego robili wielkiej sprawy” 

–Takie rzeczy zdarzają się między sąsiadami i jeśli strona rosyjska powie „przepraszamy”, to nie będziemy z tego robili wielkiej sprawy– powiedział w środę w Nowym Jorku wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.

–Jeśli chodzi o to, z tego, co wiem, było bardzo krótkie. Tak jak mówiłem w jednym z poprzednich wystąpień, jeśli strona rosyjska powie „przepraszamy, pilot się pomylił”, to nie będziemy z tego robili wielkiej sprawy. Ale ten, kto zawini, musi poczuwać się do błędu– powiedział Sikorski dziennikarzom po wystąpieniu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że w środę ok. godz. 11 rosyjski śmigłowiec na 42 sekundy naruszył polską przestrzeń powietrzną w regionie Braniewa przy granicy z obwodem królewieckim. Jak podano, śmigłowiec wleciał w polską przestrzeń na ok. 300 m i był obserwowany przez polskie wojsko.

Szef MSZ o ewentualnym zestrzeliwaniu rosyjskich samolotów lub śmigłowców

Odpowiadając na pytanie o ewentualne zestrzeliwanie rosyjskich samolotów lub śmigłowców, wicepremier Sikorski odparł, że te decyzje są w gestii wojska.

–Jeśli nasze dowództwo sił powietrznych, dowódca operacyjny uzna, że to jest umyślne i że zagraża czy to własności, czy wręcz zdrowiu i życiu naszych obywateli, no to nasza konstytucja jest jasna: Wojsko Polskie broni ojczyzny– powiedział. Zaznaczył jednak, że polskie niebo jest strzeżone również przez samoloty i radary sojusznicze, „więc to są decyzje, które muszą podjąć wojskowi”.

Minister odpowiedział też na komentarz rzeczniczki rosyjskiego MSZ Marii Zacharowej, która odnosząc się do jego wywiadu dla „Faktu” o osobistych przygotowaniach na wypadek kryzysu, poleciła mu wzięcie środka na schizofrenię.

–Dosłownie parę dni temu wpływowy doradca Władimira Putina pan Patruszew groził nam anihilacją atomową. A pani Zacharowa sugeruje, że taka obawa przed rosyjską agresją jest chorobą psychiczną. Więc sugeruję, że pani Zacharowa i pan Patruszew powinni uzgodnić stanowisko– powiedział Sikorski.

Czytaj więcej

Akcja służb w okolicach Malborka. Trwają poszukiwania tajemniczego obiektu

Radosław Sikorski: Uzależniłbym zaproszenie dla Putina na szczyt G20 od wdrożenia zawieszenia broni

Pytany o sprawę zaproszenia przez Stany Zjednoczone na szczyt G20 w Miami Władimira Putina, szef polskiej dyplomacji odparł, że gdyby to on był na miejscu sekretarza stanu Marka Rubia, uzależniłby zaproszenie dla Putina od wdrożenia zawieszenia broni.

Zauważył jednak, że ewentualna obecność rosyjskiego przywódcy może być „problemem wizerunkowym” dla prezydenta Karola Nawrockiego, który również został zaproszony.

–Nasz prezydent będzie miał taki sam problem wizerunkowy, jaki miał pan minister Domański, no bo na szczyt do ministrów gospodarki i finansów G20 (zaproszony) był też minister Federacji Rosyjskiej i jakoś nie było chętnych do tak zwanego „family photo”– powiedział. To odniesienie do spotkania ministrów finansów G20 w Asheville, gdzie europejscy uczestnicy, w tym Andrzej Domański, wymogli na organizatorach wykluczenie rosyjskiego ministra Antona Siłuanowa ze wspólnej fotografii.