Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do zmiany na mapie zagrożeń migracyjnych w Polsce.
  • Dlaczego przestępczość wśród Kolumbijczyków rośnie wielokrotnie szybciej niż ich liczba
  • Jakie błędy systemowe wskazują eksperci i co rekomendują, by zatrzymać eskalację problemu.

Obecność największej grupy migrantów, jaką stanowią w Polsce przybysze z Ukrainy, zaczyna być mniej ryzykowna niż masowy napływ Kolumbijczyków – zwłaszcza że przestępstw wśród nich przybywa szybciej niż ich samych. Problem już sygnalizowaliśmy w „Rzeczpospolitej”. Teraz potwierdzają to kolejne dane. Od początku stycznia do końca czerwca zarzuty karne usłyszało 239 Kolumbijczyków, czyli dwa razy więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – wynika z danych Komendy Głównej Policji zebranych dla „Rzeczpospolitej”. Tempo, w jakim przybywa podejrzanych o przestępstwa obywateli Kolumbii, wymaga szybkiej i zdecydowanej reakcji służb – alarmują eksperci.

Reklama
Reklama

– Tendencja do wzrostu przestępstw „twardych”, popełnianych przez Kolumbijczyków, będzie się zwiększać. Kraj, z którego pochodzą, od wielu lat jest nękany problemami i pokojowe rozwiązania rzadko dochodzą tam do głosu. Zresztą Kolumbijczycy już wcześniej wdawali się u nas w bójki z użyciem niebezpiecznego narzędzia – mówi „Rz” dr Jarosław Przyjemczak, specjalista w zakresie bezpieczeństwa i zagrożeń terrorystycznych, ekspert Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego. A prof. Tomasz Safjański z Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej, wicedyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym ostrzega: – Znaczna dynamika przy małej populacji to najgorszy sygnał: ułamek procenta migrantów z Kolumbii generuje gwałtowny skok przestępczości. Bez ostrzejszych filtrów i szybkiej deportacji zapłacimy za te błędy własnym bezpieczeństwem.

Mniej podejrzanych o przestępstwa wśród Ukraińców i Gruzinów. To efekt deportacji 

Co wynika z najnowszych policyjnych danych, przygotowanych dla „Rzeczpospolitej”? W pierwszym półroczu przestępstw dopuściło się łącznie 8 534 cudzoziemców – to blisko o 800 mniej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Najczęściej była to jazda w stanie nietrzeźwym – już przy stężeniu alkoholu, które podpada pod przestępstwo (1 637 podejrzanych – o ponad 300 mniej), przestępstwa narkotykowe (1 080 osób z zarzutami – nieznaczny spadek), kradzieże i łamanie zakazów sądowych nakładanych za jazdę z promilami (527 – a więc o ponad 100 mniej). Obcokrajowcy rzadziej dopuszczali się oszustw i włamań, ale nieco częściej jeździli po cofnięciu uprawnień, stosowali groźby i podrabiali dokumenty.

Czytaj więcej

Nadchodzi nowa fala cudzoziemskiej przestępczości w Polsce

W statystykach przodują Ukraińcy – to prawo liczb, bo ich jest w Polsce najwięcej. Jednak nastąpiła istotna zmiana – w minionym półroczu przestępstw dopuściło się 5 045 z nich, a więc o 563 mniej niż w tym samym czasie rok temu. I zmianę tę widać w wielu kategoriach (choć ostatnie przestępstwa z udziałem imigrantów z Ukrainy odbiły się szerokim echem). Co ważne, spadła liczba podejrzanych także wśród przybyszów z Gruzji, którzy do niedawna stanowili największe zagrożenie – o czym pierwsza ostrzegała „Rzeczpospolita”. W ramach zorganizowanych grup przestępczych Gruzini dokonywali zuchwałych rozbojów, kradzieży i napadów na kantory, w „filmowy” sposób zrabowali m.in. w Warszawie diamenty czy zegarki i biżuterię warte ponad 2 mln zł. Jednak do czerwca przestępstwa popełniło tylko 623 Gruzinów – a to aż o 276 osób mniej niż przed rokiem. I tutaj spadki dotyczą niemal wszystkich kategorii przestępstw.

– Dane za pierwsze półrocze tego roku dotyczące obywateli Ukrainy i Gruzji wskazują na odwrócenie tendencji wzrostowej przestępczości obserwowanej w latach 2022–2025. W porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. liczba obywateli Ukrainy zarejestrowanych jako podejrzani o popełnienie przestępstw zmniejszyła się o 10 proc. Jeszcze wyraźniejszy spadek, o ponad 30 proc., dotyczy obywateli Gruzji – mówi prof. Tomasz Safjański. I ocenia: – To sygnał stabilizacji, ale nie przesłanka do uznania problemu za rozwiązany. W szczególności w przypadku obywateli Gruzji nadal zasadne pozostaje utrzymywanie działań ukierunkowanych na zwalczanie zorganizowanej przestępczości transgranicznej, nielegalnej migracji oraz grup specjalizujących się w przestępstwach przeciwko mieniu.

Jak zauważają nasi rozmówcy ze służb – policji i Straży Granicznej – ograniczenie przestępczości ze strony Ukraińców i Gruzinów to w dużej mierze efekt deportacji osób, które rażąco naruszają polskie prawo. Są w błyskawicznym tempie wydalani i dostają „wilczy bilet” – zakaz wjazdu do strefy Schengen na kilka, a nawet 10 lat.

Czytaj więcej

Blisko połowa Kolumbijczyków pracuje u nas na czarno. Polska ukarze trzy państwa

– W związku z odnotowanym w latach poprzednich wzrostem udziału cudzoziemców w strukturze przestępczości policja podjęła zdecydowane działania. W okresie styczeń–czerwiec 2026 r. funkcjonariusze przekazali Straży Granicznej 1356 cudzoziemców, których uznano za osoby stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Osoby te, pomimo wcześniejszego zalegalizowania pobytu w Polsce, zostały zobowiązane do opuszczenia terytorium RP, z jednoczesnym zakazem wjazdu do strefy Schengen – wskazuje insp. Robert Opas z KGP. I dodaje, że w pierwszym półroczu 2025 r. cudzoziemcy stanowili 6,18 proc. wykrytych sprawców przestępstw, a w 2026 r. odsetek ten zmalał do 5,95 proc.

Widać zmianę przestępczego trendu. Ponad 300 Kolumbijczyków z zarzutami

Ciemną stroną najnowszych danych jest wspomniana już lawinowo rosnąca rzesza Kolumbijczyków. W ciągu pół roku liczba podejrzanych z Kolumbii „dobiła” już do blisko 75 proc. stanu za cały miniony rok. Liczby bezwzględne mogą nie robić wrażenia, ale tempo wzrostu podejrzanych – już tak. Jeszcze w 2022 r. przestępstw dopuściło się w Polsce siedmiu Kolumbijczyków, rok później – 22. W 2024 r. już 127, a w 2025 r. – 324. W obecnym, jedynie do czerwca, jest to już 239 osób. Widoczny jest więc dynamiczny wzrost Kolumbijczyków łamiących prawo.

O jakich nadużyciach mowa? Jazda samochodem po pijanemu (wzrost z 51 do 91 przypadków), łamanie nałożonych z tego powodu zakazów sądowych, bójki, w tym takie, gdzie nagle pojawia się nóż, sprawy narkotykowe, a także zachowania określane jako tzw. pospolita przestępczość.

W ubiegłym roku głośno było o zabójstwie w miejscowości Nowe (pod Świeciem) – sprzeczka zakończyła się bójką na rynku z udziałem ośmiu Kolumbijczyków i trzech miejscowych, w jej efekcie 29-latek z Kolumbii śmiertelnie ugodził nożem 41-letniego Polaka. Kolumbijczycy mieszkali w hostelu, pracowali w zakładzie mięsnym. Zbrodnia wstrząsnęła miejscową społecznością.

Czytaj więcej

Mężczyzna zginął podczas nocnej bójki pod Świeciem. Kolumbijczyk głównym podejrzanym

W czerwcu 22-letni Kolumbijczyk przedmiotem przypominającym broń sterroryzował obsługę kantoru w Łodzi i zrabował ponad 200 tys. zł w różnych walutach. Został zatrzymany w hotelu w Piotrkowie Trybunalskim, skradzione pieniądze odzyskano.

Kłótnie wybuchają także w ich własnym gronie. W grudniu ubiegłego roku po awanturze w hostelu 19-letni Kolumbijczyk został ugodzony nożem przez swojego 29-letniego rodaka – zmarł. Echem odbiła się bójka Kolumbijczyków w Bytowie, gdzie w lutym zeszłego roku urządzili bijatykę, a także zamieszki w Słupsku – jej uczestnicy zostali wydaleni. A jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, na Podlasiu Kolumbijczycy uruchomili wytwórnię narkotyków.

– Każda migracja niesie dodatnie aspekty, ale także problemy w postaci przestępczości. Jeśli do miasteczka, gdzie jest zakład produkcyjny, przyjeżdża 700-800 osób, co już ma miejsce np. w Bytowie, to mają duży wpływ na funkcjonowanie tego miejsca – zauważa dr Jarosław Przyjemczak.

Czytaj więcej

Lawinowy wzrost. Grupa z Ameryki Południowej coraz częściej dokonuje przestępstw w Polsce. Ustalenia „Rzeczpospolitej”

– Nie można lekceważyć pospolitej przestępczości, bo od niej jest tylko mały krok do poważnych, „twardych” przestępstw. Jeżeli nie zapanujemy nad drobnymi z pozoru naruszeniami, to w niedługiej perspektywie odbije się to nam czkawką. Przebywający u nas cudzoziemcy po jakimś czasie poznają słabości systemu, niektórzy mogą skusić się na dodatkowe pieniądze, niekoniecznie legalne, i będą chcieli popełniać poważne przestępstwa – wskazuje ekspert.

O jakich przestępstwach mówimy? – Związane chociażby z działaniem służb specjalnych obcych, wrogich nam krajów. To właśnie cudzoziemców rosyjskie służby angażują do akcji sabotażowych czy dywersyjnych, czego doświadczyliśmy już w praktyce – tłumaczy dr Przyjemczak.

Ilu naprawdę Kolumbijczyków przebywa w Polsce?

Kolumbijczycy są jedną z najszybciej rosnących grup imigrantów zarobkowych w Polsce. W latach 2022–2025 nastąpił dynamiczny wzrost wydanych im zezwoleń na pracę – z 4,1 tys. w 2022 r. do ponad 37 tys. w roku ubiegłym. – To oznacza ponad dziewięciokrotny wzrost liczebności ich populacji w ciągu czterech lat. Równolegle rosła liczba obywateli Kolumbii zarejestrowanych przez policję jako podejrzani o popełnienie przestępstw – z siedmiu osób w 2022 r. do 324 osób w 2025 r., czyli ponad... 46-krotnie. Dynamika wzrostu liczby podejrzanych była zatem znacznie wyższa niż tempo wzrostu liczby osób posiadających zezwolenie na pracę – zauważa prof. Tomasz Safjański. I podkreśla, że pomiędzy 2024 a 2025 r. liczba wydanych zezwoleń na pracę praktycznie się nie zmieniła, ale liczba podejrzanych wzrosła z 127 do 324 osób, czyli o ok. 155 proc. – zatem wzrost nie był konsekwencją zwiększenia liczebności populacji, lecz wynikał przede wszystkim z istotnego wzrostu liczby osób rejestrowanych jako podejrzani.

Co więcej, rzeczywista liczba przebywających u nas Kolumbijczyków jest znacznie większa – tysiące przebywają nielegalnie. W ubiegłym roku służby ujawniły blisko 1,6 tys. obywateli tego kraju (co czwarty skontrolowany), którym upłynęła ważność pozwoleń i nie powinno ich tu być. W tym roku Straż Graniczna zatrzymała już 1,1 tys. takich osób. Niemal co drugi kontrolowany obywatel Kolumbii pracował nielegalnie.

Gdy Kolumbijczycy wdają się w bójki, w ruch idą noże 

Prof. Tomasz Safjański: – Należy zakładać, że największym zagrożeniem ze strony obywateli Kolumbii będą przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Na szczególną uwagę zasługuje dynamika wzrostu bójek i pobić. Przestępstwa te pojawiły się po raz pierwszy w 2024 r., kiedy odnotowano 11 podejrzanych o to obywateli Kolumbii, natomiast już w 2025 r. liczba ta wzrosła do 30 osób, co oznacza wzrost o blisko 173 proc. Wskazuje to na wyraźne zwiększenie udziału przestępstw związanych z przemocą fizyczną w strukturze przestępczości kryminalnej przypisywanej obywatelom Kolumbii.

Co to oznacza dla przeciętnego obywatela? – Może to oznaczać zwiększone ryzyko stania się przypadkowym uczestnikiem, świadkiem lub ofiarą agresji w miejscach publicznych. Z punktu widzenia bezpieczeństwa publicznego taki kierunek zmian zagrożenia należy uznać za szczególnie istotny, ponieważ przestępstwa z użyciem przemocy mogą prowadzić do pogorszenia poczucia bezpieczeństwa mieszkańców – podkreśla prof. Safjański.

Dr Jarosław Przyjemczak zauważa, że Kolumbijczycy, ale i inni obcokrajowcy, nie przyjeżdżają „w próżnię”, ale do pracy, zwykle do dużych zakładów produkcyjnych jako siła robocza. Co robią po pracy, nikt nie wie. – Oni funkcjonują w enklawach, nie mają tutaj rodzin, po pracy czymś się muszą zajmować, więc zasadne jest pytanie, czy nie tworzą jakichś ugrupowań, które mają inne pomysły na spędzanie czasu niż tylko granie w szachy – mówi.

Według ekspertów szybkie tempo wzrostu podejrzanych o przestępstwa obywateli Kolumbii wskazuje na to, że zmienia się mapa zagrożeń migracyjnych w Polsce. A wzrost przestępstw z użyciem przemocy wśród obywateli Kolumbii to sygnał ostrzegawczy wymagający monitorowania, zanim eksploduje z ogromną siłą.

Dlaczego ułamek procenta migrantów pochodzących z Kolumbii generuje tak gwałtowny skok przestępczości? W ocenie prof. Safjańskiego  to efekt „dziurawych wiz” i braku weryfikacji przez agencje pracy. – Służby muszą działać u źródła, potrzebujemy polskich oficerów łącznikowych policji w Kolumbii. Ryzyko wyłapuje się w Bogocie, a nie na ulicach polskich miast. Bez ostrzejszych filtrów i szybkiej deportacji zapłacimy za te błędy własnym bezpieczeństwem. Gdy wskaźniki przestępczości rosną wielokrotnie szybciej niż liczebność danej grupy, to znak, że do Polski trafia ryzykowny, niesprawdzony element – wskazuje.

Brakuje nam świadomości ogólnokrajowej, że bezpieczeństwo buduje się na poszczególnych poziomach i że najlepszą taktyką radzenia sobie z zagrożeniem jest zapobieganie zagrożeniu. Amerykanie kiedyś wyliczyli, że jeden dolar zainwestowany w prewencję zwraca się dziesięciokrotnie

dr Jarosław Przyjemczak, specjalista w zakresie bezpieczeństwa i zagrożeń terrorystycznych, ekspert Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Z perspektywy zagrożeń kryminalnych punkt ciężkości stopniowo przesuwa się z tradycyjnie monitorowanych grup migrantów ze Wschodu na nowe kierunki migracji zarobkowej, które wymagają intensywnego monitoringu i pogłębionej analizy struktur przestępczości. Bo największym wyzwaniem bezpieczeństwa nie musi być największa grupa cudzoziemców, lecz ta, w której wskaźniki pogarszają się najszybciej – zaznaczają eksperci.

– Bezpieczeństwo wymaga wyprzedzania trendów, a nie biegania za zeszłoroczną statystyką. Czas na szybkie działania prewencyjne, zanim problem uderzy z pełną siłą – konstatuje prof. Safjański. – W Polsce brakuje systemowych rozwiązań prewencyjnych np. w kwestii sprawdzenia powiązań kryminalnych migrantów lub prezentowanych przez nich radykalnych zachowań. Dopiero kiedy coś się wydarzy, to jest zmartwieniem policji i służb specjalnych. Brakuje nam świadomości ogólnokrajowej, że bezpieczeństwo buduje się na poszczególnych poziomach i że najlepszą taktyką radzenia sobie z zagrożeniem jest zapobieganie zagrożeniu. Amerykanie kiedyś wyliczyli, że jeden dolar zainwestowany w prewencję zwraca się dziesięciokrotnie – zauważa dr Przyjemczak.