Reklama

Polskie miasto jak „ósmy cud świata”. W sześć lat miało potroić liczbę mieszkańców

Tychy obchodzą 75. rocznicę uzyskania praw miejskich. Jubileusz wzorcowego miasta socjalistycznego stanowi okazję do refleksji nad wzlotami i upadkami powojennej urbanistyki w Polsce oraz do zmierzenia się z założycielskimi mitami tej unikatowej miejscowości.
Tyskie Osiedle A reprezentuje klasę urbanistyczną porównywalną ze słynnym katowickim Nikiszowcem

Tyskie Osiedle A reprezentuje klasę urbanistyczną porównywalną ze słynnym katowickim Nikiszowcem

Foto: Paterples/wikipedia

Jedną z półprawd otaczających Tychy jest ta, że – na podobieństwo średniowiecznych lokacji – powstały one „na surowym korzeniu”. Tymczasem już przed II wojną światową były dużą, liczącą niemal 10 tys. mieszkańców, zindustrializowaną wsią górnośląską. Nie było tu co prawda wielkich hut i kopalń, a od Katowic i centralnej części okręgu przemysłowego oddzielały ją gęste lasy, ale rozwijały się inne gałęzie gospodarki. Do dzisiaj miasto słynie z największego browaru w Polsce, dawnej własności książąt pszczyńskich. W 1934 r. Tychy zyskały status gminy wiejskiej na prawach miejskich. Choć zdecydowana większość mieszkańców pracowała już wówczas w zawodach pozarolniczych, społeczność zachowywała swoją śląską homogeniczność, a jej rytm wyznaczały agrarne obyczaje oraz kalendarz świąt kościelnych.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama