Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Bojownicy Huti na pick-upie patrolują ulice stolicy Sany. Z prawej robot bioniczny w centrum innowacji robotyki bionicznej w Czangczun w Chinach.
Z jednej strony jesteśmy na technologicznym szczycie, choć zaraz możemy z niego spaść w przepaść, bo różnoracy guru, którzy na doskonaleniu sztucznej inteligencji zjedli zęby, albo raczej zjedliby, gdyby ich równie utalentowani koledzy nie dokonali wcześniej przełomu w stomatologii, a jeszcze inni nie opracowali odpowiedniej diety bez nadmiaru twardego mięsa, kiełbas, grzanek i frytek, a za to z mięciutkim humusem, skyrem, tofu, matchą i zielonymi koktajlami, otóż ci guru, w których zdanie się wsłuchujemy, bo kto jak nie oni wiedzą, co nam wysmażyli, bawiąc się modelami liczbowymi, straszą, że AI może wykończyć ludzkość w ciągu dekady, zgładzić nas, choć – to chyba pocieszenie – prawdopodobieństwo tego wymazania człowieka przez maszynę ma być bliskie 10 proc. w ciągu tych najbliższych dziesięciu lat, czyli może nie tak dużo, pozostaje przecież 90 proc. szans na przetrwanie przynajmniej paru miliardów z nas, ale co dalej, można z lekkim niepokojem zapytać naszych drogich guru, czy w kolejnych latach prawdopodobieństwo zacznie rosnąć geometrycznie, a może o tym już zadecyduje sama AI poza waszą kontrolą i wiedzą, może już bez guru, bo mściwa sztuczna zechce na początku pozbyć się was, wybitnych przedstawicieli naturalnej inteligencji, tej, to trzeba podkreślić, która jest w coraz niższej cenie, ma coraz mniej pola do popisu, w niektórych zawodach kojarzonych dotychczas z pracą umysłową już prawie wcale nie ma takiego pola, następne czekają w kolejce, niecierpliwie pukają do drzwi technologicznej przyszłości, do innego świata, który naprawdę już stał się inny, ale tego nie dostrzegamy, jak w paradoksie łysego, ile włosów trzeba stracić, by można kogoś tak nazwać, przecież zakola, zanik kępki nad czołem to jeszcze nie dowód na łysinę, ale z każdym wytartym milimetrem zmierzamy ku niej, oszukując się, że to jeszcze nie teraz, a w zasadzie to i guru nadający komunikaty zza swoich biurek sugerują, że ta zagłada ludzkości to jeszcze nie teraz, trochę się nacieszymy, najemy i przede wszystkim pobawimy w nasze człowiecze kłótnie, oj, jak my je lubimy, to dowód naszego człowieczeństwa, zwłaszcza kojarzonego z cywilizacją Zachodu, tego Zachodu, który już nieraz miał upaść, jego zmierzch różni wieszczyli, i gdzie teraz oni są, ci wieszcze, ze swoimi mrocznymi teoriami, no gdzie oni są, bo wiadomo, gdzie są ci, którzy teraz wieszczą, to między innymi nasi guru, ale oni wciąż straszą sztuczną inteligencją, są jednak także analitycy, dziennikarze, naukowcy, z których część – i tu przechodzimy do tego początkowego „z jednej strony” – przewiduje, że nie potrzeba AI, by nas wykończyć, wystarczy zablokować kilka cieśnin i świat upadnie, bo nie zniesie wciąż rosnących cen na paliwa, to, nawiasem mówiąc, odwrotne zjawisko niż to z ceną tradycyjnej pracy umysłowej, otóż z tej drugiej strony, tej niekompatybilnej z przebywaniem na technologicznym szczycie, mamy prostych Jemeńczyków, chodzących w klapkach, staroświeckich szatach i z kałasznikowem lub inną bronią w ręku, poruszających się pick-upami, które były już produkowane w czasach dzieciństwa niektórych naszych guru, i ci Jemeńczycy, zwani Huti, z łatwością podbijają wybrzeże Morza Czerwonego i zyskują możliwość blokowania kluczowego szlaku transportu ropy, której cena szaleje i szaleć będzie, a to uderza w nasze wszystko, otóż ci Huti, którzy jeszcze kilkanaście lat temu żyli w górach, czyli także wśród jakichś szczytów, radzą sobie z wielekroć silniejszymi przeciwnikami, których władcy, jak w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, zainwestowali miliardy w AI i inne cuda, nie mówiąc o broni także do zwalczania Hutich, snuli wizje wspaniałej przyszłości z wykorzystaniem najnowocześniejszej technologii, i co mają teraz, można spytać, co ma taka Arabia Saudyjska z zawartego niedawno porozumienia o bezpieczeństwie z Pakistanem, jedynym muzułmańskim państwem z bombą atomową, i z Turcją, muzułmańskim członkiem NATO, same kłopoty ma, choć porozumienie zawarto w Mekce, świętym mieście wyznawców islamu, którymi są oczywiście i Huti, ale z innego odłamu niż panujący w tych trzech krajach, jak się wydawało mocarnych i gotowych do obrony, a z nią jest tak, że udało się zestrzelić drona nadlatującego nad Mekkę, którego mieli wysłać Huti (zaprzeczają), czyli ci, którzy najtrafniej ostatnio pokazali, że jest inna strona, ale w niej lepiej nie szukać pocieszenia.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: