Prawie 40 tysięcy mieszkańców Lizbony podpisało petycję do rządu o zniesienie systemu kaucyjnego, który został wprowadzony w Portugalii od kwietnia tego roku. Burmistrz Carlos Moedas – socjaldemokrata, były Komisarz UE do spraw badań, nauki i innowacji, mówi o „dramacie społecznym”, brudzie w mieście i wzroście „patologicznych zachowań” wśród mieszkańców.

Nawet socjalistycznym eurokratom zderzenie z rzeczywistością otwiera oczy. Gdyby dalej siedział w Brukseli, to by pewnie nie zobaczył tego, co zobaczył w Lizbonie, którą na co dzień zarządza. Zgodnie z jednym z tzw. prawem Murphy’ego „ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas, gdy inne możliwości zawiodą”. Ale jak na socjalistycznego eurokratę przystało, stwierdził, że „Intencja była dobra. Rezultat jest zły”. Marks z Leninem też mieli ponoć dobre intencje.

Czytaj więcej

Pozorna sprawność systemu kaucyjnego. Zbiórka nie równa się recykling

We Francji Ministerstwo Transformacji Ekologicznej ogłosiło, że rezygnuje z wprowadzania systemu kaucyjnego, uznając, że poziom odzysku opakowań plastikowych w poszczególnych regionach kraju jest zróżnicowany, a wprowadzenie nowego, jednolitego systemu uderzyłoby w istniejące mechanizmy segregowania i przetwarzania opakowań w gminach. Budowa sieci punktów zwrotu oznaczałaby konieczność znalezienia miejsca w supermarketach, miastach i na obszarach wiejskich. Lepsze efekty przynieść może udoskonalenie już istniejących systemów recyklingu – na przykład żółtych pojemników. Wypisz wymaluj jak w Polsce.

Francja rezygnuje z wprowadzania systemu kaucyjnego. Co z Polską?

No ale Emmanuel Macron w latach 2008-2012 pracował jako bankier w Rothschild & Co., który doradzał w transakcjach M&A. Jak dobrze kojarzę, to między innymi koncernowi Nestle, który, jako wielki producent napojów w butelkach plastikowych, jest mocno zainteresowany tym tematem. Coś tam chyba prezydent kuma. Nasz były premier też był „banksterem”, więc też powinien. Ale to za jego czasów uchwalono nowelizację ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Więc chyba nie kuma. A rząd kolejnego premiera – historyka – ją zawzięcie wciela w życie.

Najbardziej jednak rozśmieszył mnie – nomen omen – pewien eurodeputowany, który skrytykował projekt uchylenia przepisów o systemie kaucyjnym zgłoszony przez Konfederację, twierdząc, że „Polacy zarabiają”. Polacy to najpierw muszą zapłacić kaucję, a później niektórzy ją odzyskują, gromadząc butelki i wożąc je do butelkomatów. Zarabiają to producenci, którym trzeba zapłacić kaucję, której wielu Polaków nie odzyskuje, bo im się nie chce, bo uważają to za nieestetyczne albo wręcz patologiczne – jak burmistrz Lizbony.

Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych państwa członkowskie Unii muszą do 1 stycznia 2029 r. osiągnąć co najmniej 90-proc. wskaźnik selektywnej zbiórki rocznie. Ale recykling, którego domaga się Komisja Europejska i system kaucyjny to dwie różne rzeczy. A u nas niektórzy uważają, że to synonimy.

Czytaj więcej

„Chaos i patologiczne zachowania”. Burmistrz Lizbony chce rezygnacji z systemu kaucyjnego

Więc przypomnę, że zgodnie z teorią regulacji, prawne regulacje rynku muszą być konieczne, proporcjonalne, adekwatne, skuteczne i efektywne. Są konieczne wówczas, gdy problem jest na tyle istotny, że w ogóle wymaga interwencji prawnej i nie może zostać rozwiązany bez niej. Muszą być proporcjonalne do wagi problemu i adekwatne, a instrumenty prawne muszą służyć skutecznemu i efektywnemu rozwiązaniu problemu, którego identyfikacja była przyczyną podjęcia regulacji. Ocena instrumentów prawnych użytych do regulacji musi prowadzić do stwierdzenia, czy są to jedyne dostępne instrumenty, a jeśli nie, to czy są one najlepsze do osiągnięcia postawionych celów regulacyjnych z punktu widzenia kryterium optymalności.

Przykład Francji pokazuje, że system kaucyjny konieczny nie jest. Skoro Francuzi mogą go nie wprowadzić, nie jest jedynym dostępnym instrumentem prawnym i wcale nie jest najlepszym. Na pewno nie jest też optymalny. Jest skuteczny – i owszem – ale tylko dla tych, którzy na nim zarabiają, więc mieli interes w jego wprowadzeniu.

Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego