Rząd wziął się za poprawę bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych. W swoim stylu, czyli na hurra, byle szybciej, byle pokazać wszystkim, że coś się robi. Tym czymś jest oczywiście zmiana prawa, która ma zadziałać jak czarodziejska różdżka. Co tam, że do tej pory rzadko kiedy efekt uda się w ten sposób osiągnąć. Elektorat chce, elektorat będzie miał.

Rząd we wtorek zatwierdził projekt zmian w prawie o ruchu drogowym, którego treść upubliczniono rano, a założenia poprzedniego popołudnia. Konsultacje i uzgodnienia, na wniosek Stanisława Bukowca z Ministerstwa Infrastruktury, które za tym dziełem stoi, zostały pominięte. Dlaczego? Uzasadnieniem jest „potrzeba pilnego podjęcia działań legislacyjnych służących ochronie życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego i kolejowego. Szczególnie niebezpieczne zachowania kierujących pojazdami na przejazdach kolejowo-drogowych mogą prowadzić do zdarzeń o charakterze katastrofy, zagrażających jednocześnie wielu osobom” – czytam i łapię się za głowę.

Zmiany w prawie po tragicznym wypadku w Sokolnikach Suchych

To jak to? Jeszcze tydzień temu czy dwa, żyliśmy sobie jak pączki w maśle w 20. gospodarce świata, a dziś na co drugim przejeździe czyha nieodpowiedzialny kierowca, który tylko patrzeć, jak spowoduje katastrofę? Przecież jeśli sięgnąć do danych np. Urzędu Transportu Kolejowego, to widać, że liczba wypadków na przejazdach w ostatnich latach jest dość stabilna. Co nie znaczy, że mała. Celowo nie chcę robić teraz porównań do innych europejskich krajów, bo taka analiza wymaga czasu (proste porównanie liczby zdarzeń na przejazdach jest mylące, bo trzeba jeszcze uwzględnić długość sieci kolejowych czy liczbę przejazdów).

Skąd więc pośpiech? Oczywiście z powodu tragicznego wypadku w Sokolnikach Suchych, po którym maszyniści przeprowadzili ogólnopolski protest skutkujący opóźnieniami na kolei. Trudno się dziwić maszynistom, że wykorzystali tragedię do zwrócenia uwagi decydentów. Zwłaszcza że, jak mówili (trochę przesadzając), przez lata nikt nie słuchał ich apeli o poprawę bezpieczeństwa na przejazdach. Natomiast na pytanie o to, czy pośpiech był motywowany bardziej troską o bezpieczeństwo, czy chęcią uniknięcia kłopotów na kolei, każdy niech odpowie sobie sam.

Nie mam zamiaru ganić rządu za podjęcie działań, ale już za pominięcie etapu konsultacji, jak najbardziej. Zwłaszcza że może wtedy dostalibyśmy bardziej przemyślane propozycje.

Dlaczego rząd śpieszy się z zaostrzeniem prawa drogowego?

„Odroczenie rozstrzygnięcia w sprawie projektowanych rozwiązań opóźniałoby wprowadzenie mechanizmów zapobiegających tym zachowaniom i zwiększających skuteczność ich wykrywania oraz sankcjonowania, przedłużając utrzymywanie się zagrożeń dla bezpieczeństwa ruchu. Waga chronionych dóbr oraz możliwa skala skutków takich zdarzeń przemawiają za niezwłocznym rozpatrzeniem projektu” – argumentuje Stanisław Bukowiec.

Czytaj więcej

Wykroczenia na przejazdach kolejowych będą ostrzej karane. Rząd przyjął projekt

Te rozwiązania, uwaga, uwaga to: zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące za najpoważniejsze wykroczenia na przejazdach kolejowych oraz wprowadzenie obligatoryjnego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów za sprowadzenie katastrofy w komunikacji lub jej bezpośredniego niebezpieczeństwa.

Rozumiecie państwo? Nie ma czasu do stracenia. Musimy jak najszybciej wprowadzić przepisy, które umożliwią zatrzymywanie prawa jazdy na trzy miesiące – np. za objeżdżanie opuszczonych zapór lub półzapór, wjazd na przejazd kolejowy w trakcie ich opuszczania, albo pomimo migającego czerwonego światła lub dwóch naprzemiennie migających świateł czerwonych – bo to powstrzyma kierowców przed nieodpowiedzialnymi zachowaniami na torach.

No problem w tym, że nie powstrzyma. Nie potrafię zrozumieć, skąd politycy czerpią wiarę w cudowną moc prewencji, skoro sami prawie nigdy nie potrafią zareagować zawczasu, tylko dostrzegają problem, jak już im wybuchnie w rękach. Jeśli wizja zmiażdżenia przez lokomotywę, w starciu z którą każdy kierowca i wiezieni przez niego pasażerowie, są praktycznie bez szans, nie powstrzymuje, to skąd przeświadczenie, że w taki sposób zadziała perspektywa zabierania prawa jazdy na trzy miesiące? A obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów dla sprawców katastrofy w ruchu lądowym?  To dopiero pójdzie im w pięty. Przypominam, że w ostatnich latach receptą na wszystko jest zatrzymywanie prawa jazdy lub odbieranie uprawnień, a ludzie jak jeździli masowo bez prawka, tak jeżdżą.

Czytaj więcej

Wypadek pociągu w Sokolnikach Suchych. „Rz” ostrzegała, że zmiana prawa to populizm

To fajnie, że chcecie zatrzymywać prawo jazdy, ale przypomnę, że w 2022 r. była duża podwyżka za łamanie przepisów na przejazdach kolejowych i, jak widać, się nie sprawdziła (skoro proponowane jest kolejne zaostrzenie przepisów). Może więc warto by się skupić na poprawieniu egzekucji? Albo po prostu zapytać ekspertów, w końcu temu służą konsultacje?

Tak można poprawić bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych

Moje doświadczenie z pociągami sprowadza się do tego, że lubię nimi bezpiecznie jeździć (zwłaszcza jak są punktualne). Ale nie brak w Polsce ludzi, którzy przy okazji konsultacji na etapie przedrządowym wytłumaczyliby, że nigdzie poprawy bezpieczeństwa nie osiąga się tylko dzięki zmianom w prawie. To musi być miks działań w postaci poprawy skuteczności egzekwowania przepisów i długotrwałych oraz kosztownych działań edukacyjnych i infrastrukturalnych. Ok, zabierajmy prawo jazdy, ale nie na papierze. Zainstalujmy monitoring – szczególnie na przejazdach kategorii D, czyli tych, gdzie są tylko światła albo krzyże św. Andrzeja, by można było bezwzględnie egzekwować łamanie przepisów.

Tam, gdzie się da, zlikwidujmy przejazdy w ogóle, albo wyposażmy te niestrzeżone w zapory. Może zrezygnujmy w ogóle z półzapór, które można omijać. Lepiej szkolmy kierowców i kontynuujmy kampanie społeczne. Ale róbmy to wszystko wielotorowo i długofalowo. Sukcesywna poprawa infrastruktury ma miejsce od lat, być może za wolno, nie wiem. I tak nie unikniemy sytuacji, w których do katastrofy dojdzie w przypadku ataku terrorystycznego czy na skutek samobójstwa. Ale możemy minimalizować ryzyko. A u nas wszystko zaczyna się od zmiany prawa i często na zmianie prawa się kończy. Oby to nie był ten przypadek, choć pośpiech w przyjęciu przepisów niczego dobrego nie wróży.

Czytaj więcej

W południe zakończył się protest maszynistów. Wiele pociągów z opóźnieniami