We wtorek w Sejmie na wspólnym posiedzeniu Komisji Infrastruktury oraz Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej ma się odbyć pierwsze czytanie projektu ustawy o usprawnieniu procesu inwestycyjnego w zakresie kluczowych inwestycji infrastrukturalnych. Przepisy te mają pomóc w realizacji strategicznych inwestycji, wskazanych w projekcie, pozwalając uniknąć przechodzenia standardowej, wieloletniej ścieżki administracyjnej. Od razu chciałoby się zapytać: co jest przyczyną tego, że standardowa procedura administracyjna trwa wiele lat? Czy projektodawca wskazuje wieloletnie terminy załatwienia spraw, czy też może organy działają przewlekle lub przez wiele lat są bezczynne? No i drugie pytanie: jaki będzie koszt skrócenia standardowej ścieżki?
Czytaj więcej
Realizacja inwestycji według standardowej ścieżki trwa zbyt długo. Dlatego rząd przyjął specustawę, która ma przyspieszyć realizację inwestycji klu...
Inwestycje strategiczne poza kolejnością
Sam projekt ustawy zawiera pakiet różnych rozwiązań, które faktycznie powinny usprawnić proces inwestycyjny. Zakłada on:
1. Zobowiązanie do rozpatrywania wniosków składanych do organów administracyjnych „niezwłocznie i poza kolejnością”. Wnioskowanie a contrario: pozostałe wnioski mają być rozpatrywane ze zwłoką, w kolejności oczekiwania. Wnioski oczekują, ponieważ organy nie nadążają ich rozpatrywać. Kosztem takiego rozwiązania będzie więc dodatkowe wydłużenie wieloletnich procedur w pozostałych sprawach. Jest to w pewien sposób symptomatyczne dla sytuacji w administracji publicznej państwa.
2. Skrócenie terminów ustawowych na załatwienie spraw w postępowaniach administracyjnych. Tutaj pozwolę sobie tylko pozostawić dwa krótkie pytania: jeśli ustawodawca zakłada, że załatwienie spraw jest możliwe w krótszym terminie, to dlaczego dla innych postępowań wyznacza dłuższe? A jeśli krótsze terminy są wystarczające, to dlaczego te dłuższe i tak nie są dochowywane i prowadzą do wieloletniego załatwiania spraw?
3. Rygor natychmiastowej wykonalności dla decyzji niezbędnych w procesie administracyjnym. Środek już dobrze znany w przypadku decyzji lokalizacyjnych i decyzji środowiskowych – zostaje tylko rozszerzony katalog postępowań, w których można go zastosować. Kosztem w tym przypadku jest iluzoryczność środków zaskarżenia: odwołanie od decyzji nie wstrzymuje wykonania objętych nią prac.
4. Ograniczenie lub wyłączenie zastosowania innych przepisów – w szczególności związanych z ochroną przyrody, terenów zalesionych, gruntów rolnych i zabytków.
Czytaj więcej:
Nawet przeznaczenie działki w miejscowym planie zagospodarowania na cele budowlane nie oznacza, że w przyszłości nie będzie przez nią biegła droga...
Pro
Na tym etapie pragnę podkreślić, że wyżej wymienionych rozwiązań nie poddaję jednoznacznej ocenie – przypominam jedynie, że korzyści w jednym obszarze zwykle niosą ze sobą straty w innych. Ocenie czytelników pozostawiam kwestię priorytetów.
Dobrowolne nabycia w procesie inwestycyjnym
Z perspektywy prawnika wyspecjalizowanego w postępowaniach o ustalenie odszkodowania za wywłaszczenie, najbardziej zastanawia mnie kwestia art. 22 przedmiotowego projektu ustawy. Reguluje on szczególne zasady nabywania nieruchomości, które mogą zostać przeznaczone na realizację inwestycji. Samo rozwiązanie stanowi kopię tzw. Programu Dobrowolnych Nabyć, uregulowanego w ustawie o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. O tym, czy Program Dobrowolnych Nabyć spełnia swoją funkcję można byłoby zainicjować odrębną dyskusję. Ale tego w jaki sposób dobrowolne nabycia nieruchomości mogą usprawnić proces inwestycyjny, nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Zamiast bowiem stosować standardową procedurę nabycia uregulowaną w specustawach, tj. wywłaszczenie decyzją administracyjną opatrzoną rygorem natychmiastowej wykonalności, uruchamia się procedurę wycen, negocjacji, aktów notarialnych etc. Co więcej, dobrowolne nabycia raczej nie zagwarantują własności wszystkich gruntów niezbędnych do zrealizowania celu. Czy przedmiotowe zapisy zostały więc dorzucone do ustawy tylko przy okazji?
Czytaj więcej
Prawo do zaliczki na poczet odszkodowania będzie przysługiwać również właścicielom niezabudowanych gruntów. Z kolei inwestor będzie mógł występować...
Nie stwierdzam przy tym, że dołożenie dodatkowej opcji zbycia swojej nieruchomości, odbywającej się w procedurze dobrowolności, jest złe z perspektywy dotychczasowych właścicieli. Wręcz przeciwnie: jeśli oferta nabycia dobrowolnego okaże się nieatrakcyjna, to najgorszym możliwym scenariuszem jest wywłaszczenie, które w obowiązującym stanie prawnym i tak występuje. Chciałbym jednak zarysować szerszy kontekst.
Równi i równiejsi właściciele
Strona społeczna od lat apeluje do ustawodawcy o zagwarantowanie odszkodowań, które umożliwią efektywne odtworzenie utraconej nieruchomości. Postulat niezmiennie wskazuje na zagwarantowanie, że odszkodowanie za wywłaszczenie nie może być niższe, niż koszt odtworzenia nieruchomości bez uwzględnienia stopnia zużycia. Od lat odbija się on jednak jak od ściany, jakoby z tego powodu, że takie rozwiązanie nie jest możliwe lub jest zbyt trudne do wprowadzenia. Jednak równolegle pojawia się ono coraz częściej w polskim ustawodawstwie. Trafiło już do ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym oraz do ustawy o transporcie kolejowym (jako nowelizacja skierowana wyłącznie do właścicieli kilku kamienic w Łodzi), a obecnie pojawia się w ustawie o inwestycjach strategicznych – choć w tym przypadku dotyczy tylko osób, które wyrażą dobrowolną zgodę.
Czytaj więcej
Państwo po raz kolejny – tym razem realizując inwestycje w obronność – zamierza odstąpić od normalnego trybu wywłaszczeń i zastosować mniej korzyst...
Czy jedynym standardem w polskim ustawodawstwie ma być podział na lepszych i gorszych właścicieli nieruchomości przeznaczanych na cele publiczne? Dlaczego osoby wywłaszczane mają być traktowane w sposób gorszy, niż osoby, które chcą sprzedać swoje nieruchomości? A co w sytuacji, gdy właściciel chce sprzedać nieruchomość, ale inwestor publiczny nie jest zainteresowany jej nabyciem? Co w przypadku braku zgody między współwłaścicielami? A co, jeśli nieruchomość ma nieuregulowany stan prawny? Wszystkie rodziny znajdujące się w wyżej wymienionej sytuacji zostaną wywłaszczone na warunkach potencjalnie gorszych. Czy osoby, którym przymusem odejmuje się prawo własności, nie powinny być traktowane przynajmniej na równi z tymi wybrańcami, określonymi w niektórych specustawach? Należy przecież pamiętać, że dobrowolne nabycie polega na dwustronnej swobodzie, tj. inwestor nie ma obowiązku przedstawiania oferty, ani obowiązku realnego negocjowania. Dobrowolne nabycie nie odbywa się w postępowaniu administracyjnym, więc strona nie ma narzędzi do udowodnienia, że przedstawiona oferta opiera się na operacie sporządzonym niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa.
Czas na systemową zmianę
Czy ustawodawca zauważy wreszcie człowieka, który stoi po drugiej stronie i zbyt często staje się ofiarą systemu? Kwestie naruszenia konstytucyjnie chronionego prawa własności nieruchomości są niezwykle wrażliwe. Aż się prosi, by ponad dwadzieścia specustaw – regulujących prawa i obowiązki stron w sposób korzystny dla inwestora, a opresyjny dla wywłaszczanych – zastąpić w końcu jedną, spójną i dopracowaną regulacją. Wymagałoby to jednak zaangażowania, społecznego dialogu, czasu i wypracowania pewnych kompromisów. Tworzenie na szybko przepisów szytych pod konkretne potrzeby jest przecież – z perspektywy inwestora – o wiele wygodniejsze.
Autor jest prokurentem Kancelarii Prawnej INLEGIS Kołodziej Nogala sp. k. i przewodniczącym Rady Fundacji INLEGIS