Sfera mediów społecznościowych od lat testuje odporność tradycyjnych norm prawnych na dynamikę wypowiedzi w internecie. Sieć przyzwyczaiła użytkowników do natychmiastowości, wyostrzonych sądów oraz powoływania się na bezwzględne prawo do wyrażania własnych poglądów. Sale sądowe coraz częściej stają się jednak miejscem, w którym cyfrowe deklaracje zderzają się z przepisami kodeksu karnego. Wyrazistym tego przykładem jest sprawa katolickiej influencerki Natalii Ruś (kobieta udostępnia w przestrzeni publicznej swoje personalia w kontekście omawianej sprawy- przyp. red.), szerzej znanej jako Najjjka, dotycząca jej reakcji na incydent w Sejmie z udziałem posła Grzegorza Brauna.
Czytaj więcej
Decyzja GIF ws. Taco Hemingwaya jawi się jako próba rozszerzenia nadzoru farmaceutycznego na obszary, które z natury swojej powinny pozostać wolne...
Tło sprawy
12 grudnia 2023 r. wspomniany parlamentarzysta użył gaśnicy do zgaszenia świec chanukowych ustawionych w Sejmie. Zdarzenie wywołało natychmiastową i skrajnie spolaryzowaną debatę publiczną – zarówno o zachowaniu posła, jak i o obecności elementów kultu religijnego w gmachu parlamentu.
Po tym incydencie Natalia Ruś opublikowała w internecie kilka nagrań komentujących zachowanie Brauna. Influencerka entuzjastycznie odniosła się do zachowania polityka, wskazując m.in., że jest dumna z posła Brauna, ponieważ stanął on w obronie katolików, oraz że należą mu się za to „szczere brawa”.
Na opublikowane materiały zareagował Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK), składając zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Rybniku. Śledczy podzielili stanowisko skarżących i skierowali do sądu akt oskarżenia, zarzucając influencerce popełnienie czynu z art. 255 § 3 kodeksu karnego.
W marcu 2025 r. Sąd Rejonowy w Rybniku uznał, że działanie oskarżonej mieściło się w ramach wolności wypowiedzi, i ją uniewinnił. Sąd pierwszej instancji ocenił wówczas, że wypowiedzi miały charakter wyrażenia osobistego poglądu oraz oceny wydarzenia, nie spełniając kryteriów „pochwalania przestępstwa”.
Z rozstrzygnięciem tym nie zgodził się prokurator, składając apelację do Sądu Okręgowego w Rybniku. Sąd odwoławczy uwzględnił środek zaskarżenia, uchylił wyrok uniewinniający i skierował sprawę do ponownego rozpoznania, wskazując na konieczność ponownej oceny materiału dowodowego pod kątem znamion z art. 255 § 3 k.k.
Po ponownym rozpoznaniu sprawy, 21 sierpnia 2026 r., Sąd Rejonowy w Rybniku wydał wyrok zmieniający sytuację oskarżonej – została ona uznana za winną zarzucanego jej czynu i ukarana karą grzywny w wysokości 2000 zł. Sąd uznał, że treść nagrań jednoznacznie wskazywała na aprobatę i budowanie pozytywnego wizerunku zachowania stanowiącego przestępstwo.
Wyrok jest nieprawomocny, a influencerka w nowo opublikowanym materiale zapowiedziała złożenie apelacji. Natalia Ruś wyraziła także opinię, że została skazana „dla przykładu”. Swoim odbiorcom powiedziała: „dzisiaj przyszli po mnie, ale jutro przyjdą po Was i mogą kogoś karać nawet za zwykły komentarz w przestrzeni internetowej”.
Czytaj więcej
Sprawa piosenki Taco Hemingwaya „Zakochałem się pod apteką” może wyznaczyć nową granicę odpowiedzialności twórców za wpływ ich wizji artystycznej n...
Publiczne pochwalanie przestępstwa a wolność słowa
Zgodnie z art. 255 § 3 kodeksu karnego „Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.
Przepis chroni przede wszystkim porządek publiczny. Ustawodawca wychodzi z założenia, że publiczne afirmowanie przestępstw może osłabiać społeczną dezaprobatę dla ich popełniania, legitymizować przemoc lub inne bezprawne metody działania oraz wpływać na odbiorców.
Pochwalanie to przy tym nie każda wypowiedź korzystna dla sprawcy czynu. Jest nim wyrażenie pozytywnej oceny samego przestępstwa, przykładowo twierdzenie, że konkretny atak „był słuszny”, „należało go dokonać”, „to właściwy sposób działania” albo że sprawca „dobrze zrobił”.
Najważniejszym problemem prawnym i wyzwaniem interpretacyjnym w tej sprawie jest wyznaczenie granicy pomiędzy konstytucyjnie chronioną wolnością słowa a karalnym pochwalaniem przestępstwa.
Art. 54 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka gwarantują każdemu wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolność wypowiedzi chroni przy tym nie tylko opinie powszechnie akceptowane czy neutralne, ale także te, które budzą kontrowersje, oburzenie czy niepokój.
Wolność ta jednak nie ma charakteru absolutnego i kończy się tam, gdzie wypowiedź wkracza w obszar zabroniony przez prawo ze względu na ochronę innych dóbr – w tym wypadku porządku publicznego i bezpieczeństwa prawnego.
W sprawie Natalii Ruś kluczowe było użycie sformułowań wprost aprobujących czyn Grzegorza Brauna. Wypowiedzi typu „jestem dumna” czy „szczere brawa dla pana Brauna” z punktu widzenia semantyki prawnej trudno zakwalifikować jako chłodną analizę publicystyczną czy zaproszenie do neutralnego dyskursu. Są to jednoznaczne deklaracje wartościujące, nadające czynowi polegającemu na zakłóceniu obrzędu religijnego i zniszczeniu mienia walor postępku szlachetnego i godnego naśladowania.
Czy zatem wyrok sądu to „kara za zwykły komentarz”, jak twierdzi Natalia Ruś? Z punktu widzenia prawa karnego – nie. Komentarz staje się przestępstwem z chwilą, gdy jego treść przestaje być opierającym się na faktach głosem w dyskusji, a staje się manifestacją aprobaty dla łamania prawa karnego, choćby przez inne osoby.
Czytaj więcej
Tragedia ofiar amerykańskiego multimilionera Jeffreya Epsteina domaga się pełnej jawności, jednak natłok informacji o kontaktach towarzyskich osób...
Nieznajomość prawa szkodzi
W toku procesu influencerka podnosiła argument, iż nie miała świadomości, że zachowanie posła Grzegorza Brauna stanowiło przestępstwo, a co za tym idzie – nie wiedziała, że jej komentarz może zostać uznany za pochwalanie czynu zabronionego.
Czy argument ten ma znaczenie? W polskim prawie karnym obowiązuje zasada, zgodnie z którą nie popełnia przestępstwa ten, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionym błędzie co do jego karalności. Kluczowe słowo w tym przepisie to „usprawiedliwionym”. Co to znaczy? Aby sprawca mógł uwolnić się od odpowiedzialności karnej, powołując się na nieznajomość prawa, musi wykazać, że jego niewiedza była obiektywnie usprawiedliwiona – to znaczy, że przeciętny obywatel w danej sytuacji, przy zachowaniu należytej staranności, również nie wiedziałby i nie mógłby się dowiedzieć o nielegalności danego zachowania.
W realiach omawianej sprawy trudno mówić o usprawiedliwionym błędzie. Wydarzenie w Sejmie z użyciem gaśnicy proszkowej wobec ludzi i symboli religijnych natychmiast wywołało masowe reakcje medialne, prawne i polityczne. Niszczenie mienia, zakłócanie obrzędu religijnego czy naruszanie nietykalności to zachowania, których bezprawność w świetle podstawowych norm społecznych i prawnych nie budzi wątpliwości u przeciętnego odbiorcy. Warto pamiętać, że tzw. influencerzy, prowadzący kanały docierające do dziesiątek tysięcy odbiorców, ponoszą zwykle zwiększoną odpowiedzialność za słowo. Nie sposób uznać za usprawiedliwiony brak refleksji nad tym, czy publiczne wychwalanie użycia przemocy lub zniszczenia mienia w budynku parlamentu jest zgodne z prawem.
Czytaj więcej:
Przekazanie obuwia influencerom w ramach nawiązania współpracy, w zamian za ich reklamę, np. w mediach społecznościowych, podlega VAT na zasadach o...
Pro
Czy prokuratura „pójdzie po zwykłych internautów”?
Wyrok Sądu Rejonowego w Rybniku (choć wciąż nieprawomocny) nie zakazuje komentowania wydarzeń politycznych, krytykowania obrzędów religijnych czy udziału w debacie na temat tożsamości państwowej. Przypomina jednak o podstawowej zasadzie odpowiedzialności za słowo: wolność wypowiedzi nie stanowi tarczy chroniącej przed odpowiedzialnością za publiczne aprobowanie czynów przestępczych.
Analizując sprawę Natalii Ruś, nie sposób abstrahować od specyfiki roli, jaką odgrywa ona w przestrzeni wirtualnej. Profil o charakterze influencerskim, gromadzący kilkadziesiąt tysięcy stałych obserwatorów, wśród których znaczący odsetek stanowią osoby młode, często małoletnie lub wkraczające w dorosłość, radykalnie zmienia kwalifikację i ładunek społeczny każdego wypowiadanego słowa.
Influencerzy tworzą ze swoimi odbiorcami relację opartą na zaufaniu i autorytecie (tzw. relację paraspołeczną). Dla młodego człowieka idol z mediów społecznościowych bywa podstawowym punktem odniesienia w ocenach moralnych i światopoglądowych. Jeśli osoba o znacznych zasięgach publicznie legitymizuje bezprawie – pochwala sprawcę przestępstwa – wysyła do młodych odbiorców niebezpieczny sygnał, że łamanie norm prawnych w imię wyższych wartości jest akceptowalne, a wręcz godne podziwu.
Sprawa ta stanowi ważne przypomnienie dla wszystkich twórców internetowych. Posiadanie zasięgów medialnych rodzi nie tylko możliwość wpływania na opinię publiczną, ale też prawny obowiązek powściągliwości w sytuacjach, w których ekspresja słowna przekracza granicę aprobaty dla łamania prawa. Duży zasięg w mediach społecznościowych nie jest jedynie przywilejem, lecz wiąże się ze swoistym obowiązkiem ostrożności. Osoba decydująca się na monetyzowanie lub budowanie kapitału społecznego w oparciu o uwagę tysięcy ludzi musi liczyć się z tym, że jej wypowiedzi będą oceniane surowiej. Obowiązek staranności i weryfikacji powielanych treści wzrasta proporcjonalnie do liczby obserwujących.
Autorka jest adwokatem w Kancelarii DSK w Poznaniu