Francuskie władze wykryły na radarze lekki samolot pasażerski, gdy ten przelatywał nad ściśle chronioną przestrzenią powietrzną elektrowni Fessenheim przy granicy z Niemcami.
Maszyna przeleciała nad terenem elektrowni, której dwa reaktory zostały wyłączone w 2020 roku z powodu ich wieku i aktywności sejsmicznej w tym regionie.
Wojsko poderwało myśliwce
Francuskie służby lotnicze próbowały skontaktować się z pilotem, by zmusić go do zmiany kursu, jednak nie nawiązano połączenia. Podjęto decyzję o poderwaniu myśliwców Rafale, które miały zmusić pilota do opuszczenia strefy zakazu lotów.
Gdy myśliwce zbliżyły się do samolotu, jedna z maszyn rozpoczęła eskortowanie pilota na pobliskie lotnisko. Zauważono również, że pilot zrzuca z pokładu kilka paczek.
Mężczyzna ostatecznie wylądował na lądowisku Lanes w pobliżu Aubenas. Po zatrzymaniu maszyny rozpoczął ucieczkę.
- Mój ojciec usłyszał dźwięk Rafale. Pomyślał, że to dziwne, że organizują ćwiczenia w weekend, ale nie był tym szczególnie zaniepokojony - powiedział lokalnej stacji radiowej France Bleu Françoise Roche, burmistrz miasteczka Mars, liczącego 270 mieszkańców.
- Inni mieszkańcy widzieli wielu żandarmów, nie bardzo znając powód ich interwencji. Z pewnością było to zaskakujące. Nie sądziliśmy, że coś takiego może się tu wydarzyć - dodał.
Metamfetami w wyrzucanych paczkach
Jak się później okazało, w paczkach, które wyrzucał z samolotu, znajdowała się metamfetamina.
Przeprowadzona przez francuskie służby obława zakończyła się kilka godzin później. Pilotem samolotu okazał się obywatel Polski, który w przeszłości związany był z przestępstwami dotyczącymi handlem narkotykami.
Francuska policja uważa, że odzyskała przynajmniej część paczek z narkotykami.