Reklama

1,5 tys. oszukanych na lewe obligacje

Pieniądze klientów zamiast na obiecane inwestycje szły na zakupy w kasynie i galeriach handlowych.

Publikacja: 28.11.2022 03:00

1,5 tys. oszukanych na lewe obligacje

Foto: AdobeStock

Jest finał głośnej sprawy emisji obligacji korporacyjnych przez spółki z tzw. grupy Ericius, na które nabrała się rzesza klientów i straciła 164 mln zł. Przedsięwzięcie w rzeczywistości było „piramidą finansową” – twierdzi prokuratura, która skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 11 osobom, w tym głównym organizatorom – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Poznaliśmy ustalenia śledczych.

– Zarzuty dotyczą udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa związanego z emisją obligacji oraz prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa – mówi nam prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Pierwszy raz pisaliśmy o sprawie jesienią 2019 r., gdy do aresztu trafiły cztery osoby i zgłaszały się kolejni oszukani. Co dziś wiadomo?

Od 2016 r. spółki z grupy Ericius emitowały obligacje, z których środki miały iść na projekty budowy farm wiatrowych i centrów logistycznych, w tym na zakup gruntów i inwestycje. Klienci wykładali średnio od kilkudziesięciu do ok. 100 tys. zł – co kwartał mieli dostawać odsetki. Sądzili, że nie ryzykują, bo zabezpieczeniem były m.in. hipoteki na nieruchomościach.

Czytaj więcej

Oszukani w piramidzie finansowej
Reklama
Reklama

W końcu 2018 r. kontakt z grupą Ericius się urwał. – Ostatecznie emitenci pozostawili blisko 1500 osób bez możliwości zaspokojenia roszczeń o wartości 164 mln zł – mówi prok. Skrzyniarz.

Śledczy ustalili, że oprócz emisji obligacji spółki nie prowadziły żadnej innej działalności i nie miały żadnych innych dochodów – tylko w jednym miejscu częściowo postawiono halę magazynową.

Pieniądze szły na spłatę roszczeń poprzednich klientów, na pośredników i pozorowanie działalności. Jednak dużą część miały zabrać „osoby zarządzające spółkami z grupy, w tym głównie Beata H.-K.”, która – jak wskazuje akt oskarżenia – brała gotówkę z kasy spółki bez żadnego tytułu prawnego, rzekomo na potrzeby zakupu nieruchomości – „w ten sposób pozyskała ona od spółek z tej grupy kwotę kilku milionów złotych”. H.-K. miała też wyciągać gotówkę pod pozorem „umowy powiernictwa” na rzecz spółek z grupy Ericius, opiewającej na 5 mln zł, a 800 tys. zł przejąć jako rzekomą pożyczkę.

Środki były transferowane różnymi kanałami „na zewnątrz” grupy – np. na rachunek bankowy matki podejrzanej Beaty H.-K. „Z rachunku tego w całym okresie jego prowadzenia dokonano łącznie wypłat gotówki i transakcji kartą na ponad 1,3 mln zł” – podliczyła prokuratura. A miejsca, w jakich płacono kartą, sugerują, że to H.-K. korzystała z pieniędzy z konta matki – np. płacąc za zakupy w kasynie w Łodzi, w sklepach odzieżowych, restauracjach i galeriach handlowych w Warszawie.

Beata H.-K. i niejaki Mirosław K. mieli odgrywać w procederze wiodącą rolę (są oskarżeni o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą), a formalnie poszczególnymi spółkami zarządzali jako prezesi Jolanta Z., Juan F. i Marek S. Kim jest H.-K.? – Ma średnie wykształcenie, bez doświadczenia w biznesie, to „no-name” – słyszymy.

Oskarżeni uważają, że prowadzili przedsięwzięcie gospodarcze. Poszkodowani w ramach Stowarzyszenia Wierzycieli Grupy Ericius walczą, by odzyskać „maksimum wierzytelności w jak najkrótszym czasie przez doprowadzenie do racjonalnego i kontrolowanego zbycia majątku dłużnika”.

Reklama
Reklama

To jednak trudne. Jak się okazało, wartość nieruchomości spółek stanowiących zabezpieczenie była zawyżana – „niewystarczająca do zaspokojenia choćby promila roszczeń obligatariuszy” – wskazują śledczy. Udało im się zająć mienie oskarżonych za ok. 30 mln zł.

– Wpłaciłem blisko 100 tys. zł, nie mam złudzeń, że je odzyskam – mówi nam jeden z poszkodowanych.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Przestępczość
Sąd nic nie wie o azylu Zbigniewa Ziobry – ustaliła „Rzeczpospolita”. A w PiS złość
Przestępczość
Zabił, bo kibic był za Wisłą Kraków. Policjanci wytropili go po 23 latach od zbrodni
Przestępczość
Gwałt na policjantce. Eksperci krytykują działania policji po ujawnieniu afery
Przestępczość
Dlaczego Zbigniew Ziobro tak długo ukrywał, że dostał azyl? Chodzi o posiedzenie aresztowe
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama