Na razie nie jest jasne jaki był motyw działania sprawcy. Komendant Mick Sack, w czasie wieczornej konferencji prasowej mówił, że zabójca mógł cierpieć na chorobę psychiczną.

Do tragedii doszło w poniedziałek. Napastnik miał być uzbrojony w karabin.

Po przybyciu na miejsce wydarzeń policjanci wdali się w wymianę ognia z napastnikiem, który ostatecznie zginął od policyjnych kul ok. 15 minut po tym, jak policjanci otrzymali pierwsze zgłoszenia o strzelaninie w szkole (ok. 9:10 czasu lokalnego).

Czytaj więcej

Strzelanina w szkole podstawowej w USA. Zginęło 19 dzieci

Napastnikiem okazał się 19-letni Orlando Harris, absolwent szkoły, który ukończył ją w ubiegłym roku. W przeszłości Harris nie wchodził w kolizję z prawem.

- Są podejrzenia, że mógł doświadczać choroby psychicznej. Ustalamy to - powiedział komendant Sack.

380

Tylu uczniów uczy się w szkole, w której doszło do strzelaniny

Napastnik zabił 61-letnią nauczycielkę i 16-letnią uczennicę, zanim sam zginął od policyjnych kul. Rannych jest siedmioro innych uczniów - z czego czworo ma rany postrzałowe.

To kolejna strzelanina w amerykańskiej szkole, do jakiej doszło w 2022 roku. Do najtragiczniejszej, jak dotąd, doszło w maju w szkole w Uvalde (Teksas), gdzie napastnik zabił 19 dzieci i dwie osoby dorosłe.

Sack nie chciał odpowiedzieć na pytanie jak sprawca strzelaniny dostał się do szkoły, w której uczy się ok. 380 nastolatków.

W szkole pracuje siedmiu ochroniarzy, budynek jest też wyposażony w wykrywacze metalu - zapewnił przedstawiciel placówki. Ochroniarze pracujący w szkole nie są jednak uzbrojeni.