Od początku inwazji Rosji na Ukrainę CERT Polska (Zespół reagowania na incydenty w sieci) obserwuje kampanie, które wykorzystują motyw wojny. I przestrzega przed fałszywkami obliczonymi na wyłudzenie pieniędzy.
Pojawia się wiele „lewych” stron z rzekomą pomocą lub linków z filmem o inwazji na ukraińskie miasta, które po kliknięciu przekierowują do prośby o podanie danych logowania do naszego konta.
Schemat oszustwa wykorzystujący przejęte konta Facebook nie jest nowy
„Informacje o fałszywych zbiórkach rozpowszechniane są w wiadomościach e-mail, SMS, postach na portalach społecznościowych. Są to m.in. linki do spreparowanych stron internetowych, stron podszywających się pod popularne portale ze zbiórkami, a także wiadomości z podanymi bezpośrednio numerami kont bankowych i adresami portfeli kryptowalut” – alarmuje CERT Polska.
W nieprawdziwych postach oszuści informują o nagraniu ukazującym rzekome przekraczanie granicy Polski przez wojska rosyjskie. W postach pełno wykrzykników i sugestii o konieczności robienia zapasów. Dołączany link kieruje do strony imitującej wpis na Facebooku. Post ma być opublikowany przez profil „Rzeczpospolita Polska” i zawiera materiał wideo. Próbując go obejrzeć, użytkownik jest przekierowywany do fałszywej prośby o podanie danych logowania do swojego konta.
Eksperci zalecają, by w razie podania swoich danych logowania na fałszywym panelu Facebooka m.in. zmienić hasła i włączyć uwierzytelnienie dwuskładnikowe.
Schemat oszustwa wykorzystujący przejęte konta Facebook nie jest nowy, teraz wzbogacony o motyw wojny.
Czytaj więcej
W tle konfliktu w Ukrainie eskaluje cyberwojna, która osiągnąć może skalę jakiej do tej pory w historii nie widzieliśmy - pisze Izabela Albrycht, w...
O tym, że warto sprawdzać wiarygodność zbiórek na rzecz Ukrainy – i jak to robić – pisze ekspercki portal Zaufanatrzeciastrona.pl. Jak odróżnić wiarygodne zbiórki od założonych przez oszustów?
– Musimy sprawdzić reputację organizacji – to najważniejsze. Jeśli chcemy pomóc, nie szukajmy zbiórki, ale organizacji, która ją prowadzi, np. PAH czy rządowy portal pomagamukrainie.gov.pl. Jeśli to zrobimy i wybierzemy działające od lat, renomowane i uczciwe organizacje, sprawdzimy jej stronę, możemy czuć się bezpiecznie – podkreśla Adam Haertle, redaktor naczelny Zaufanatrzeciastrona.pl. – Oszuści żerujący na tragedii Ukrainy to ludzie z całego świata. Wykorzystują np. tragedie lotnicze czy inne kataklizmy – wskazuje ekspert.
W internecie wiele osób angażuje się w działania informacyjne po tym, jak rosyjski państwowy regulator rynku mediów Roskomnadzor ogłosił w piątek, że „częściowo ogranicza” dostęp do Facebooka – by „chronić rosyjskie media”, bo amerykański serwis społecznościowy nałożył restrykcje na prokremlowskie media w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę (m.in. odznacza informacje rządowe jako niewiarygodne).
Internauci mają sposób, jak to ominąć – wpisy wspierające Ukrainę publikują jako opinie np. o restauracjach w rosyjskich miastach. „Obudźcie się, wasz kraj rozpętał wojnę na Ukrainie”, „Obalcie Putina! Zakończcie wojnę! To jego wina!”, „Wasz kraj jest agresorem i dopuszcza się zbrodni na oczach całego świata!” – to tylko kilka „opinii” o lokalach w Moskwie.
Czytaj więcej
Kolejna akcja Anonymous zaangażowała ludzi z całego świata. Restauracje w Rosji nigdy nie miały tylu opinii co teraz.
Rozczarowaniem zakończyły się ujawnione przez Anonymous efekty ataków hakerskich na wrażliwą infrastrukturę IT Rosji. Anonymous chwalił się, że poda dane agentów rosyjskich. – Tak naprawdę ujawniono dane wykradzione białoruskim służbom wywiadowczym pół roku temu. To nic nowego – ocenia red. Haertle.