W ubiegłym tygodniu były szef CBA poinformował, że ktoś włamał się do jego telefonu i wykorzystując jego numer przekazał córce Wojtunika informację o śmierci ojca.

Wojtunik  o zdarzeniu zawiadomił policję. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" potwierdził, że jego rodzina otrzymywała groźby, także karalne, 

- Moja żona, córki były wymienione z imienia nazwiska, z charakterystycznego wyglądu i na koniec ja miałem być zabity ciosem jak prezydent Paweł Adamowicz. W związku z tym moja rodzina od dłuższego czasu jest w napięciu i to powoduje, że moja żona i córki realnie obawiają się o swoje życie i zdrowie. Te ostatnie ataki są kulminacją - mówił Paweł Wojtunik.

Czytaj więcej

Paweł Wojtunik: Mam tego dość

Dziś były szef CBA poinformował w mediach społecznościowych, że wyznacza nagrodę finansową za pomoc w ujęciu sprawców ataku.

"Wyznaczam nagrodę w wysokości 20 000 PLN za informacje, które pozwolą ustalić oraz zatrzymać sprawców ostatniego ataku na moją rodzinę" - napisał.

Sprawą ataków na Wojtunika i jego rodzinę zajęła się policja. On sam swoje telefony przekazał do CityLab celem stwierdzenia, czy zostały zhakowane Pegasusem. Dwa aparaty, używane do końca 2019 roku, zostały jednak tak zablokowane, że ich kontrola okazała się niemożliwa.

Czytaj więcej

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ