Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie strategiczne znaczenie ma wizyta premiera dla eksportu polskiej żywności do Azji?
- Jakie polskie produkty rolno-spożywcze mogą trafić na rynki Japonii i Korei Południowej?
- Jakie są wyzwania oraz dotychczasowe postępy w otwieraniu azjatyckich rynków dla żywności z Polski?
Premier Donald Tusk pogratulował Węgrom zmiany politycznej zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów, ale tweeta o treści „Węgry. Polska. Europa. Znowu razem. Wspaniałe zwycięstwo, drodzy przyjaciele. Rosjanie, do domu!” – wysłał z Korei Południowej. W ten weekend premier poleciał bowiem do Seulu, z pierwszą od 27 lat wizytą tej rangi. Odwiedzi także Japonię, a za sukces jego rozmów trzymają kciuki polscy – mleczarze, drobiarze i inni producenci żywności.
Czytaj więcej
BUX, czyli główny indeks giełdy w Budapeszcie, był w poniedziałek rano najmocniej rosnącym indeksem giełdowym w Europie.
– Korea i Japonia są dla nas niezwykle ważne – powiedziała Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka, na wieść, że premier Donald Tusk zabrał ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego w podróż do Japonii i Korei. W agendzie zaplanowano negocjacje, które mają zwiększyć dostęp do tych dwóch rynków dla polskich produktów rolno-spożywczych.
To dobry moment na wizytę premiera Donalda Tuska, by poparł otwarcie rynków dla naszej żywności
Dla polskich producentów żywności rozmowy mają właśnie teraz ogromne znaczenie, bo jeśli wszystko dobrze pójdzie, w maju Polska będzie mogła wysyłać śmietanę do Korei. Tokio i Seul mogą przejąć część wstrzymanego eksportu Chin, gdy Pekin na przełomie roku cłami antydumpingowymi zatrzymał polskie wysyłki produktów mleczarskich na swój rynek. Korea otworzyła się na polskie mleko UHT, a dla Japonii polskie mleczarnie mają ofertę dla seniorów, rosnącej grupy konsumentów. – Mamy wiele produktów stworzonych specjalnie dla seniorów, o podwyższonej ilości białka i świetne produkty na bazie serwatki. To są produkty potrzebne zwłaszcza dla osób starszych, których jest w Japonii spore grono – mówi Maliszewska. Jej zdaniem minister rolnictwa powinien tam podkreślać, że polskie sery i śmietany są doskonałej jakości.
Na dzisiejsze szanse na otwarcie rynków Polska pracowała kilka ostatnich lat, gdy przeszła kilka audytów służb koreańskich, jak i japońskich, by uzyskać pozwolenie na wysyłanie tam polskiego mleka, śmietanki, mrożonego drobiu czy – jak teraz, przetworzonych produktów mięsnych, których eksport może być bardziej odporny na ptasią grypę.
Czytaj więcej
Prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung wywołał spór po tym, jak w mediach społecznościowych porównał działania izraelskiej armii wobec Palestyńc...
Jakość polskich śmietan i mleka jest obecnie kontrolowana przez Koreańczyków, o co zabiegała Polska Izba Mleka, by Polacy zdobyli uprawnienia na śmietanę UHT. – Na początku roku była kontrola weterynaryjna, z naszych wstępnych informacji wynika, że Polska dostanie te uprawnienia i w maju będziemy mogli rozpocząć eksport do Korei – mówi Maliszewska.
A Japonia? To nie jest kraj dla polskiego zboża. Co innego mleczarstwo
– To nie jest raczej rynek dla polskiego zboża, natomiast apetyt na rynki Japonii czy Korei może mieć europejskie mleczarstwo. W ostatnim czasie w UE rośnie produkcja mleka surowego, które trzeba przetwarzać na gotowe produkty. Jednocześnie popyt jest ograniczony, co odbija się na cenach na rynku. Coraz ważniejszą kwestią dla branży jest więc zwiększenie eksportu i tym samym rozładowanie nadpodaży. Z kolei Japonia i Korea charakteryzują się dużym popytem na sery – mówi Grzegorz Rykaczewski, ekonomista Pekao.
– Mamy duże nadzieje związane z Koreą, odkąd Koreańczycy dopuścili dwa lata temu pierwsze polskie zakłady drobiarskie, dziś jest już 16 zakładów dopuszczonych do eksportu mięsa, a kolejne zakłady ubiegają się o produkty przetworzone, więc łącznie ubiega się o handel z Koreą ok. 30 zakładów, na tamten rynek popłynęły już pierwsze kontenery – mówi Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa. Polska będzie walczyć o ten rynek z Brazylijczykami i USA, ale na korzyść naszego mięsa przemawia jakość oparta na unijnych parametrach jakościowych.
Wizyta premiera i ministra odbywa się w momencie, gdy właśnie się tam... reklamujemy, w Korei, Wietnamie i Filipinach prowadzimy obecnie kampanię promocyjną, współfinansowaną ze środków KE. Choć dla drobiu z pozaunijnych rynków najważniejsza jest Wielka Brytania, gdzie wysyłamy ok. 240 tys. ton, poza Europą wiodącym krajem był Wietnam, teraz na lidera wyrosły Filipiny, gdzie wysłano 47 tys. ton. Filipiny udzieliły Polsce jako pierwszemu krajowi z UE regionalizacji w 2024 r.
Od regionalizacji zależy zresztą właśnie sukces eksportu drobiu, i to jest wyzwanie dla dyplomacji gospodarczej w Japonii, ponieważ Tokio uznało regionalizację dla Polski, ale na poziomie województw, co niestety w sezonie ptasiej grypy niewiele daje. Drobiarze są trochę rozczarowani brakiem sukcesu ze strony Komisji Europejskiej, która już 3 lata temu KE uzgodniła z Japonią regionalizację na poziomie stref, ale do dziś nie została ona wdrożona. Z tym też firmy łączą nadzieje wobec wizyty premiera.
Z Japonią Europa ma podpisaną od kilku lat umowę o wolnym handlu, tzw. EPA, która weszła w życie w lutym 2019 r. EPA zniosła zdecydowaną większość ceł, nawet 99 proc. po stronie UE i 97 proc. po stronie Japonii na produkty przemysłowe, rolne i spożywcze. Ale zniesienie ceł nie oznacza automatycznego dopuszczenia do rynku. Wartość polskiego eksportu żywności skoczyła z 43 mln euro w 2018 r. do 64 mln euro w pierwszym roku EPA, ale potem ten gwałtowny rozwój zahamował, przez pandemię, ptasią grypę i inne problemy. W ubiegłym roku wysłaliśmy towary rolne za 72 mln euro.