BUX, główny indeks giełdy węgierskiej, zyskiwał w poniedziałek rano prawie 2,5 proc. i był najmocniej zyskującym indeksem giełdowym w Europie. (Znaczna większość indeksów giełdowych ze Starego Kontynentu wówczas lekko spadała, ze względu na fiasko amerykańsko-irańskich negocjacji pokojowych.) Po raz pierwszy w historii przebił on poziom 137 tys. pkt. i ustanowił rekord. Impulsem dla tej zwyżki był wynik niedzielnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech, w wyniku których premier Viktor Orbán i jego partia Fidesz stracili władzę po 16 latach rządów, a prounijna partia Tisza zdobyła większość konstytucyjną. Zwycięstwo Tiszy i jej lidera Petera Magyara doprowadziło też do umocnienia forinta. Zyskiwał on rano 2,5 proc. wobec euro. Za 1 euro płacono wówczas 365,4 forinta, czyli najmniej od ponad 4 lat. 

Czytaj więcej

Viktor Orbán przegrał, Budapeszt świętuje. Ludzie tańczyli w nocy na ulicach

Węgierskie aktywa mocno zyskiwały w ostatnich miesiącach, gdyż inwestorzy spodziewali się zwycięstwa Tiszy. BUX zyskał od początku roku 23 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy blisko 60 proc. Forint umocnił się od początku stycznia o ponad 5 proc. wobec euro, a w ciągu roku zyskał 12 proc.

Jak zachowują się forint i giełda po wyborach na Węgrzech?

– Po niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech, gdzie opozycyjna Tisza zdobyła 2/3 głosów w parlamencie, co de facto kończy erę 16-letnich rządów Victora Orbána, forint zyskuje dzisiaj ponad 3 proc. względem innych walut, co jest niespotykanym ruchem w historii. Ale i też te wybory są przełomowe – Węgrzy wrócili do europejskiej rodziny, a inwestorzy dyskontują zbliżenie się Budapesztu do Brukseli, co będzie wiązać się z odblokowaniem unijnych funduszy. Jednocześnie jest to też dobra informacja dla samej Unii i euro, gdyż Węgry do tej pory były "hamulcowym" przy podejmowaniu kluczowych decyzji – oceniał w poniedziałek rano Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Czytaj więcej

Polskie regiony zamożniejsze od węgierskich. Jak to się stało, że wyprzedziliśmy Węgrów?

– Możemy spodziewać się istotnego ocieplenia relacji na linii Budapeszt–Bruksela. Powinno to w kilkumiesięcznej perspektywie doprowadzić do odblokowania 8,4 mld euro z Funduszu Spójności i 9,5 mld euro z RR, a także zatwierdzenia planu niskooprocentowanej pożyczki w ramach programu SAFE (17,4 mld euro). Stanowiłoby to dla węgierskiej gospodarki istotny bodziec wzrostowy. Choć zwycięstwo Tiszy jest w naszej opinii po części wycenione przez inwestorów (uznajemy to za jeden z czynników stojących za tak pokaźną aprecjacją waluty w 2025 r.), to oczekujemy umocnienia forinta oraz zysków na węgierskim rynku akcji. Kluczem powinny być większa przewidywalność rządowych działań, dynamiczna realizacja reform praworządnościowych i zmniejszenie ryzyka związanego z inwestycjami kraju – uważa Michał Jóźwiak, analityk Ebury.

Czytaj więcej

Wygrana opozycji na Węgrzech przyciągnęłaby polski kapitał? Inwestorzy sceptyczni

– Chociaż wynik został już częściowo uwzględniony w cenach, dalszy wzrost lokalnych aktywów jest możliwy w obliczu nadziei na odejście od interwencjonistycznego modelu polityki wewnętrznej Orbána oraz bardziej konfrontacyjnej polityki zagranicznej na rzecz bardziej przyjaznego rynkom i zorientowanego na UE rządu pod wodzą Tiszy. Ustąpienie Orbána istotnie obniża również ryzyko sporów prawnych lub przedłużającej się niepewności politycznej, co najprawdopodobniej dodatkowo wesprze rynki – ocenia Liam Peach, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics.