Leonard Etel: Najlepiej zdecydować się: albo kompleksowo reformujemy cały system, albo jego pewne instytucje, ale też całościowo. Tymczasem propozycja prezydencka wprowadza jedną zasadę ogólną, podczas gdy dla spójności systemu trzeba by stworzyć cały ich katalog.
Podobnie jest z proponowanym rozwiązaniem dotyczącym przedawnienia zobowiązań podatkowych. Kwestii przedawnienia nie da się rozwiązać skreśleniem kilku przepisów. Trzeba uregulować równocześnie przedawnienie wymiaru i poboru podatków. Konkludując: jeśli nowe instytucje wrzucimy do obecnej ordynacji, to będą one źle funkcjonowały.
Józefa Mozdyniewicz: Chcę wrócić do kwestii czasu. My, przedsiębiorcy, tego czasu nie mamy. Jeśli tak ważne reformy będą odkładane, to wiele firm może zginąć. Nie ma bowiem dziś prawnych podstaw do zawierania porozumień z administracją skarbową. A to byłoby dla nas bardzo ważne. Dziś, gdy mamy inną opinię niż urząd skarbowy, często słyszymy: „To idźcie do sądu", zamiast propozycji rozmowy i zrozumienia sytuacji naszego biznesu.
Leonard Etel: Odniosę się do kwestii czasu. Powiedzmy, że operacja wyrostka robaczkowego trwa zwykle trzy godziny. Można ją zrobić w ciągu jednej godziny, ale ja bym się tego nie podjął. Chodzi o to, by zrobić to porządnie i kompleksowo.
Olgierd Dziekoński: Panie profesorze, jeżeli zdiagnozowaliśmy wyrostek, to trzeba ciąć, a nie czekać. Nie czekajmy na następną diagnozę.
Joanna Kanicka: W XXI wieku operację wyrostka da się zrobić nowocześnie i bezboleśnie, z użyciem elektroniki. Przecież Ministerstwo Finansów już wprowadza nowoczesną wymianę informacji między podatnikiem a urzędem skarbowym, z użyciem elektronicznych środków komunikacji.
Bezprawne porozumienia
Grzegorz Maślanko: Może jednak wprowadźmy szybciej pewne rozwiązania, choćby po to, by odciążyć sądy administracyjne. Muszę jednak zauważyć, że jeśli chodzi o rozwiązania sprzyjające dialogowi, to aparat skarbowy nie jest na to najlepiej przygotowany. To rzeczywiście zmiana całej filozofii postępowania.
Cezary Krysiak: Jeśli boimy się odkładania prac, to zapewniam, że prace komisji kodyfikacyjnej nie będą odkładane. Przecież założenia nowej ordynacji zostały przygotowane w iście ekspresowym tempie, bo w kilka miesięcy. Będziemy mieć całkowicie nowy system. Można oczywiście wprowadzić pewne uregulowania w okresie przejściowym, zanim cała nowa kompleksowa ordynacja wejdzie w życie. Mamy przecież gotowy projekt nowelizacji ordynacji, przygotowany w Ministerstwie Finansów, choć jeszcze nie został przyjęty przez rząd. Projektu prezydenckiego też nie warto odkładać na półkę. Jednak umieszczenie w ordynacji zasady „in dubio pro tributario" jest swoistą protezą kompletnego zestawu zasad partnerstwa, o których tu mówiliśmy. Tym bardziej prace nad tą propozycją powinny być staranne. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie jest nawet trudniejsze niż kompleksowe rozwiązanie.
Paweł Rochowicz: Czy aparat skarbowy byłby gotowy na stosowanie tej zasady i w ogóle na filozofię partnerstwa z podatnikiem?
Józefa Mozdyniewicz: Zdarzają się urzędnicy skłonni do rozmów, negocjacji, ustaleń, ale rzadko. Inni chyba boją się konsekwencji personalnych, bo nie mają podstawy prawnej do takiego partnerskiego podejścia. Uczciwi podatnicy i tak nie mają nic do ukrycia, więc są bardziej skłonni do takich rozmów.
Mariusz Marecki: Procedury porozumiewania się chętnie by były widziane przez podatników z kilku powodów. Dziś często prowadzą oni postępowanie podatkowe do upadłego, byleby tylko uniknąć procedury karnoskarbowej. Postawienie kogoś w stan oskarżenia może przecież zaszkodzić reputacji firmy. Rozwiązania, które skutkowałyby porozumieniem z organami skarbowym, mogłyby temu zapobiec i byłyby chętnie widziane przez podatników.
Takie porozumienia czasem już bywają, choć dość nieformalne. Bywa, że w imieniu klienta spotykam się z urzędnikami w trudnych sprawach, których nie sposób jednoznacznie ocenić, a orzecznictwo sądowe w poszczególnych sprawach jest rozbieżne. Zdarza się, że urząd postępuje rozsądnie i przyjmuje rozwiązanie, które nie prowadzi do długotrwałych bojów sądowych. Zdarza się też, że sam podatnik nie chce prowadzić długiego sporu i dla świętego spokoju zapłaci wyższy podatek, niż się spodziewał. Dobrze by było, gdyby taką procedurę porozumiewawczą sformalizować.
Leonard Etel: Może nie formalizujmy tego zanadto, ale podstawa prawna do takich działań powinna powstać. Bizantyjska procedura zabiłaby te porozumienia.
Antoni Hanusz: Dziś taka podstawa już jest, w formie czynności sprawdzających. Jest jednak chyba niewłaściwie stosowana.
Alicja Sarna: Czynności sprawdzające raczej słabo pełnią role porozumień. Teoretycznie kończą się protokołem z ich przeprowadzenia, ale tak naprawdę służą jedynie formalnej weryfikacji niektórych dokumentów.
Tylko w niewielkim zakresie można w ten sposób zweryfikować stan faktyczny. Dlatego pewną protezą porozumiewania się organu z podatnikiem stały się, o czym już wspominaliśmy, interpretacje podatkowe. Ale one są ułomne, choćby ze względu na nie zawsze właściwie opisany we wniosku stan faktyczny.
Gdyby się udało wprowadzić przepisy o porozumieniach, to najważniejszą korzyścią podatnika byłoby poznanie stanowiska organu podatkowego bez przeprowadzania całej skomplikowanej procedury podatkowej.
Cezary Krysiak: Jeśli procedury porozumiewawcze znajdą się w przepisach prawa, to oczywiście aparat skarbowy będzie musiał je stosować.
Rolą Ministerstwa Finansów i administracji skarbowej będzie odpowiednie przeszkolenie urzędników, tak by poczuli nową filozofię działania. Można pewnie mieć wątpliwości co do tego, czy niektórzy z nich nie będą próbowali unikać porozumień z podatnikiem. Myślę jednak, że tak się nie stanie.
Proszę zauważyć, że administracja podatkowa ciągle się zmienia i doskonali. Jesteśmy bardziej elastyczni, wprowadzamy w coraz większym stopniu rozliczenia elektroniczne. Kontrole podatkowe poprzedzamy analizą ryzyka, by nie kontrolować tych, którzy są uczciwi.
Dlatego mam nadzieję, że różne niewładcze formy załatwiania spraw zaczną dobrze funkcjonować.
—opracował Paweł Rochowicz
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, p.rochowicz@rp.pl
Ku rozwadze twórców nowej ordynacji
Debata, która przeprowadziliśmy w redakcji „Rz", dotyczyła opublikowanego przez nas „Kodeksu podatnika". Zawiera on 21 postulatów, które powinny być uwzględnione w nowym akcie prawnym mającym zastąpić dzisiejszą ordynację podatkową. Propozycje te sformułowaliśmy we współpracy z wieloma przedsiębiorcami, ekspertami w dziedzinie prawa podatkowego z kręgów naukowych i sędziowskich oraz doradców podatkowych.
Zaproponowaliśmy sześć najważniejszych zasad, które powinny być podstawą relacji podatników z urzędami skarbowymi:
- równouprawnienie stron postępowania;
- zakaz nadużywania prawa przez władze skarbowe;
- wzajemne zaufanie władz skarbowych i podatnika;
- orzekanie na korzyść podatnika w przypadkach niejasnego prawa i wątpliwości co do faktów;
- troska o rozwój przedsiębiorczości;
- obligatoryjne trzymiesięczne vacatio legis dla ustaw podatkowych.
Przedstawiliśmy też pomysły szczegółowych rozwiązań dotyczących m.in. uproszczenia niektórych pojęć, zmiany przepisów o interpretacjach podatkowych, uporządkowania przepisów o ulgach i ułatwieniach w zapłacie podatków, usystematyzowania przepisów o nadpłatach, zniesienia przepisów umożliwiających sztuczne wydłużanie okresu przedawnienia podatków oraz wprowadzenia porozumień pokontrolnych między podatnikiem a urzędem skarbowym.
W naszym „Kodeksie" zasugerowaliśmy też dwie zmiany w prawie materialnym. A dokładnie: odroczenie płatności CIT do wypłaty dywidendy ze spółki oraz wprowadzenie solidarnościowego podatku europejskiego.