Mamy obecnie bezprecedensową sytuację, że urzędujący poseł jest ścigany listem gończym i ukrywa się w nieznanym miejscu (chodzi o Marcina Romanowskiego). Rodzi to pytania, których chyba autorzy przepisów nie przewidzieli – np. czy można mu odebrać pieniądze na prowadzenie biura poselskiego, skoro ewidentnie w nim nie przyjmuje?
dr hab. Piotr Uziębło, prof. Uniwersytetu Gdańskiego: Ewidentnie jest to problem, choć środki na biura poselskie są rozliczane ryczałtowo. W dodatku wchodzą tu problemy z zakresu prawa pracy – wypowiedzenie umowy pracownikom biura poselskiego musiałoby potrwać. A do czasu zakończenia stosunku pracy, trzeba im wypłacać pensję. Dlatego pozbawienie środków na prowadzenie tego biura jest co najmniej dyskusyjne, ze względu na ochronę pracowników, w mniejszym stopniu też właścicieli wynajmowanych lokali (choć najczęściej są to lokale miejskie). Nie jestem całkowicie pewny, ale wydaje mi się, że pracownicy biura poselskiego są traktowani jako pracownicy Kancelarii Sejmu, więc szef tej kancelarii mógłby ewentualnie zadecydować o rozwiązaniu z nimi stosunku pracy, jeśli niemożliwość jej wykonywania ze względu na ukrywanie się posła, trwałaby dłużej.