Sprawa rolnika z Ostropy, dzielnicy Gliwic, odbiła się echem w całej Polsce. 60-letni Józef Magiera na początku sierpnia wjechał traktorem z podczepionym pługiem na świeżo wyremontowaną ulicę Rybną w Gliwicach i zaorał asfalt. Powodem jego czynu miał być fakt, że asfalt wylano na jego ziemi, choć władze miasta stanowczo temu zaprzeczają. 

Rolnik trafił do aresztu, odebrano mu także ciągnik. Potem  areszt został zamieniony na poręczenie majątkowe i uciążliwy dozór policyjny – Magiera miał stawiać się na policji trzy razy w tygodniu. Natomiast traktor pozostał na policyjnym parkingu. 

Czytaj więcej

Rolnik, który zaorał drogę, wciąż może dostać pieniądze. Czekają już 17 lat

Sąd: trzeba udowodnić, że rolnik musi mieć traktor

Jak relacjonuje Fakt.pl, w czwartek sąd uchylił zarówno poręczenie, jak i dozór policyjny, ale nie zgodził się na oddanie rolnikowi traktora. Pełnomocnik Magiery twierdzi tymczasem, że maszyna jest niezbędna do prowadzenia gospodarstwa rolnego. - Podstawowe narzędzia pracy nie powinny stanowić przedmiotu zabezpieczenia na poczet ewentualnych grzywien – przekonywał pełnomocnik rolnika adwokat Adam Szewc. Jak dodał, wartość 45-letniego ciągnika i tak nie odpowiada wysokości szkód wyliczonych przez prokuraturę.

Sąd nie uwzględnił tych argumentów. Stwierdził, że obrona musi dostarczyć dowody, że ciągnik faktycznie byłby używany do pracy w czynnym gospodarstwie rolnym. Mec. Szewc zapowiedział, że wkrótce złoży stosowny wniosek i odpowiednio go udokumentuje.

Czytaj więcej

Zaorał asfalt w Gliwicach. Pierwszy komentarz rolnika po wyjściu z aresztu

Prokuratura czeka na opinię biegłego psychiatry ws. rolnika, który zaorał asfalt

Sam Józef Magiera przyznał w rozmowie z „Faktem", że zwrot ciągnika był dla niego ważniejszy niż uchylenie dozoru policji.  - Mam jeszcze dość dużo robót do wykonania na polu – powiedział po rozprawie. Zapowiedział, że w tej kwestii broni nie złoży.

Fakt.pl cytuje także prokuratora, który broni argumentów miasta oraz firmy budowlanej, która wylała asfalt. - Nadal uważamy, że działka, na której doszło do zdarzenia, stanowi własność miasta. Zarzuty dla rolnika pozostają takie same i dotyczą zniszczenia mienia. Zleciliśmy badania sądowo-psychiatryczne podejrzanego i czekamy na opinię - ujawnił prokurator Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód Mariusz Dulba.