Materiał przygotowany przez firmę Trade Republic
Kamil Szymański Country Manager Trade Republic:
Na początek trochę prostej matematyki i realiów finansowych przeważającej części Polaków.
Większość z nas nie dysponuje dużym kapitałem, by zacząć inwestować. Ale większość jest w stanie wygospodarować co miesiąc odpowiednią dla siebie, stałą kwotę. I to wystarczy, bo do dużych sum można dojść regularnym odkładaniem małych.
Przykład: jeśli co miesiąc odkładamy 200 zł, a inwestycja przynosi średnio 6 proc. rocznie, co jest umiarkowanym założeniem, po dziesięciu latach uzbieramy ok. 32 tys. zł. Z własnej kieszeni wpłacimy 24 tys. zł, a ok. 8 tys. zł to zwrot z kapitału. To uproszczone wyliczenie, bez opłat i podatków, ale dobrze pokazuje zasadę: czas i regularność pracują na naszą korzyść.
Odkładane regularnie w podobnym scenariuszu środki z 800+ na 18. urodziny dziecka to ponad 300 tys. zł, z czego około 130 tys. zł to sam zwrot z kapitału. Taka suma to potencjalny wkład na mieszkanie, własny biznes lub studia za granicą.
Pojawia się jednak praktyczny problem. Jak inwestować 100, 200 czy 500 zł miesięcznie? Za takie kwoty często nie da się kupić nawet jednej akcji, a prowizje z transakcji potrafią zniwelować sens ekonomiczny inwestycji. Do tego dochodzi pytanie: w co inwestować mniejsze kwoty?
Odpowiedź przynosi wspomniana na początku technologia – w dwóch odsłonach.
Pierwsza, nieco starsza, licząca już ponad 35 lat. To fundusze ETF – proste do zrozumienia, łatwe w zakupie i tanie, gotowe koszyki akcji. Za pomocą jednego ETF-u można od razu zainwestować w setki spółek z wybranej branży, kraju, a nawet w koszyk spółek globalnych, reprezentujący większość światowej gospodarki. Zamiast zgadywać, która firma odniesie sukces, kupujemy szeroki kawałek rynku. Ryzyko rozkłada się na wiele firm. Roczne opłaty za popularne ETF-y to zazwyczaj niewielki ułamek procentu.
Druga odsłona to rozwiązanie z ostatniej dekady – plany inwestycyjne, czyli automatyczne i regularne inwestowanie. Inwestor na początek wybiera kwotę, a może zacząć dosłownie od 1 zł. Do tego wybiera fundusz ETF i częstotliwość inwestowania, np. raz na miesiąc, resztą zajmuje się aplikacja. Pieniądze trafiają na rynek automatycznie, niezależnie od tego, czy akurat pamiętamy o inwestycji. Skala tego zjawiska rośnie błyskawicznie. W 2025 r. Europejczycy posiadali ok. 15 mln takich planów – o blisko 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Według prognoz do 2030 r. ich liczba osiągnie niemal 54 mln, a Europejczycy będą w ten sposób inwestować ok. 73 mld euro rocznie.
Regularne inwestowanie w ramach planów inwestycyjnych dokłada do zalet ETF-ów trzy kolejne: dobry nawyk, procent składany i automatyzację. Zyski, które pracują dalej, z roku na rok generują kolejne zyski – a efekt ten jest tym większy, im wcześniej zaczniemy.
Automatyzacja w naturalny sposób zdejmuje też z nas kilka trudnych zadań. Nie musimy zastanawiać się, czy to „dobry moment” na zakup, ani pamiętać o ręcznym składaniu zleceń co tydzień czy co miesiąc. Działa tu również mechanizm uśredniania ceny zakupu (ang. cost averaging). Inwestując regularnie stałą kwotę, przy spadkach na rynkach automatycznie kupujemy więcej jednostek funduszu ETF, a przy wzrostach – mniej. Średni koszt zakupu wyrównuje się w czasie, dodatkowo zmniejszając wahania rynku.
ETF-y i plany inwestycyjne nie eliminują całkowicie ryzyka ani nie gwarantują z góry określonego zwrotu. Dają jednak szerokiemu gronu osób możliwość inwestowania w sposób zrozumiały, przejrzysty i z kontrolą nad kosztami. Ułatwiają też czerpanie z tego, co w naturalny sposób działa na korzyść inwestorów i oszczędzających: regularności i konsekwencji.
Bez dużego kapitału na start i bez godzin spędzonych nad analizami. Wystarczy ustawić plan, a potem pozwolić, by technologia i czas zrobiły swoje. Tak w praktyce wygląda dziś szeroko dyskutowana demokratyzacja inwestowania.
https://traderepublic.com/pl-pl
Materiał przygotowany przez firmę Trade Republic