Środki w depozycie sądowym nie będą czekać na niego wiecznie.

– Czas ten jest uzależniony od tytułu, z którego środki zostały złożone oraz przebiegu konkretnego postępowania. Jeżeli sprawa nadal się toczy albo nie wystąpiły przesłanki do wydania lub zwrotu pieniędzy, środki pozostają w depozycie – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Zaorał wyremontowaną drogę, bo uważa, że to jego działka

O Józefie M., 60-letnim rolniku z Ostropy, południowo-zachodniej dzielnicy Gliwic, głośno zrobiło się miesiąc temu. Mężczyzna wjechał traktorem z podczepionym pługiem na świeżo wyremontowaną ulicę Rybną w Gliwicach i zaorał asfalt.

Czytaj więcej

Sąd zdecydował o areszcie dla rolnika, który zaorał nowy asfalt

Policja zatrzymała go na gorącym uczynku, usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości i został tymczasowo aresztowany. Po tygodniu opuścił areszt, bo okazało się, że wartość zniszczonego mienia jest niższa, niż początkowo szacowano.

Rolnik twierdzi, że część jezdni, którą zniszczył, wciąż należy do niego, ale władze miasta stanowczo temu zaprzeczają. Jak przekazała nam Jadwiga Jagiełło-Stiborska, rzecznik ZDM Gliwice, już 28 marca 2001 r. została wydana decyzja prezydenta Gliwic nr GE/82/01, na mocy której zatwierdzono podział działek w obrębie Ostropy.

– Na wniosek ówczesnego właściciela nieruchomości (czyli rolnika; red.) działki zostały podzielone w tym konkretnym przypadku zgodnie z obowiązującym wówczas planem miejscowym. Na mocy decyzji wydzielono tereny oznaczone w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego pod drogę – mówi Jadwiga Jagiełło-Stiborska.

Rolnik się z tym nie zgodził i odwołał  się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Czytaj więcej

Prokuratura uchyliła areszt rolnikowi, który zaorał nawierzchnię drogi

Jeszcze większy problem powstał przy wyliczeniu odszkodowania za przejęte działki. Miasto próbowało negocjacji, ale były właściciel na to nie przystał, a każdą kwotę kwestionował. Sprawą zajmował się nie tylko Urząd Miasta, ale także wojewoda śląski i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Katowicach. Nic to nie dało.

– Kilkukrotnie, po zakończonym postępowaniu odwoławczym, organ prowadzący sprawę korespondencyjnie, w 2006 r. oraz w 2008 r., zwracał się do poprzedniego właściciela nieruchomości, informując o możliwości odbioru przysługującego odszkodowania. Po ostatnim piśmie oświadczył on, że nie zgadza się z wysokością ustalonego odszkodowania i odmawia jego odbioru – relacjonuje Jadwiga Jagiełło-Stiborska.

Czytaj więcej

Zaorał asfalt w Gliwicach. Pierwszy komentarz rolnika po wyjściu z aresztu

Zgodnie z ostateczną wyceną z 2005 r., na mocy operatu szacunkowego sporządzonego przez biegłego rzeczoznawcę majątkowego, rolnik miał za swoją część działek, czyli dokładnie 1690 mkw., dostać 26 tys. 803 zł.

Ponieważ mimo monitów pieniędzy on nie odebrał, trafiły one do depozytu sądowego już 17 lat temu – 7 września 2009 r.

Miliony złotych w sądowych depozytach

Depozyt sądowy – wbrew nazwie – nie znajduje się fizycznie w sądzie, a na koncie Ministra Finansów. Z jakiego dokładnie tytułu trafiają tam wpłaty?

– Sumy depozytowe dotyczą m.in. poręczeń majątkowych, zabezpieczeń majątkowych, sum stanowiących przedmiot sporu w związku z postępowaniem sądowym, wpłat dotyczących licytacji nieruchomości, sum przekazywanych do depozytu przez komorników sądowych w związku z prowadzonymi postępowaniami, a także środków wpłacanych w sprawach gospodarczych w ramach zasądzonego planu spłaty – wylicza sędzia Agata Dybek-Zdyń, rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Czytaj więcej:

Biznes Jak wykorzystać depozyt notarialny w transakcjach M&A?

Pro

Z danych tego sądu wynika, że na koniec sierpnia na koncie sum depozytowych Sądu Rejonowego w Gliwicach znajdowała się kwota ok. 51,6 mln zł, z czego depozyty sądowe stanowiły ok. 31,2 mln zł, a depozyty komornicze – ok. 20,4 mln zł.

Z kolei suma depozytów Sądu Okręgowego w Łodzi wynosiła ok. 82,4 mln zł.

– System nie pozwala na podział wpłat na pochodzące od osób fizycznych i pozostałych, tym samym nie jest możliwa taka analiza – przekazało nam Biuro Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi.

Najwyższe wpłaty zaksięgowane na koncie sum depozytowych tego sądu wynoszą odpowiednio: 1 mln zł, 878 tys. oraz 850 tys. zł.

– Przeciętna wysokość wpłacanych depozytów (poręczeń i zabezpieczeń) określona jest w przedziale od 100 do miliona zł – przekazał nam łódzki sąd.

Biuro prasowe tego sądu podało również, że dokonywane wpłaty dotyczą najczęściej zabezpieczeń i poręczeń majątkowych w sprawach zarówno cywilnych, jak i karnych.

Czytaj więcej

Rolnik zaorał drogę. Prawnik wskazuje na zasadę, kiedy mógł to zrobić legalnie

Jak przekazało nam Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu, sumy depozytowe są przechowywane na rachunkach depozytowych Ministra Finansów prowadzonych w Banku Gospodarstwa Krajowego.

Na koniec sierpnia tylko z tego sądu było tam 93,4 mln zł, a poza tym 130 franków szwajcarskich, 1,3 mln euro, ponad 8 tys. funtów oraz ponad 100 tys. dol. amerykańskich.

Jakie łącznie kwoty leżą jako depozyty sądowe na kontach w BGK? – Prawo bankowe nakłada na banki, ich pracowników oraz osoby pośredniczące w wykonywaniu czynności bankowych obowiązek zachowania w tajemnicy wszystkich informacji związanych z klientem i prowadzonymi transakcjami. Nie możemy odpowiedzieć na to pytanie – przekazał nam Bartosz Polek z Biura Prasowego BGK.

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych pieniądze zgromadzone na rachunkach depozytowych Ministra Finansów są oprocentowane w wysokości stopy depozytowej Narodowego Banku Polskiego. Dotyczy to jednak tylko środków w złotówkach. 11 września stopa depozytowa NBP wynosiła 3,25 proc.

Pieniądze nie mogą czekać bez końca

Jak długo pieniądze przejęte czy zabezpieczone przez sąd mogą leżeć na koncie depozytowym?

– Czas ten jest uzależniony od tytułu, z którego środki zostały złożone oraz przebiegu konkretnego postępowania. Jeżeli sprawa nadal się toczy albo nie wystąpiły przesłanki do wydania lub zwrotu pieniędzy, środki pozostają w depozycie – przekazało nam Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Jak zauważa sędzia Agata Dybek-Zdyń z SO w Gliwicach, likwidacja niepodjętych depozytów następuje na podstawie ustawy o likwidacji niepodjętych depozytów.

– Zgodnie z nią przechowujący depozyt jest obowiązany wezwać uprawnionego do odbioru depozytu w terminie oraz pouczyć go o skutkach jego niepodjęcia. Art. 4 ust. 2 ustawy wskazuje, że termin do odbioru depozytu wynosi trzy lata od dnia doręczenia wezwania do odbioru uprawnionemu lub wezwania, o którym mowa w ustawie – mówi sędzia Agata Dybek-Zdyń.

Podkreśla, że w przypadku braku możliwości doręczenia wezwania do odbioru depozytu lub nieustalenia uprawnionego przechowujący pieniądze jest obowiązany dokonać wezwania – wywieszając je na tablicy informacyjnej w swojej siedzibie przez pół roku.

– Jeżeli szacunkowa wartość depozytu przekracza kwotę 5 tys. zł, przechowujący depozyt zamieszcza również ogłoszenie w dzienniku poczytnym w danej miejscowości lub w Biuletynie Informacji Publicznej. Zgodnie z prawem, jeżeli przechowującym depozyt jest sąd, likwidację niepodjętego depozytu sąd stwierdza z urzędu – dodaje pani sędzia.

Dodaje też, że przepisy stanowią, iż depozyt, który przeszedł na własność Skarbu Państwa, jest przekazywany naczelnikowi właściwego urzędu skarbowego.

Sąd szuka właściciela pieniędzy, gdy ten się nie zgłasza

Jak przekazało nam Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu, w przypadku sum depozytowych, dla których orzeczono zwrot, a nie jest on możliwy z powodu nieznanego miejsca zamieszkania lub siedziby osoby uprawnionej, sąd podejmuje działania zmierzające do ustalenia aktualnego adresu, w tym występuje do właściwych organów prowadzących ewidencje, rejestry lub inne zbiory danych.

– Tym samym sąd podejmuje działania zarówno w celu bezpośredniego poinformowania osoby uprawnionej o możliwości odbioru środków, jak i – w przypadku problemów z doręczeniem – w celu ustalenia jej danych lub zastosowania ustawowego trybu wezwania zastępczego – wyjaśnia wrocławski sąd.

Podkreśla też, że nie ma obowiązku corocznego lub cyklicznego ponawiania wezwania do odbioru depozytu. Istotne jest prawidłowe wykonanie obowiązków związanych z wezwaniem osoby uprawnionej w sposób określony w ustawie.

Pieniądze rolnika z Gliwic cały czas leżą w depozycie.

– Kwota ta nie została wypłacona stronom – przekazała nam sędzia Agata Dybek-Zdyń z SO w Gliwicach.