J.D. Vance zakończył drugi dzień konwencji Partii Republikańskiej w Dallas przemówieniem poświęconym m.in. imigracji, rodzinie, produkcji przemysłowej i krytyce Demokratów. Wiceprezydent został powitany okrzykami, a część jego zwolenników wprost domagała się, by w 2028 r. został kandydatem Republikanów na prezydenta. Sam Vance przekonywał jednak, że najpierw partia musi skoncentrować się na listopadowych wyborach do Kongresu.
Tłum skandował jego imię. „Najpierw załatwmy sprawy w listopadzie”
Jak zauważają amerykańskie i światowe media, J.D. Vance podczas wystąpienia w Dallas wyraźnie starał się zaprezentować jako polityk zdolny w przyszłości przejąć rolę lidera ruchu skupionego dziś wokół Donalda Trumpa. W przemówieniu wielokrotnie sięgał po charakterystyczną dla prezydenta USA ostrą retorykę, atakował Demokratów i powtarzał część tez znanych z wystąpień Trumpa.
Wiceprezydent wszedł na scenę przy okrzykach „JD, JD”. Była to – poza wystąpieniem samego Trumpa – najbardziej entuzjastyczna reakcja publiczności podczas dwudniowej konwencji Partii Republikańskiej. Niektórzy uczestnicy zgromadzenia krzyczeli również, że Vance powinien zostać kandydatem Republikanów na prezydenta w 2028 r. Z tłumu słychać było też hasło „48”, które oznaczać miało, że zwolennicy republikanów chcą, by został on 48. prezydentem USA – podkreśla „Washington Post”.
– Musimy najpierw załatwić sprawy w listopadzie, a potem będziemy się martwić tym, co będzie dalej – odpowiedział z uśmiechem Vance. - Muszę powiedzieć, że świetnie jest słyszeć tłum, który jest tak podkręcony, skandując twoje imię (...). Dalej, róbcie to jeszcze - zwrócił się Vance do widowni.
Media podkreślają, że jego wystąpienie miało szczególne znaczenie polityczne – wiceprezydent musiał bowiem jednocześnie zaprezentować własną wizję przed republikańskim elektoratem i nie dystansować się zbyt mocno od Donalda Trumpa. Vance wielokrotnie chwalił prezydenta, nazywając go „najtwardszym w amerykańskiej polityce”.
Zdaniem „Washington Post” sposób, w jaki wiceprezydent zaprezentował się w Dallas, treść i ton jego wystąpienia jako jednego z głównych mówców tej imprezy, a także zachowanie Trumpa wskazują na to, że jest to „domniemany następca” prezydenta. Dziennik informuje też, że to właśnie z Vance'em Trump omawiał szczegóły ich wystąpień na konwencji, z nim też konsultuje często kwestie związane z prognozowaną porażką Republikanów w listopadowych wyborach.
Podczas konwencji Donald Trump na scenie oświadczył, że Vance „wykonuje świetną robotę” i „jest bardzo utalentowanym facetem”. Media przypominają, że w sierpniu Trump miał mówić w prywatnych rozmowach z ważnymi darczyńcami partii, że chce, by Vance wygrał wybory w 2028 r.
Czytaj więcej
Nawet, jeśli rozmowy USA z Iranem nie zakończą się sukcesem, Stany Zjednoczone osiągnęły swój podstawowy cel - mówił w rozmowie z Fox News wiceprez...
Incydent na sali i riposta Vance’a: „Kupię ci bilet, wynoś się”
Na początku swojego przemówienia Vance przedstawił listę kwestii, które od dłuższego czasu budzą niezadowolenie republikańskich wyborców. Szczególnie ostro wypowiadał się o imigracji.
Przekonywał, że już dwa lata temu Amerykanie mieli już dość tego, że – jak zaznaczył – byli „nazywani rasistami za zauważanie, iż ich kraj staje się brudniejszy, biedniejszy, mniej bezpieczny i mniej zamożny”. Słowa te spotkały się z entuzjastyczną reakcją zwolenników ruchu Make America Great Again. Jeszcze większe emocje wzbudziła jednak odpowiedź Vance’a na protestującego, który przerwał jego wystąpienie.
Wiceprezydent twierdził, że uczestnik spotkania wymachiwał flagą Meksyku. Zwracając się do niego, powiedział: „Cóż, mój przyjacielu, jeśli tak bardzo kochasz Meksyk, to wynoś się tam. Kupię ci bilet lotniczy”. Reakcją publiczności były głośne i długie oklaski.
Ostre uderzenie w „radykałów”. „Trzymajcie się z dala od naszych dzieci”
Wiceprezydent USA nawiązał również do niedawnych narodzin swojego czwartego dziecka. Jak mówił, zaczął patrzeć na „przyszłość tego kraju oczami przyszłości swojego syna”.
Jednocześnie ostro zaatakował demokratycznych „radykałów”, których oskarżył o dążenie do zniszczenia modelu rodziny składającej się z rodziców i dzieci. – Trzymajcie się, do diabła, z dala od naszych dzieci – stwierdził.
Przemówienie było wyraźnie skierowane do najbardziej lojalnego elektoratu ruchu MAGA – zauważają media.
Vance krytykował też prawa osób transpłciowych, podkreślał znaczenie amerykańskiej produkcji przemysłowej oraz wolności religijnej. Demokratów oskarżył natomiast o dalsze pogłębianie politycznego radykalizmu, podkreślając, że „brną jeszcze dalej w szaleństwo”.
Czytaj więcej
Wiceprezydent USA J.D. Vance zapowiedział w środę, że amerykańskie siły będą kontynuować ataki na Iran, dopóki Teheran nie przestanie uderzać w sta...
Vance przygotowywany do sukcesji po Trumpie? Partia ma rozważać też innych kandydatów
Wystąpienie Vance’a – w ocenie mediów – pokazało, że wiceprezydent coraz wyraźniej buduje własną pozycję wśród zwolenników MAGA. Choć polityk publicznie podkreślał, że obecnym priorytetem pozostają listopadowe wybory, reakcje zgromadzonej w Dallas publiczności mogą wskazywać na to, że wśród części republikańskiego elektoratu już pojawiają się oczekiwania związane z jego ewentualnym startem w wyborach prezydenckich w 2028 r.
Media tymczasem relacjonują, że podczas konwencji rozważano też inne kandydatury na następcę Trumpa, w tym sekretarza stanu Marco Rubio, gubernatora Florydy DeSantisa i Cruza. Sekretarz stanu twierdzi jednak, że na razie nie rozważa startu w wyborach, a intencje DeSantisa nie są jasne. Cruz zasygnalizował już rok wcześniej, że przymierza się do startu w wyborach i będzie zabiegał o nominację swej partii, wykorzystując podziały, jakie zarysowują się w protrumpowskim ruchu MAGA – podał Axios.
Portal Hill przypomniał, że Cruz uchodzi za najbardziej nielubianą osobę w Senacie, a miarą niechęci innych członków tej izby jest powiedzenie zmarłego niedawno senatora Lindseya Grahama: „Gdybyś zabił Teda Cruza w Senacie i gdyby twój proces toczył się w Senacie, to nikt by cię nie skazał”.
„Washington Post” zaznacza, że wystąpienie wiceprezydenta na konwencji było tak skonstruowane, by unikać kontrowersyjnych, czy nawet niewygodnych tematów, jak wojna z Iranem, cła, rosnące ceny, a nawet obietnica Trumpa, że wypłaci Amerykanom 5 tys. dol. „dywidendy”, jeśli po wyborach Republikanie zachowają kontrolę nad Kongresem.