- Irańczycy w ciągu ostatnich kilku tygodni nie atakowali statków, a ropa nadal płynie przez cieśninę Ormuz. Dzieje się tak częściowo dlatego, że prezydent bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, iż jeśli Iran zaatakuje statki, Stany Zjednoczone odpowiedzą. Czasami potrzebna jest zarówno marchewka, jak i kij – mówił Vance, opisując sytuację, jaka zapanowała po zawarciu przez USA wstępnego porozumienia z Iranem. Porozumienie, podpisane przez Donalda Trumpa 17 czerwca w Wersalu, przewiduje, że w ciągu 60 dni Waszyngton i Teheran mają wynegocjować ostateczne porozumienie regulujące m.in. przyszłość irańskiego programu nuklearnego. 

Czytaj więcej

Iran zapowiada, że wkrótce otrzyma 6 miliardów dolarów. Swoich

W ubiegłym tygodniu strona amerykańska poinformowała, że w odwecie na irańskie ataki na dwa statki handlowe w rejonie Ormuzu siły amerykańskie przeprowadziły uderzenia na cele w Iranie.

J.D. Vance: Jeśli rozmowy z Iranem zakończą się sukcesem, będzie znakomicie. Jeśli nie, nadal będziemy w silniejszej pozycji

Vance przekonywał w rozmowie z Fox News, że „Stany Zjednoczone są w bardzo korzystnej pozycji, niezależnie od tego, jak ostatecznie zakończą się negocjacje”.

Czytaj więcej

Symboliczna porażka Donalda Trumpa. Kongres nakazuje mu zakończyć wojnę z Iranem

- Jeśli zakończą się sukcesem – a oczywiście tego właśnie chcemy – będziemy mieli Iran, który przeszedł trwałą transformację: przestał finansować terroryzm i destabilizację w regionie, definitywnie zrezygnował z ambicji posiadania broni jądrowej i dzięki temu został ponownie przyjęty do światowej gospodarki. To byłby znakomity rezultat dla narodu amerykańskiego i dla całego regionu – podkreślił wiceprezydent USA.

- Z drugiej strony, jeśli Irańczycy nie będą postępować właściwie, jeśli nie zgodzą się na ustępstwa, których oczekujemy w trakcie negocjacji, to ich program nuklearny i tak pozostanie zniszczony, ich konwencjonalne siły zbrojne również będą zniszczone, a Stany Zjednoczone nadal będą znajdować się w znacznie silniejszej pozycji wobec Iranu – kontynuował.

J.D. Vance: W Iranie widać opór ze strony twardogłowych i radykałów

Vance ocenił też, że USA „posiadają wszystkie karty” w negocjacjach i zaznaczył, że USA chcą, by rozmowy zakończyły się sukcesem. - Ale nawet jeśli tak się nie stanie, osiągnęliśmy nasz podstawowy cel – zapewnienie, że Iran nigdy nie będzie posiadał broni jądrowej – przekonywał wiceprezydent.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Pokój przyśpieszył w Wersalu. Iran dostanie prawie wszystko, czego chciał

Według niego w irańskim systemie władzy dochodzi do „pewnego rodzaju wewnętrznego ścierania się stanowisk”. - Są ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że sposób, w jaki Iran prowadził swoją politykę przez ostatnie 47 lat, był błędem, i chcą rozpocząć nowy rozdział. Widać jednak także opór ze strony twardogłowych i radykałów, którzy nie chcą zmieniać swojego postępowania – ocenił. 

Wiceprezydent powiedział, że USA chcą w ramach negocjacji sprawdzić, „na ile poważnie Irańczycy podchodzą do zmian”. - A jeśli mają być traktowani poważnie, nie wystarczy, że będą mówić właściwe rzeczy – muszą dokonać rzeczywistych ustępstw – oznajmił. Vance powiedział, że stronę amerykańską „znacznie mniej interesuje” to, co Irańczycy mówią, a znacznie bardziej to, co robią. - Dostrzegamy pewne pozytywne sygnały, ale oczywiście widzimy również sygnały negatywne – dodał.

- Prezydent polecił nam kontynuować pracę nad tym problemem i sprawdzić, dokąd doprowadzą negocjacje. Jeśli jednak nie zakończą się one pomyślnym rozwiązaniem na drodze dyplomatycznej, nadal dysponujemy wieloma możliwościami działania, a jednocześnie już osiągnęliśmy bardzo wiele z punktu widzenia narodu amerykańskiego – podkreślił wiceprezydent.

1 lipca w Katarze mają odbyć się rozmowy USA-Iran

MSZ Kataru ogłosił 30 czerwca, że amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli do stolicy Kataru, Dohy, by spotkać się z negocjatorami z tego kraju.

Wysoki rangą urzędnik Białego Domu poinformował media, że 1 lipca delegacje USA i Iranu odbędą oddzielne rozmowy z mediatorami z Kataru i Pakistanu na temat porozumienia pokojowego. Amerykańsko-irańskie rozmowy w Dosze zapowiadał wcześniej prezydent USA Donald Trump. Teheran jednak zaprzeczył, by planował rozmowy na wysokim szczeblu – do stolicy Kataru Iran miał wysłać delegację techniczną na spotkania z Katarczykami.