Putin miałby przeprowadzić jakiegoś rodzaju atak na kraj NATO, aby sprawdzić reakcję Sojuszu. Atak mógłby przybrać formę cyberataku, ale również ograniczonej operacji lądowej oznaczającej wtargnięcie rosyjskich żołnierzy na terytorium państwa NATO – ma wynikać z nowego raportu wywiadu USA.

USA mają problemy z amunicją, a amerykański wywiad uważa, że Władimir Putin zmienił zdanie, jeśli chodzi o prowokowanie NATO

Informacje o raporcie pojawiły się w momencie, gdy – jak wynika z doniesień mediów – Stany Zjednoczone w związku z wojną USA i Izraela z Iranem mają borykać się z deficytami nowoczesnej amunicji, która byłaby niezbędna w przypadku konfrontacji z Rosją lub Chinami. Z raportu waszyngtońskiego think tanku CSIS wynika, że obecnie armia USA posiada mniej niż 1000 pocisków przechwytujących Patriot oraz mniej niż 250 pocisków przechwytujących THAAD. Według informatora agencji Reutera od początku wojny z Iranem USA zużyły również nieco mniej niż połowę zapasów pocisków manewrujących Tomahawk. Agencja Reutera podała też, że amerykańskie siły zbrojne zużyły znaczną część swoich globalnych zapasów pocisków precyzyjnego rażenia. Według źródeł wykorzystano „niemal wszystkie” pociski ATACMS i PrSM. Doniesieniom tym zaprzecza jednak Donald Trump, który twierdzi, że Stany Zjednoczone są w „bardzo dobrej sytuacji”, jeśli chodzi o uzbrojenie. 

Dotychczas wywiad USA uważał, że Putin nie zdecyduje się na prowokowanie NATO w czasie trwającej wojny na Ukrainie. Ocena ta miała się jednak zmienić w 2026 roku – mówią przedstawiciele administracji USA, cytowani przez „WSJ”. Putin znajduje się w Rosji pod rosnącą presją w związku z brakiem sukcesów na Ukrainie, na dodatek Ukraińcy zadają Rosjanom bolesne ciosy za pomocą dronów dalekiego zasięgu, uderzając w branżę paliwową, a ostatnio w giganta rosyjskiego e-handlu, koncern Wildberries. 

Czytaj więcej

Rosja zmienia taktykę. Przejęte drony mogą posłużyć do prowokacji wobec Polski

Celem ataku na kraj NATO – według amerykańskiego wywiadu – miałoby być doprowadzenie do rozłamów w Sojuszu. 

– Pytanie brzmi, jak USA zareagowałyby w takim przypadku – mówi w rozmowie z amerykańskim dziennikiem Heather Conley z think tanku American Enterprise Institute. – Celem Rosji zawsze było podważenie wiarygodności NATO i oddzielenie USA od sojuszników – dodaje. 

Przedstawiciele administracji USA obawiają się, że rosyjski przywódca, zapędzony do narożnika przez ukraińskie ataki, może okazać się jeszcze groźniejszy niż dotychczas i – w kryzysowej dla siebie sytuacji – może zdecydować się na poważną eskalację. 

„Wall Street Journal”: Rośnie ryzyko inwazji lądowej Rosji na kraj NATO

Scenariusze ewentualnego ataku Rosji na kraj NATO obejmują cyberatak, wysłanie tzw. zielonych ludzików (uzbrojonych grup ukrywających, że działają w imieniu Rosji) na terytorium jednego z państw Sojuszu lub nawet atak regularnej rosyjskiej armii, o ograniczonym zakresie, na jedno z państw flanki wschodniej. Do takich działań – według Amerykanów – może dojść już jesienią tego roku. Datą graniczną dla takiej operacji jest według wywiadu USA 2029 rok. 

Czytaj więcej

Wojna z Iranem uszczupliła zapasy amerykańskich pocisków. W Pentagonie rosną obawy

Ryzyko tego, że dojdzie do najbardziej ekstremalnego scenariusza, ograniczonej inwazji lądowej, jest niskie, ale wraz z upływem czasu rośnie – twierdzi amerykański wywiad. W takiej sytuacji Rosja ryzykuje najwięcej, ponieważ inwazja lądowa na kraj Sojuszu oznaczałaby uruchomienie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego mówiącego o obronie wzajemnej, co de facto mogłoby doprowadzić do wojny Rosji z całym NATO. Inaczej byłoby jednak w przypadku cyberataku czy ataku hybrydowego – w tym przypadku pojawiłyby się zapewne wątpliwości, czy jest to wystarczający powód do uruchomienia artykułu 5. 

– Reakcja na atak poniżej progu artykułu 5 zawsze była wyzwaniem dla NATO i jest prawdą, że do tego momentu sojusznicy woleli nie eskalować – przyznała Conley w rozmowie z „WSJ”. 

O tym, że Rosja może zdecydować się na groźne prowokacje wobec sojuszników z NATO od pewnego czasu mówią przedstawiciele państw europejskich. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił o przejęciu przez Rosję ukraińskich dronów, które mogłyby być wykorzystane do ataku na kraj flanki wschodniej. Z kolei premier Donald Tusk wielokrotnie w ostatnich tygodniach ostrzegał, że zbliża się trudny moment w wojnie Rosji z Ukrainą, w którym może dojść do poważnej eskalacji ze strony Rosji.