Według portalu Kacprzyk rozpoczął pracę w placówce około tygodnia temu. Jego nazwiska nie ma na ogólnodostępnej tablicy z listą lekarzy, ale dziennikarze mieli potwierdzić w recepcji oraz telefonicznie, że można umówić się do niego na wizytę. W piątek lekarz miał pełnić dyżur od godz. 8 do 18.

Kierownictwo Centrum Medycznego w Jaktorowie nie chciało oficjalnie rozmawiać z portalem. Sam Kacprzyk również odmówił rozmowy. Placówka jest prywatnym podmiotem, ale ma umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia i świadczy m.in. usługi podstawowej opieki zdrowotnej.

Dawid Kacprzyk pracuje jako lekarz POZ

Kacprzyk ma aktywne prawo wykonywania zawodu. Jednocześnie wobec lekarza trwa postępowanie wyjaśniające prowadzone przez samorząd lekarski. Jak podaje Niezależna.pl, wcześniej miał także szukać zatrudnienia m.in. w Szpitalu Powiatowym w Zakopanem oraz innych placówkach na południu i zachodzie Polski. Lekarz chce dokończyć specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk nie jest już radnym. Oddaje szpitalowi 500 tys. złotych

Nazwisko Kacprzyka pojawiło się w związku ze sprawą Szpitala Południowego. Jednym z badanych wątków jest sposób rozliczania jego czasu pracy. Z ujawnionych wcześniej grafików miało wynikać, że lekarz wykazywał średnio około 331 godzin pracy miesięcznie. W części godzin wpisanych jako dyżury miał jednocześnie uczestniczyć w programach telewizyjnych, posiedzeniach rady dzielnicy lub wydarzeniach politycznych.

Prokuratura bada wątki dotyczące Szpitala Południowego

Prokuratura prowadzi śledztwo obejmujące m.in. podejrzenie poświadczania nieprawdy w dokumentacji czasu pracy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz oszustwa na kwotę przekraczającą 500 tys. zł. Badany jest również sposób przyjmowania części pacjentów na szpitalnym oddziale ratunkowym.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy ocenili zarobki lekarzy. Większość uważa, że są za wysokie

Według prokuratury mogło dochodzić do sytuacji, w których o kolejności przyjmowania części pacjentów decydowały przesłanki inne niż medyczne. W mediach sprawa była określana jako „SOR VIP”. Śledczy badają, czy taki sposób organizacji pracy mógł narażać innych pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Kacprzyk nie został dotąd przesłuchany w charakterze podejrzanego i nie przedstawiono mu zarzutów.