W toczącej się od blisko roku przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim sprawie zebrano już blisko 30 tomów akt, kilkudziesięciu świadków i biegłych. Sędzia Renata Folkman na trwającej do godz. 19 poniedziałkowej rozprawie oddaliła kolejne wnioski dowodowe obrony oskarżonego, uznając, że zmierzają one do przedłużenia postępowania. Zamknęła przewód sądowy i wyznaczyła termin mów końcowych obu stron na 7 października.
- Będziemy wnioskować o najwyższy wymiar kary, bo w jakiej sprawie to robić, jak nie w tej – powiedziała prok. Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Oskarżonemu grozi do 8 lat więzienia.
Obrońca oskarżonego, adw. Katarzyna Hebda, nie chciała powiedzieć, jaką linię obrony przedstawi i o co będzie wnioskować dla swojego klienta w mowie końcowej.
Biegli sądowi nie zostawili suchej nitki na prywatnej opinii zleconej przez obronę Sebastiana M.
Na ostatniej rozprawie sąd wysłuchał opinii uzupełniającej trzyosobowego zespołu biegłych, którzy wcześniej sporządzili ekspertyzę dotyczącą rekonstrukcji wypadku.
Według ekspertów Sebastian M. w dniu wypadku, jadąc autostradą A1, regularnie przekraczał 300 km/h. - Nasze opinie wskazują jednoznacznie, że prędkość pojazdu BMW przed wypadkiem mieściła się w przedziale 315-329 km/h. W tym przedziale kierujący prowadził swój pojazd. Natomiast Kia poruszała się w granicach 140 km/h na włączonym tempomacie – powiedział biegły Bogusław Śleziak.
- Zajmuję się wypadkami drogowymi od 25 lat. Nie spotkałem się w swojej karierze z takimi prędkościami na drodze, z jakimi mamy do czynienia w analizowanym wypadku. Myślę, że nikt w Polsce się z takim nie spotkał. W Polsce nie ma takich dróg, na których można rozwijać takie prędkości – przyznał ekspert Marek Długosz. Jak podkreślił jeden z ekspertów, „przy 300 km/h startują samoloty”.
Czytaj więcej
Trwa proces Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęli rodzice z dzieckiem. W poniedziałek z...
Bazując na śladach na jezdni, zapisach z czarnych skrzynek oraz wykorzystując autorską metodę, biegli przedstawili na ilustracjach dokładny przebieg i moment zderzenia. Bogusław Śleziak stwierdził, że jednoznacznie ustalono, iż przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru ruchu i cały czas poruszał się środkowym pasem. Oznacza to, że BMW uderzyło w Kię a nie – jak twierdzi obrona oskarżonego – samochód zajechał nagle drogę Sebastianowi M. Według ustaleń biegłych BMW uderzyło swoją przednią prawą częścią w tylną lewą część Kii. – Za tym również przemawiają deformacje obu pojazdów widoczne podczas oględzin, jak i na zdjęciach – przekonywał Marek Długosz.
Biegli wskazali, że w swojej ekspertyzie opierali się na zebranym w sprawie materiale rzeczowym w postaci śladów ujawnionych na jezdni, informacjach cyfrowych odczytanych z obu samochodów uczestniczących w wypadku, zapisów z wideorejestratora, który nagrał zderzenie, oraz nagrań z kamer znajdujących się na autostradzie A1. Zaznaczyli, że sporządzona opinia liczy ok. 400 stron i jest wyjątkowo szczegółowa.
Czytaj więcej
Sebastian M. nie zadzwonił po policję, nie próbował pomóc ofiarom, a jedyny telefon jaki wykonał, był do ojca. Po wypadku na A1 zachowywał się, jak...
Biegli podważyli ustalenia zawarte w prywatnej ekspertyzie zleconej przez obronę. Według nich została ona sporządzona w wadliwy sposób, m.in. dlatego, że jej autor nieprawidłowo oszacował szerokość rozstawu osi BMW, błędnie zmierzył długość śladów hamowania oraz szerokość opon, a także popełnił błędy w innych parametrach. Eksperci odpowiedzieli też na ponad 50 pytań przygotowanych przez obronę oskarżonego. Dotyczyły one szczegółowych zagadnień dotyczących przygotowanej przez nich analizy wypadku, w tym m.in. metodologii prowadzonych pomiarów prędkości, kwestię drogi hamowania, badania śladów powypadkowych, zachowania się pojazdów w momencie zderzenia i chwilę przed nim. Biegli sądowi wykluczyli też postawioną w prywatnej ekspertyzie hipotezę, że Kia poruszała się na kole dojazdowym.
- Przedstawione dziś przez biegłych opinie były jednoznaczne. Nie pojawiła się żadna wątpliwość. Zgromadzony materiał jest bezsporny. Zadawanie szeregu pytań przez obronę było tylko i wyłącznie szerzeniem wątpliwości – powiedziała prok. Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Czytaj więcej
Trwa proces Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęli rodzice z dzieckiem. W czwartek mężczyzna złożył...
Skandal na rozprawie. „Teraz ja mówię”
W trakcie rozprawy Sebastiana M. doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca w sądzie. Jak relacjonował serwis O2.pl, w trakcie zeznań biegłych z ław dla publiczności zerwał się mężczyzna, który w rozprawie jako obserwator. Nazwał proces „farsą”. Krzyczał, że biegli nie mają racji i źle interpretują parametry jazdy Sebastiana M. Była to reakcja na opinię ekspertów, że M. poruszał się z taką prędkością, że mógł przegrzać opony, co wpłynęło na stabilność jego jazdy. Gdy sędzia Renata Folkman próbowała przywołać go do porządku krzyknął: "Proszę pani, wysoki sądzie! Teraz ja mówię".
Sędzia Folkman nie zdążyła wydać decyzji o usunąć mężczyzny z sali rozpraw, bo ten sam z niej wyszedł, gdy zauważył, że policjanci szykują się do interwencji.
Czytaj więcej
Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczął się we wtorek proces 34-letniego Sebastiana M. podejrzanego o spowodowanie tragicznego wy...
Sebastian M. nie wyjdzie z aresztu na Święta
Sąd przedłużył Sebastianowi M. tymczasowe aresztowanie do 1 lutego przyszłego roku. Jak argumentowała sędzia Renata Folkman, powodem pozostania oskarżonego w areszcie jest duże prawdopodobieństwo dokonania zarzucanego mu czynu, grożąca mu surowa kara oraz obawa ucieczki.
W poniedziałek do dotychczasowej obrończyni Sebastiana M., mec. Katarzyny Hebdy, dołączyli dwaj nowi prawnicy: adwokat Radosław Niecko oraz radca prawny Marcin Jakubowski, obaj z niemieckiej kancelarii specjalizującej się w księgowości i doradztwie podatkowym. Drugi z prawników opuścił salę na początku rozprawy. Na jaw wyszła bowiem informacja podana przez portal O2.pl, że mec. Jakubowski jest zatrudniony na etacie w Grupie Azoty Police, co zgodnie z obowiązującymi przepisami uniemożliwia obronę klienta w procesie karnym.
Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW zderzyło się z kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu.
Oskarżony w maju ub.r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł po wypadku. Od tego czasu przebywa w areszcie.