Polska konsekwentnie rozwija rozwiązania wspierające profilaktykę, jednak poziom uczestnictwa kobiet w programach badań przesiewowych nadal pozostaje daleki od oczekiwań i znacząco odbiega od wskaźników osiąganych w wielu krajach europejskich. W przypadku mammografii to niespełna 33 proc., a poziom, do jakiego dążymy, to 70 proc.
Jak tłumaczyła prof. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii (NIO) w Warszawie, w badaniach przesiewowych nie chodzi wyłącznie o samo wykrycie nowotworu za pomocą nowoczesnych technik cyfrowych czy testów FIT, lecz przede wszystkim o rozpoznanie stanu przednowotworowego lub choroby we wczesnym stadium. Wskaźniki całkowitego przeżycia w przypadku wczesnego rozpoznania są nieporównywalnie wyższe niż w chorobie rozsianej i przerzutowej. Przekłada się to bezpośrednio na wymiar finansowy oraz komfort życia pacjenta: leczenie operacyjne we wczesnym etapie z opcją chirurgii plastycznej generuje zupełnie inne koszty niż terapia choroby zaawansowanej.
Choć nowoczesne leki w stadiach zaawansowanych są dostępne i zmieniają perspektywę chorych, znacznie lepiej jest zastosować leczenie operacyjne z intencją całkowitego wyleczenia. Istotą profilaktyki pierwotnej jest zmniejszenie samego ryzyka zachorowania, natomiast profilaktyki wtórnej – rozpoznanie choroby na etapie umożliwiającym skuteczne leczenie radykalne, dlatego kluczowymi wskaźnikami sukcesu są śmiertelność oraz stopień zaawansowania nowotworu w momencie zgłoszenia się pacjenta.
Zgłaszalność na badania profilaktyczne stoi w miejscu od lat, mimo że mammografię i test HPV HR można wykonać bezpłatnie, a dostępność badań rośnie. W jaki sposób zwiększyć udział Polek w badaniach przesiewowych?
Powrót do zaproszeń
W sierpniu Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło wysyłkę zaproszeń na mammografię z wykorzystaniem powiadomień w aplikacji Moje IKP i wiadomości SMS. Jak poinformował w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, resort planuje rozszerzenie tej formy przypomnień na cały pakiet badań „Moje Zdrowie” oraz na program niskodawkowej tomografii komputerowej, ukierunkowany na wczesne wykrywanie raka płuca w grupach ryzyka.
Tomasz Maciejewski przypomniał, że Internetowe Konto Pacjenta skupia już 21 mln użytkowników, a z aplikacji MojeIKP korzysta blisko 6 mln osób. Rozwój centralnej e-rejestracji powiązanej z aplikacją MojeIKP ułatwia procedurę zapisu, przyczynia się do wzrostu zgłaszalności na badania i zwiększa zaangażowanie świadczeniodawców.
Zdaniem prof. Beaty Jagielskiej, powrót do imiennych zaproszeń na badania przesiewowe stanowi kluczowy krok w stronę zwiększenia wskaźnika uczestnictwa w badaniach. Przed wprowadzeniem przepisów RODO imienne zaproszenia wysyłane do pacjentek przynosiły dobre rezultaty, a doświadczenia z innych krajów, np. z Danii, jednoznacznie potwierdzają wysoki poziom skuteczności tego rozwiązania – wskazała prof. Jagielska podczas debaty „Jak zwiększyć skuteczność programów przesiewowych w Polsce?”, zorganizowanej w Salonie „Rzeczpospolitej” podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego.
– Niezbędnym elementem profilaktyki – skierowanej przecież do osób zdrowych, bez objawów chorobowych – jest jednak stała koordynacja i monitorowanie, co w praktyce oznacza ponawianie wysyłki i przypominanie o badaniach kobietom, które nie zareagowały na pierwsze zaproszenie – podkreśliła prof. Jagielska.
Wtórowała jej Anna Kupiecka, prezes Fundacji Onko-Cafe, która wskazała, że powiadomienia w mojeIKP oraz wiadomości SMS nie mogą być wysyłane incydentalnie czy akcyjnie, lecz muszą stale i cyklicznie trafiać do 100 proc. uprawnionych osób. – Mamy do dyspozycji doskonałe narzędzie cyfrowe, jakim jest Internetowe Konto Pacjenta. Dzięki niemu każda kobieta może szybko sprawdzić swoje uprawnienia i zapisać się na badanie stacjonarne. Warto pamiętać, że badania przesiewowe realizują nie tylko mammobusy – które odnotowują frekwencję na poziomie zaledwie 20 proc. – ale przede wszystkim stacjonarne placówki medyczne, w których stoją mammografy i gdzie są wolne terminy – przypomniała Kupiecka.
Pacjenci ufają lekarzom rodzinnym
Ogromną rolę do odegrania w procesie zachęcania do profilaktyki mają lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), czyli lekarze rodzinni. Narodowy Fundusz Zdrowia pracuje nad projektem zarządzenia wdrażającego wskaźniki jakości dla POZ, które obejmują m.in. poziom udziału pacjentów w programach badań przesiewowych. Jak tłumaczył pełnomocnik prezesa NFZ Michał Dzięgielewski, dotychczasowe próby zwiększania finansowania czy znoszenie limitów w opiece specjalistycznej nie przekładały się automatycznie na wzrost wskaźników wykonania świadczeń, podczas gdy wprowadzenie mechanizmów degresywnych okazało się bardziej motywujące. Przygotowywane zarządzenie NFZ zakłada analizę zaangażowania placówek POZ w realizację wskaźników profilaktycznych oraz wprowadzenie korekt finansowych dla podmiotów znacząco odbiegających od wskazanych minimów, przy czym finalne ustalenia są jeszcze w trakcie dopracowywania.
Jak wskazał Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego, zarówno lekarze rodzinni, jak i środowisko podstawowej opieki zdrowotnej w pełni popierają rozwój profilaktyki i nie sprzeciwiają się samej idei promowania badań przesiewowych. Problemem pozostaje jednak sposób wyliczania wskaźników oraz jakość danych, na których opiera się system. Analiza i porównanie wskaźników tego samego podmiotu pobranych z zestawień NFZ oraz z portalu Systemu Informatycznego Monitorowania Profilaktyki (SIMP) wykazuje znaczne rozbieżności sięgające setek pacjentów, co wskazuje na błędy w wyliczeniach i przetwarzaniu baz danych.
Zieliński wskazał też, że personel medyczny w codziennej pracy potrzebuje bieżącego i natychmiastowego dostępu do informacji o tym, do jakich programów profilaktycznych kwalifikuje się dany pacjent bezpośrednio w trakcie wizyty. Odpowiednim rozwiązaniem byłoby umożliwienie automatycznego pobierania takich informacji z Internetowego Konta Pacjenta do systemów gabinetowych. Należy również pamiętać o wyzwaniu, jakim są znaczne nierówności terytorialne w dostępie do badań, gdyż w przeciwieństwie do dużych miast istnieją województwa, w których funkcjonują zaledwie trzy lub cztery stacjonarne punkty wykonujące badania przesiewowe – przypomniał wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. Jak przyznał pełnomocnik prezesa NFZ, w docelowym modelu infrastrukturalnym każdy powiat powinien być wyposażony w stacjonarny tomograf i mammograf, co wyeliminowałoby bariery związane z możliwości dojechania na badania.
Anna Kupiecka zwróciła też uwagę na to, że personel medyczny powinien pomagać pacjentkom w zapisywaniu się na badania przesiewowe. Kiedy pacjentka słyszy od lekarza pytania o mammografię, często czuje się winna; zamiast tego lekarz POZ, położna, koordynator programu „Moje Zdrowie” czy pracownik rejestracji powinni po prostu pomóc jej się zapisać w kilka sekund lub przekazać zwięzłą instrukcję, jak można to zrobić.
Dzień wolny na profilaktykę
Niezwykle istotna jest także współpraca z lekarzami medycyny pracy, którzy podczas badań okresowych powinni weryfikować, czy pacjent zrealizował badania przesiewowe i w razie potrzeby wydać stosowne zalecenie – tłumaczyła dyrektor NIO w Warszawie. W tym kontekście kluczowa jest współpraca między Ministerstwem Zdrowia oraz Ministerstwem Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej, ponieważ medycyna pracy leży w kompetencjach tego ostatniego.
Zdaniem prof. Beaty Jagielskiej, wobec braku wystarczających efektów dotychczasowych akcji promocyjnych warto rozważyć również wprowadzenie w Kodeksie pracy jednego obowiązkowego dnia wolnego dla pracownika na wykonanie badań profilaktycznych.
Posłanka Joanna Wicha (Nowa Lewica), przewodnicząca sejmowej podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego, zwróciła uwagę, że niski wskaźnik udziału w badaniach przesiewowych może wynikać po części z dezinformacji medycznej, która szerzy się również w internecie. W jej ocenie należy położyć większy nacisk na edukację najmłodszych pokoleń, a duży potencjał leży w rozszerzeniu uprawnień pielęgniarek szkolnych, które mogą kształtować nawyki zdrowotne u dzieci i ich rodzin.
– Choć edukacja młodego pokolenia jest niezbędna, osoby te dojrzeją do profilaktyki wtórnej (takiej jak mammografia czy kolonoskopia) dopiero po 40. roku życia, tymczasem starzejące się społeczeństwo wymaga skutecznych działań profilaktycznych tu i teraz – zauważyła prof. Beata Jagielska. Z punktu widzenia zarządzania finansami instytutu onkologii i całego systemu opieki zdrowotnej, skuteczna profilaktyka wtórna oznacza realne zwiększenie zasobów finansowych poprzez zmniejszenie liczby pacjentów wymagających bardzo drogich terapii. Jak tłumaczyła dyrektor NIO w Warszawie, w przypadku zaawansowanego raka piersi koszt jednego podania leku wynosi nawet od 60 do 100 tys. zł. Dlatego należy sięgać po wszystkie możliwe narzędzia, aby zapobiec kryzysowi wynikającemu z ograniczonych możliwości budżetowych i wysokiej śmiertelności.
Anna Kupiecka wskazała, że w Polsce wydajemy ogromne środki na zbrojenia i obronność, żeby chronić obywateli przed śmiercią, a jednocześnie w naszym kraju umierają kobiety z przyczyn, których można było całkowicie uniknąć. Ponad 95 proc. przypadków raka piersi można wyleczyć, pod warunkiem wykrycia choroby na wczesnym etapie.
– W liczbie zgonów możliwych do uniknięcia przodujemy w Europie i musimy wreszcie dogonić europejskie wskaźniki wyleczalności nowotworów kobiecych. Umieramy z powodu raka piersi, a mogłybyśmy nie umierać – powiedziała prezes Fundacji OnkoCafe. Jej zdaniem kluczowym zadaniem dla systemu ochrony zdrowia jest dotarcie do kobiet, które nigdy wcześniej nie wykonały mammografii ani testu HPV, bo o te pacjentki, które już raz były na badaniu, zazwyczaj zadba sam realizator programu.