Odejście Macieja Berka, który koordynował proces deregulacji na poziomie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, nie ma oznaczać wyhamowania prac nad zmianami dla przedsiębiorców. Jak zapewnia Mariusz Filipek, pełnomocnik ministra rozwoju i technologii ds. deregulacji i dialogu gospodarczego, centrum prac dotyczących deregulacji gospodarczej będzie teraz Ministerstwo Rozwoju.

– Maciej Berek to nie tylko polityczna, ale przede wszystkim merytoryczna twarz deregulacji. To on koordynował na szczeblu KPRM całą procedurę regulacyjną i spajał ją we wszystkich resortach – podkreśla Filipek.

Jak jednak zaznacza, jeszcze przed odejściem Berka zapadły ustalenia dotyczące kolejnych kroków. Podczas posiedzenia zespołu deregulacyjnego 29 lipca w Ministerstwie Rozwoju i Technologii zostało jasno wskazane, że proces związany z upraszczaniem przepisów dla przedsiębiorców będzie koordynowany właśnie przez ten resort. Nie oznacza to jednak przejęcia wszystkich zadań, które wcześniej wykonywał Maciej Berek. Joanna Knapińska, która przejęła jego obowiązki, ma – jak wskazuje Filipek – nadal spajać proces na poziomie KPRM. Rozdział odpowiedzialności ma więc przebiegać między Kancelarią Premiera a resortem rozwoju, który skoncentruje się przede wszystkim na gospodarczym wymiarze deregulacji.

Deregulacja 2.0 jest już przygotowana

Kluczowe pytanie dotyczy jednak tempa dalszych prac. Deregulacja 2.0 była zapowiadana jako przejście od pojedynczych, punktowych zmian do szerszych rozwiązań. Według Filipka drugi pakiet przygotowywany przez Ministerstwo Rozwoju jest już na zaawansowanym etapie.

–Obecnie jest on uzgadniany międzyresortowo i jest przygotowany. Oczywiście jeszcze trochę musi to potrwać, potrzebna jest ocena skutków regulacji – mówi.

Pełnomocnik liczy jednak, że pakiet zostanie pokazany jeszcze w tym roku. – Mam nadzieję, że nawet w ciągu najbliższych tygodni ujrzy on światło dzienne – zapowiada.

Zanim propozycje trafią pod obrady rządu, będą konsultowane. Filipek nie wskazuje jednak dokładnego terminu zakończenia całej ścieżki legislacyjnej.

Drugi pakiet nie ma przy tym zamykać procesu. W resorcie zbierane są już kolejne propozycje zmian, które mogą wejść do następnych projektów. Ważnym źródłem pomysłów mają być organizacje przedsiębiorców i pracodawców uczestniczące w pracach zespołu deregulacyjnego.

Biznes zgłasza kolejne propozycje

– W zespole deregulacyjnym są największe organizacje przedsiębiorców i pracodawców w Polsce. Są również inne gremia skupiające fachowców i ekspertów. Z tych środowisk płyną różne rozwiązania – wskazuje Filipek.

Kolejne posiedzenie zespołu deregulacyjnego – według zapowiedzi pełnomocnika – powinno odbyć się w ciągu dwóch–trzech tygodni. Do tego czasu resort oczekuje na rozwiązania przygotowywane przez pozostałe organizacje.

Następnie propozycje mają zostać zebrane w pakiet, omówione przez zespół i skierowane do uzgodnień międzyresortowych. Kluczowe ma być to, czy rzeczywiście ułatwią prowadzenie działalności gospodarczej.

To istotne również dlatego, że – w rozumieniu Filipka – deregulacja nie musi oznaczać wyłącznie usuwania obowiązujących przepisów. Może nią być także wprowadzenie nowych regulacji, jeśli w efekcie przedsiębiorca będzie miał mniej formalności, krótszą procedurę albo prostsze zasady działania.

Deregulacja to nie tylko usuwanie przepisów

Takie podejście ma obejmować również zmiany podatkowe czy prawo zamówień publicznych.

– Niezależnie od tego, czy mówimy o zmianie podatku, systemu, prawa zamówień publicznych czy ustawy dotyczącej przedsiębiorców, jeżeli dany przepis uprości procedurę, przyspieszy działanie i ułatwi życie przedsiębiorcy, to jest to właściwa deregulacja – przekonuje Filipek.

Oznacza to szersze rozumienie całego procesu. Jego miarą ma być nie tyle liczba wykreślonych regulacji, ile rzeczywisty wpływ zmian na funkcjonowanie firm.

Pozostaje jednak pytanie, czy kolejne rozwiązania przygotowywane przez rząd będą mogły bez przeszkód przejść całą ścieżkę legislacyjną. Część wcześniejszych propozycji deregulacyjnych została bowiem zatrzymana przez prezydenckie weta. Przy kolejnych pakietach relacje między rządem a prezydentem mogą więc stać się jednym z czynników decydujących o tym, jak szybko nowe rozwiązania rzeczywiście wejdą w życie.

– Dobre zmiany dla gospodarki powinny być akceptowane przez wszystkich, niezależnie od tego, czy będzie to propozycja rządu, grupy posłów, przedsiębiorców czy prezydenta – mówi.

Jego zdaniem najważniejszym kryterium powinna być jakość proponowanych rozwiązań i ich znaczenie dla przedsiębiorców.

– Jeżeli to jest dobra zmiana, upraszcza życie przedsiębiorców i sprawia, że przedsiębiorca może lepiej i szybciej funkcjonować, to jest to dobra zmiana. Myślę, że prezydent nie będzie stawał na przeszkodzie – ocenia, zastrzegając, że jest to jego osobista opinia.

Resort nie planuje przy tym specjalnej, wyprzedzającej ścieżki uzgadniania kolejnych propozycji deregulacyjnych z prezydentem. Pytany, czy projekty mogłyby być wcześniej konsultowane z Pałacem Prezydenckim, Filipek wskazuje jedynie, że proces legislacyjny ma określone zasady i to na nich należy się koncentrować.