Partner relacji: Lidl Polska
Handel od wieków kształtował miasta, które mogły na nim zarabiać. A jak jest teraz? Odpowiedzi na to pytanie szukali uczestnicy panelu „Zrównoważony rozwój handlu w małych i średnich miastach” na XXXV Forum Ekonomicznym w Karpaczu.
Handel w małych miastach
– Pamiętam czasy, kiedy z Grodziska Mazowieckiego, oddalonego 30 km od Warszawy, leżącego w jej obszarze metropolitalnym, jeździło się do wielkiego hipermarketu, gdzie spędzało się na zakupach cały dzień. Dzisiaj trendy się zmieniły, zmieniły się zachowania klientów – mówił Tomasz Krupski, burmistrz Grodziska Mazowieckiego.
– Nie chcemy już spędzać na zakupach dużo czasu. Chcemy mieć kilka dostępnych sklepów, możliwie szeroką paletę produktów, mieć gdzie zaparkować, zrobić zakupy i odjechać. Sklep powinien być przy tym 5, 10, 15 minut od miejsca zamieszkania – tłumaczył.
Jego zdaniem w ślad za tymi trendami zmieniła się też miejska planistyka, plany miejscowe, studia zagospodarowania.
– Kiedyś rzeczywiście tworzyliśmy duże obszary dla wielkopowierzchniowych galerii handlowych i walczyliśmy o to, żeby takie przestrzenie w naszych miastach istniały. Dzisiaj wprowadzamy ograniczenia dotyczące wielkości sklepów, ale rozmieszczamy je też po całej gminie tak, żeby każdy miał taki sklep w zasięgu tych 5–15 minut – mówił burmistrz Grodziska Mazowieckiego. Przypomniał, że dawniej przyjmowano zupełnie inne założenia dla lokalizacji handlu i usług. Sklepy miały się mieścić wzdłuż dróg wojewódzkich. Dzisiaj są rozrzucane po miejscowości, także na jej obrzeżach, tak by były dostępne dla mieszkańców, którzy wybierają nieruchomości poza miastem.
Droga do zrównoważonego handlu
– Handel jest bardzo różnorodny. Z jednej strony mamy centra handlowe, ale wysokie nasycenie tego typu obiektami w poprzedniej dekadzie spowodowało, że takie projekty nie są już rozwijane. Poza tym model ten dominował w dużych miastach. Pandemia spowodowała, że chcemy poruszać się i robić zakupy bliżej domu. Coraz więcej też pracujemy, nie chcemy więc już tracić tak dużo czasu na zakupy. Kapitał podążył za tymi potrzebami – komentowała Małgorzata Fibakiewicz, chief executive officer w BNP Paribas Real Estate Poland.
Perspektywa sieci handlowej
– W lipcu otworzyliśmy nasz tysięczny sklep w Polsce – mówił z dumą Marcin Stopa, członek zarządu Lidl Polska. Dodał, że pracuje w Lidlu już 26 lat i był świadkiem rozwoju firmy „od pierwszego do tysięcznego sklepu”. Nawiązał też do wypowiedzi uczestników debaty o zmieniających się nawykach konsumentów. – Nasz rozwój odpowiada na tempo zmian rynku. – Nie tylko podążamy za oczekiwaniami klientów, ale też aktywnie je kształtujemy. Jeśli klienci chcą bliskości sklepów, dostępności, dużych parkingów, to im to oferujemy. W kwestii asortymentu jednocześnie odpowiadamy na zapotrzebowanie klientów, ale też kreujemy nowe trendy, o których może nie pomyśleli. Naszym celem jest być dla klientów jak najbardziej atrakcyjnym wyborem – zapewnił.
Wskazywał, że ważnym elementem oferty Lidla są produkty pochodzące od polskich dostawców. Bliska relacja z rodzimym biznesem nie tylko skutecznie napędza krajową gospodarkę, ale również otwiera polskim, często rodzinnym firmom drzwi na rynki zagraniczne. Najlepszym tego dowodem jest rekordowy 2025 r., w którym za pośrednictwem sieci Lidl 386 polskich dostawców wyeksportowało swoje towary do 28 krajów, osiągając historyczną wartość eksportu na poziomie ponad 7,2 mld zł. Łącznie w latach 2018–2025 skumulowana wartość polskich produktów wyeksportowanych na rynek europejski dzięki międzynarodowej sieci Lidl przekroczyła już imponującą kwotę 39 mld zł.
Uczestnicy dyskusji zwracali też uwagę na to, jak zmieniło się podejście mieszkańców do inwestycji w infrastrukturę handlową. – Na początku miasta nie były przyjaźnie nastawione do inwestycji handlowych. Myślę, że po czasie mieszkańcy zrozumieli, że w konkurencji i w zróżnicowanej ofercie jest siła, a w efekcie widzimy poprawę jakości oraz niskie ceny – podsumował Marcin Stopa.
Partner relacji: Lidl Polska