Jest przełom w śledztwie – ogłosił w ostatnich dniach minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, informując o sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto. Jak twierdzi minister, to postępowanie wchodzi w nową fazę. Są bowiem nowi podejrzani, nowe dowody i osoby, które chcą współpracować z prokuraturą. Pojawiła się też nieoficjalna informacja, zgodnie z którą tzw. małym świadkiem koronnym w tym śledztwie miałby zostać Przemysław Kral, szef upadłej giełdy kryptowalut, który usłyszał zarzuty w tej sprawie.
Czytaj więcej
Jest przełom w śledztwie - powiedział we wtorek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek pytany o czynności prokuratury w sprawie Zondacyrpto. Dodał...
Świadek koronny. Bezkarność i ochrona za wydanie przestępców
Póki co ani organy ścigania, ani obrońcy Krala nie potwierdzili tej informacji. Gdyby jednak Kral rzeczywiście poszedł na współpracę z prokuraturą, to pojawiają się pytania, na co mógłby liczyć, na jakich warunkach i co musiałby zaoferować w zamian. Wątpliwości te w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjaśniają prawnicy, wskazując też na istotne różnice, które dzielą tzw. małego świadka koronnego od ustawowego świadka koronnego.
– Instytucja świadka koronnego wywodzi się z Anglii, a do Polski została wprowadzona ustawą z 1997 r. w odpowiedzi na rozwijającą się przestępczość zorganizowaną. Jej celem jest rozbicie solidarności i lojalności między przestępcami, a w konsekwencji – przede wszystkim doprowadzenie do ujawienia pozostałych sprawców przestępstwa, a także dalszych przestępstw, które w inny sposób ciężko byłoby wykryć i ścigać. W związku z tym państwo zawiera układ z podejrzanym. Ten ostatni ujawnia cenne informacje w zamian za bezkarność i późniejszą ochronę. Staje się świadkiem – tłumaczy adwokat dr Michał Zacharski.
Wspomniana ustawa o świadku koronnym szczegółowo reguluje, kto i na jakich warunkach może skorzystać z tej instytucji. – Podejrzany może zostać świadkiem koronnym, jeśli do chwili wniesienia przeciwko niemu do sądu aktu oskarżenia przekaże prokuraturze informacje, które pozwolą na ujawnienie okoliczności przestępstwa, wykrycie sprawców i kolejnych przestępstw lub przyczynią się do zapobieżenia im. Kandydat na świadka koronnego musi zobowiązać się też do złożenia wyczerpujących zeznań przed sądem. Warunkiem jest także ujawnienie majątku swojego i pozostałych sprawców, a fakultatywnie także zobowiązanie do zwrotu korzyści majątkowej odniesionej z przestępstwa – tłumaczy mec. Zacharski.
Co istotne, świadek koronny może zostać objęty programem ochrony świadka, w ramach którego on i jego najbliższa rodzina będą nie tylko chronieni fizycznie, ale mogą też zmienić miejsce zamieszkania, otrzymać pomoc finansową, która zapewni im utrzymanie czy nawet zmienić swój wygląd. O ochronę taką wystąpić musi sam świadek, decyzję w tej sprawie podejmuje prokurator, a realizacja przypada policji.
Krok po kroku. Procedura ustanowienia świadka koronnego
Nie każdy podejrzany może jednak zostać świadkiem koronnym. Jak wyjaśnia mec. Zacharski, zgodnie z ustawą możliwości tej nie mają podejrzani o zabójstwo lub usiłowanie zabójstwa, prowokatorzy do przestępstwa umożliwiającego stosowanie ustawy o świadku koronnym i szefowie grup przestępczych.
Czytaj więcej
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz został zatrzymany, policjanci prowadzą z nim czynności – podały TVN24 i Wirtualna Polsk...
Ściśle określona jest też procedura nadawania statusu świadka koronnego. Jak wyjaśnia prokurator Jacek Skała z Prokuratury Krajowej, najczęściej to służby wnioskują do prokuratora o ustanowienie świadka koronnego. – Jeżeli są ku temu przesłanki, to prokurator występuje do sądu okręgowego z odpowiednim wnioskiem, zatwierdzonym wcześniej przez prokuratora generalnego albo jego zastępców. Sąd następnie zapoznaje się z aktami, sprawdza, czy są spełnione odpowiednie przesłanki i weryfikuje, czy nie występują żadne okoliczności wyłączające. Czyli czy nie mamy do czynienia z szefem grupy przestępczej, czy nie ma podejrzenia o zabójstwo, czy podżeganie do przestępstwa. W konsekwencji sąd okręgowy decyduje o ustanowieniu świadka koronnego. A jest to bardzo poważna decyzja, bo chodzi o bezkarność i ochronę ze strony państwa w zamian za informacje – tłumaczy prokurator Jacek Skała z Prokuratury Krajowej.
„Sześćdziesiątka”, czyli tzw. mały świadek koronny. Kim jest i co dostaje w zamian za cenne informacje?
Do walki ze zorganizowaną przestępczością prokuratura ma do dyspozycji także instytucję tzw. małego świadka koronnego, która trafiła do kodeksu karnego także w latach 90. Ma ona ten sam cel co świadek koronny, czyli zachęcenie sprawcy do ujawnienia organom ścigania cennych informacji i rozbicie solidarności wewnątrz grupy przestępczej. Zachętą w tym wypadku jest możliwość zawieszenia stosowania kary albo jej nadzwyczajne złagodzenie.
– Warunki stosowania tej instytucji są określone w art. 60 § 3 i § 4 kodeksu karnego. Sąd, na wniosek prokuratora, obligatoryjnie łagodzi karę, a nawet warunkowo zawiesza jej wykonanie, jeżeli przestępca ujawni współuczestników przestępstwa i istotne okoliczności jego popełnienia (§3). Sąd może też złagodzić karę, a nawet ją warunkowo zawiesić, jeżeli sprawca przekaże organom ścigania istotne nowe informacje o przestępstwie, za które grozi kara powyżej pięciu lat więzienia (§4) – mówi mec. Zacharski.
Innymi słowy, małym świadkiem koronnym może zostać osoba, która ujawni prokuraturze cenne informacje pozwalające na skuteczne ściganie innych sprawców.
Co ważne, o zastosowanie art. 60 k.k. zawsze wnioskuje zainteresowany, czyli podejrzany. – Po złożeniu takiego wniosku sprawca musi spełnić przesłanki zawarte w kodeksie, czyli ujawnić okoliczności popełnienia przestępstwa i osoby współuczestniczące. Następnie prokurator wraz z aktem oskarżenia kieruje do sądu wniosek o zastosowanie wobec takiego sprawcy nadzwyczajnego złagodzenia kary. Sąd przeprowadza przewód sądowy, podczas którego weryfikuje wyjaśnienia oskarżonego, bo może się jednak okazać, że mały świadek koronny kłamał albo nie powiedział wszystkiego. Wówczas jest to przesłanka niezastosowania dobrodziejstwa złagodzenia kary. Po pozytywnej weryfikacji sąd może orzec względniejszą karę, zazwyczaj jest to kara w zawieszeniu – wyjaśnia prok. Skała.
Czytaj więcej
To sąd, a nie prokurator powinien decydować o przyznawaniu statusu tzw. małego świadka koronnego - twierdzi Rzecznik Praw Obywatelskich i wzywa min...
Duży a mały świadek koronny. „Bez sześćdziesiątki nie byłoby skutecznej walki z przestępczością”
Jak widać, różnice między zakresem i realizacją instytucji „dużego” i „małego” świadka koronnego są znaczące. – Przede wszystkim ustawowy świadek koronny zyskuje status świadka, podczas gdy tzw. mały świadek koronny nadal jest podejrzanym, a następnie oskarżonym. Co więcej, świadek koronny w zamian za swoje zeznania unika kary, a tzw. mały świadek koronny nie może liczyć na bezkarność, ale na złagodzenie, a nawet warunkowe zawieszenie kary – wylicza mec. Zacharski.
Istotną różnicą jest też kwestia kompleksowej i kosztownej ochrony, którą objęty jest świadek koronny. To uprawnienie nie przysługuje tzw. sześćdziesiątce. Możliwość uzyskania statusu świadka koronnego jest wyłączona dla podejrzanych o zabójstwo czy szefów grup przestępczych. Takie wyłączenia nie obowiązują w przypadku instytucji tzw. małego świadka koronnego.
Adwokat zwraca przy tym uwagę na pewne niebezpieczeństwa związane ze stosowaniem tej instytucji. – Mam na myśli niejednokrotne sytuacje, kiedy mali świadkowie koronni konfabulują i obciążają osoby, które nie popełniły przestępstw. Wykorzystują swój status do tego, by – przy okazji – zaszkodzić osobom, z którymi są skonfliktowane albo żywią do nich urazę. Dlatego też prokuratura i sądy powinny bardzo wnikliwie weryfikować informacje od małych świadków koronnych – mówi adwokat.
Na kluczowe znaczenie tzw. sześćdziesiątki dla organów ścigania uwagę zwraca prok. Skała. – Instytucję małego świadka stosuje się dość często i jest ona skutecznym sposobem na łamanie zmowy milczenia. Bez tego narzędzia skuteczne zwalczanie przestępczości byłoby niemożliwe. Jest to bardzo cenne narzędzie, któremu rządzący chcieli niedawno wybić zęby przy okazji nowelizacji kodeksu karnego. Propozycja była taka, żeby pozbawić prokuratorów możliwości wnioskowania o małego świadka koronnego. Uniemożliwiłoby to zawieranie swoistych umów między prokuratorem i podejrzanym. Gdyby prezydent nie zawetował tej ustawy i weszłaby ona w życie, to dziś w śledztwie dotyczącym Zondacrypto nie byłoby Przemysława Krala jako małego świadka koronnego. Ta instytucja jest niezbędna organom ścigania w takim kształcie, w jakim obecnie funkcjonuje – konkluduje prokurator.
Czytaj więcej
Z troski o „bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością” prezydent zafundował nam utrwalenie patologii...