Strony postępowania – podejrzany i jego obrońcy oraz pokrzywdzony i jego pełnomocnicy – zyskują szeroki dostęp do akt sprawy w prokuraturze i możliwość ich kopiowania. Chodzi o etap postępowania przygotowawczego. Za sprawą zmienionego art. 156 § 5a nowej procedury karnej od 1 lipca osób mogących kopiować akta śledztwa będzie jeszcze więcej.
Z jednej strony to dobrze, bo ruszyć mają wtedy z impetem procesy załatwiane w formie ugody czy poddania się karze. Aby było to możliwe, podejrzany musi wiedzieć, co prokurator na niego ma, by mógł zdecydować, czy ugoda mu się opłaca. Z drugiej strony wydarzenia sprzed kilku dni pokazują, że tak szeroki dostęp może „położyć" niejedną sprawę i narobić wiele kłopotu.
Trudno odmówić
- Prokurator ma bardzo ograniczone możliwości odmówienia dostępu do akt – wyjaśnia prokurator Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. – Nowe przepisy przewidują jedynie dwie sytuacje, w których jest to możliwe: gdy taki dostęp może mieć wpływ na prawidłowy tok postępowania oraz gdy w grę wchodzi zagrożenie państwa – precyzuje.
Wskazuje, że nie wystarczy podanie powodu, każdą odmowę należy uzasadnić. Merytoryczne umotywowanie decyzji jest tym bardziej istotne, że strona może złożyć zażalenie do sądu. Czy tak szeroki dostęp nie budzi obaw o skuteczność postępowań?
– Oczywiście, że budzi. Dlatego też uważam, że w kodeksie karnym powinien się pojawić przepis, który będzie przewidywał kary dla tych, którzy wykorzystają informacje ze śledztwa w każdym innym celu niż przygotowanie linii obrony – uważa prokurator Kosmaty.
Kopie są własnością klienta
Co na to adwokaci?
– Kopiowanie akt to czynność techniczna, normalny sposób pracy adwokatów. Takie czynności wykonujemy codziennie – mówi adwokat Janusz Węgłowski.
– Kopie akt nie są własnością kancelarii adwokackiej, ale klienta. Po zakończeniu sprawy adwokat więc jemu je zwraca. A na to, co zrobi klient, mecenas nie ma wpływu – zastrzega z kolei Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. I przypomina, że adwokata obowiązuje tajemnica zawodowa, a ta rozciąga się na wszelkie informacje ze sprawy, także te z akt. Nie ma jednak złudzeń, że uda się zbudować superpewny mechanizm dostępu do akt. Chyba że będzie się je udostępniać jedynie prokuraturze i sądom. – Tylko co to ma wspólnego z prawem do obrony – zastanawia się prezes Zwara.
Sprawa ostatniego wycieku akt ze śledztwa nierozerwalnie wiąże się z ujawnieniem danych osobowych świadków, oficerów itd. Adwokaci mają pomysł, jak informacje lepiej chronić. Proponują zmianę formularza protokołu. Chcą, by na jednej karcie znajdowały się dane, a na drugiej treść merytoryczna zeznań. Strony i ich pełnomocnicy mieliby dostęp tylko do tej ostatniej.