Chodzi o wyrok, który zapadł 22 listopada 2024 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Prokuratorzy zażądali łącznej kary dożywocia dla Roberta S., oskarżonego m.in. o zabójstwo oraz 7 i 5,5 lat więzienia dla Dariusza S. i Marcina B. Po czterech latach procesu Sąd  wszystkich uniewinnił od najpoważniejszych zarzutów.

Czytaj więcej

Jest wyrok sądu w głośnej sprawie zabójstwa Piotra Jaroszewicza i jego żony

Prokuratura o procesie ws. zabójstwa Jaroszewiczów: szereg poważnych naruszeń prawa procesowego

 Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Oliwia Bożek Michalec, wywody sądu zawarte w pisemnym uzasadnieniu wyroku oraz częściowo w jego ustnych motywach zostały poddane analizie w obszernym, ponad 120-stronicowym dokumencie.

„Prokuratorzy-referenci kwestionują w nim zasadność wyroku powołując się na szereg poważnych naruszeń prawa procesowego, do których w ich ocenie doszło w toku postępowania sądowego. Każde z nich z osobna i wszystkie łącznie wpłynęły na kształt orzeczenia w tej sprawie, co sprawia, iż w ocenie oskarżyciela publicznego wyrok Sądu I instancji winien zostać uchylony” - przekazała rzeczniczka. 

Postępowanie odwoławcze ma się toczyć przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie. 

Czytaj więcej

Finał procesu oskarżonych o zabójstwo Piotra Jaroszewicza. Morderstwo byłego premiera bez cienia litości

Kontrowersje wokół zbrodni anińskiej. Z czego chciał okraść Jaroszewiczów „gang karateków”

Do brutalnego zabójstwa Piotra Jaroszewicza - premiera w latach 1970–1980 -  i jego żony Alicji Solskiej Solskiej-Jaroszewicz doszło w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w podwarszawskim Aninie. Byłego premiera poddali wielogodzinnym torturom, a następnie zamordowali. Jego żonę związali i zamknęli w łazience. Nad ranem została zastrzelona. Prokuratura uznała, że tłem zbrodni był rabunek, a wszyscy oskarżeni w tej sprawie byli członkami tzw. gangu karateków, który w latach 90. dokonał kilkudziesięciu napadów rabunkowych. Jeden z nich, Robert S., odpowiadał przed sądem także za zabójstwo małżonków S. w 1991 r. w Gdyni oraz usiłowanie zabójstwa mężczyzny w 1993 r. w Izabelinie. 

Wokół zbrodni w Aninie i toczącego się w jej sprawie śledztwa, a potem procesu narosło wiele kontrowersji. Syn zamordowanych, Andrzej Jaroszewicz podawał w wątpliwość podłoże rabunkowe zabójstwa, gdyż sprawcy nie ukradli biżuterii żony byłego premiera, która leżała na wierzchu. Uważa, że jego ojciec mógł "narazić się niektórym ludziom", a z domu mogły zginąć dokumenty obciążające niektórych polityków.