Funkcjonariusze o zdarzeniu zostali zaalarmowani przez dziennikarzy jednej z redakcji. - Dziennikarze otrzymali wiadomość za pomocą poczty elektronicznej. Wśród kilku załączników znajdowała się pornografia dziecięca - mówi Wojciech Jabłoński z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu cytowany przez portal tvn24.pl.

 Mężczyzna po chwili miał wysłać kolejnego maila. Informował w nim, że załączone zdjęcie z pornografią dziecięcą zostało dodane przez wirusa komputerowego.

Andrzej B. został już przesłuchany w prokuraturze w charakterze podejrzanego.

- 36-latek usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy prezentowania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii, za co grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Drugi z zarzutów dotyczy przechowywania i posiadania takich materiałów. Kodeks karny za to przestępstwo przewiduje do pięciu lat pozbawienia wolności - mówi portalowi komisarz Jabłoński.

Dodaje, że wobec podejrzanego zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze - mężczyzna ma zakaz opuszczania kraju i dozór policji.

Dziennikarze Radia Wrocław ustalili, że mężczyzna był już wcześniej dwukrotnie karany za pedofilię. "W 2012 i 2013 roku do sądu trafiły dwa akty oskarżenia. Mężczyzna został skazany za zmuszanie groźbą do współżycia i pedofilię na karę łączną 7 lat więzienia" - podało Radio Wrocław.

Czytaj więcej

Pedofilia. Ogromna skala krzywd w Kościele

Redakcja rp.pl przeprasza, iż w pierwotnej wersji artykułu opublikowanego na naszych łamach, Andrzej B. został błędnie określony jako "organizator wrocławskiej edycji Marszu dla Jezusa".