Po ujawnieniu kilkuset ciał, ofiar masakry w podkijowskiej Buczy, słychać już oceny, że to rosyjskie ludobójstwo. Mówią tak już prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, mer Kijowa Witalij Kliczko czy premier RP Mateusz Morawiecki. Takie przedstawienie sprawy, którą cały świat zna już z mediów i makabrycznych zdjęć, nie dziwi. Ma za zadanie zmobilizować światową opinię i wzmocnić sankcje przeciw agresorowi. I są przesłanki, by tak oceniać te odrażające czyny, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Dziś ważniejsze jest, by zgodnie z regułami prawa karnego zebrać wszystkie dowody. Dokonać oględzin miejsc zbrodni, ukrycia zwłok, zbadać, jak zginęli mężczyźni, kobiety i dzieci. Czy przed śmiercią zadano im dodatkowe cierpienia.

Czytaj więcej

Kto osądzi zbrodnie na ludności cywilnej w Buczy

Już samo to wystarczy, by uznać, że doszło do zbrodni wojennych lub przeciw ludzkości. Czy było to ludobójstwo, czyli zaplanowane wyniszczenie określonej grupy narodowej lub etnicznej? To wykazać mogłoby dopiero ustalenie, czy faktycznie taki zamiar mieli wykonawcy i sprawcy kierowniczy tej zbrodni. Tego w jakiejś części będzie można się dowiedzieć od rosyjskich żołnierzy schwytanych przez siły ukraińskie. Także internet dostarcza nam nagrań wojskowych z jednostek rosyjskich, którzy bez ogródek mówią, że wokół Kijowa prowadzili „zaczystkę”. Ustalono już nawet dane, adres i telefon jednego z nich.

Czytaj więcej

Piotr Kosmaty: Trzeba zadbać o każdy szczegół zbrodni w Buczy

Wtórną sprawą wydaje się, przed jakim sądem stanie zbrodniarz i za co dokładnie odpowie. Ważniejsze, czy uda się do tego w ogóle doprowadzić – ściągnąć przed sąd i oskarżyć. Dlatego tak ważne jest zebranie dowodów. Na tym polu Ukraina odniosła już jeden sukces – udało jej się udowodnić przed ONZ-owskim Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze, że to nie oni dopuszczali się ludobójstwa na rosyjskojęzycznej ludności obwodów donieckiego i ługańskiego. Tak twierdziła Rosja, motywując tym swoją „operację specjalną”.

Eksperci uważają, że Ukraina najłatwiej mogłaby dowieść, że zbrodnią była już sama rosyjska agresja. Szkopuł w tym, że żaden z haskich trybunałów nie ma w tej sprawie jurysdykcji, zresztą Stany Zjednoczone też nie uznają Międzynarodowego Trybunału Karnego. Dlatego prawdopodobnie że do osądzenia rosyjskich zbrodni powołany zostanie trybunał specjalny. Oby tylko miał dowody, które pozwolą osądzić zbrodniarzy. To w interesie całego świata.

Czytaj więcej

Anna Adamska-Gallant: Zbrodniarze zostawili wiele dowodów