W Sejmie ruszają właśnie prace nad zmianami kodeksu postępowania karnego. Mimo wielu narzekań na dotychczasowe przepisy, przegranych przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu i wielokrotnych interwencji rzecznika praw obywatelskich dopiero wyroki Trybunału Konstytucyjnego przyspieszyły prace nad nowelą. Większość propozycji dotyczy tymczasowych aresztowań.

Tak jak dotychczas areszt będzie można przedłużyć w postępowaniu sądowym powyżej dwóch lat, a w postępowaniu przygotowawczym – powyżej roku. Decyzję podejmie sąd apelacyjny.

Podstawy do podjęcia decyzji o dłuższym stosowaniu tego środka są i będą enumeratywnie wymienione. Ich katalog stanie się jednak uboższy. Po zmianach zniknąć ma jedna z najczęściej przywoływanych przy przedłużaniu przesłanek. Chodzi o „inne istotne przeszkody, których usunięcie było niemożliwe”.

– To zaledwie wierzchołek góry lodowej – ocenia propozycję Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przyznaje, że każde ograniczenie przesady w stosowaniu tego środka go cieszy, jednak jest zdania, że gruntownej zmiany wymaga większość przepisów regulujących kwestie aresztowe.

– Czasem zdarzają się sytuacje, które ustawodawcy trudno przewidzieć i zapisać w katalogu warunków. Tak więc likwidowany przepis mógłby istnieć. Problem nie polega na napisaniu prawa, tylko na rozsądnym jego stosowaniu i nienadużywaniu – twierdzi z kolei prof. Leon Tyszkiewicz z Uniwersytetu Śląskiego.

Na co jeszcze nie będzie się można powołać przy przedłużaniu aresztu ponad kodeksowy czas? Zniknąć mają także dwie inne przesłanki: oczekiwanie na opinię biegłego i przedłużająca się obserwacja psychiatryczna oskarżonego.– Termin przygotowania opinii powinien być ustalony z sądem z góry, a za niedotrzymanie umowy przez biegłego nie może być karany aresztowany – ocenia prof. Zbigniew Hołda z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Autorzy noweli chcą także wzmocnić ochronę praw osób zatrzymanych. Dzisiaj w kodeksie mówi się o tym, że zatrzymanego należy pouczyć o przysługujących mu prawach. W noweli dopisano, że wśród tych praw znajduje się też prawo do skorzystania z pomocy adwokata już na etapie zatrzymania.

I ostatnia ze zmian: o tymczasowym aresztowaniu przedsiębiorcy dowiedzą się zarządzający firmą (na ich wniosek). Wszystko po to, by ułatwić jej funkcjonowanie na rynku. Pobytu w areszcie nie ukryją także osoby pełniące kierowniczą funkcję w organizacji społecznej, politycznej lub gospodarczej. Organizacje poinformuje o tym sąd. O stosowaniu takiego środka wobec pracownika dowie się także pracodawca, a wobec ucznia czy studenta szefowie uczelni czy szkoły, do których uczęszcza.

Wszystkie sprawy rozpoczęte przed dniem wejścia w życie noweli (przewidziano dla niej miesięczne vacatio legis) mają się w danej instancji kończyć na podstawie starych przepisów. Jeśli jednak dojdzie do zawieszenia postępowania, odroczenia rozprawy lub ponownego rozpoznania sprawy po kasacji, postępowanie toczyć się już ma według nowych przepisów.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

masz pytanie, wyślij email do autora a.lukaszewicz@rp.pl

Wszelkie przedsięwzięcia zmierzające do zakończenia fatalnej praktyki stosowania długotrwałych aresztów trzeba oceniać pozytywnie. Nie chcę mówić, czy rząd zamierza zrezygnować z właściwych przesłanek, czy też należałoby poprawić coś innego. Robi krok niewątpliwie w dobrym kierunku. Same przepisy regulujące sprawy tymczasowego aresztowania nie są złe. Fatalna jest natomiast praktyka ich stosowania, a tej nie zmieni nawet najlepsze prawo. Mamy przecież ściśle określone, sztywne kodeksowe terminy i co? Kto się ich trzyma, skoro jest furtka i można je przedłużać? O tym, że nie zawsze w sposób uzasadniony – mogą świadczyć wyroki w Strasburgu. Płacimy i dalej nic się nie zmienia.