Przed laty było wszystko jasne: 49 województw i tyle samo wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego (WORD) do przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy. Dziś się je zdaje w ponad 88 miejscach. I, jak twierdzi NIK, ze szkodą dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Nowe punkty psują jakość egzaminowania – potwierdza „Rz” jeden z dyrektorów WORD. Inny uważa, że standardy są utrzymane.
Gdzie najłatwiej zdać egzamin na prawo jazdy
Są nawet WORD-y, które tworzą oddziały terenowe.
– To 43 podstawowe jednostki i 45 mniejszych – mówi „Rz” Tomasz Matuszewski, wicedyrektor warszawskiego WORD-u. – Ta sytuacja grozi utratą standaryzacji procesu egzaminowania – przyznaje dyrektor Matuszewski.
W efekcie, jak twierdzi NIK w raporcie, skutkiem dokonanych zmian egzaminy państwowe na prawo jazdy przeprowadzane są w ośrodkach zlokalizowanych w miejscowościach, w których układy komunikacyjne nie pozwalają na zachowanie jednolitych standardów przy ocenie umiejętności zdających.
Nie pozwala to na zachowanie jednolitych standardów oceny umiejętności zdających. W efekcie mniej pewni sukcesu uciekają do miast mniejszych – wynika z raportu. Czyli jedni mają łatwiej, inni trudniej.
Duża część kandydatów na kierowców woli zdawać egzaminy w mniejszych miastach (np. wśród warszawiaków popularne są Ostrołęka i Łomża), często poza miejscem zamieszkania. Tam układ dróg jest mniej skomplikowany, a natężenie ruchu zdecydowanie mniejsze, nie ma też tramwajów. Dzięki temu szanse na pomyślny wynik egzaminu stają się nieporównywalnie większe. Tak doszło do rozwoju zjawiska tzw. turystyki egzaminacyjnej.
Przykład: Ośrodek Szkolenia Kierowców z siedzibą w Wyszkowie oferuje dwutygodniowe kursy w formie „wakacje z prawem jazdy” oraz miejsca ich egzaminowania: WORD w Łomży i WORD w Ostrołęce (egzamin praktyczny kat. A lub B, lata 2016–2022 pierwsza połowa). Na 942 osoby, które pochodziły z 285 powiatów, jedynie 43 mieszkało w powiecie wyszkowskim. Średnio między powiatami pochodzenia kursantów a siedzibą szkoły było ponad 260 km.
Czytaj więcej
Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę nowelizującą "Prawo o ruchu drogowym", oznacza to podwyżki cen egzaminów teoretycznych i praktycznych na pra...
Kandydatów na prawo jazdy jest coraz mniej
Opisujemy tylko egzaminy na kategorię B (samochód osobowy). Zapytaliśmy o szczegóły w kilku ośrodkach egzaminacyjnych.
Marek Staszczyk jest dyrektorem WORD-u w Toruniu. Ten ośrodek ma jeden oddział terenowy w Grudziądzu.
– Nie mam najmniejszych wątpliwości, że rosnąca liczba punktów do egzaminowania psuje jakość egzaminu – dyrektor przyznaje rację NIK. I dodaje, że od lat ubywa przystępujących do egzaminu na kat B. To kwestia demografii.
– Jest coraz mniej chętnych do uzyskiwania uprawnień i wprowadzanie kolejnych punktów nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Poza interesem politycznym, który czasem bywa widoczny – uważa Marek Staszczyk.
Sprawdzamy dalej. Pytamy Janusza Stachowiaka, który jest dyrektorem Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów WORD.
– Osobiście, gdybym miał zdawać egzamin w mniejszym lub większym mieście, wybrałbym to większe. Przecież nie chodzi o to, by zdać egzamin za pierwszym razem, ale żeby potrafić się bezpiecznie poruszać po mieście, a potem na drodze – zapewnia.
Janusz Stachowiak jest także dyrektorem WORD-u w Rzeszowie. Na Podkarpaciu działają od lat cztery „podstawowe” WORD-y i nie ma żadnych oddziałów. – Nie są potrzebne – uważa.
Kandydatów na prawo jazdy jest coraz mniej. Egzamin teoretyczny (testy) na prawo jazdy kat. B zdaje średnio 70 procent. Przy pierwszym podejściu do egzaminu praktycznego średnia zdawalność to 50 proc. Powtórka - ok. 40 proc.
Czytaj więcej
Komisja Europejska zaplanowała, że kandydaci na kierowców będą musieli zdawać „test percepcji ryzyka” - informuje branżowy portal brd24.pl.
Trudniej zdać egzamin w mniejszym mieście
Nie wszyscy są tego zdania. Dariusz Galik, dyrektor Dolnośląskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, zupełnie nie zgadza się z wnioskami NIK. On u siebie we Wrocławiu ma trzy inne WORD-y i dziesięć mniejszych, czasem w całkiem małych ośrodkach egzaminowania (najwięcej w kraju). – Nie dostrzegam u siebie żadnych przejawów „turystyki egzaminacyjnej” – mówi „Rz”. I na dowód przytacza dane za pierwsze półrocze 2023 r. We Wrocławiu średnia zdawalność egzaminu praktycznego na kat. B wynosi 36 proc., w Legnicy – 30 proc., w Wałbrzychu – 36 proc., a w Jeleniej Górze – 41 proc.
A co z mniejszymi ośrodkami? Sprawdziliśmy. I tak, w Głogowie średnia zdawalność wynosi 31 proc., w Lubinie – 34 proc., w Bolesławcu – 32 proc., w Świdnicy – 29 proc., w Oleśnicy – 41 proc., w Oławie – 40 proc., w Miliczu – 40 proc., a w Lubaniu 29 proc.
Jego zdaniem trudniej zdać egzamin w mniejszym mieście.
– Kiedy zdający utknie w korku w większym mieście, tkwi w spowolnionym ruchu. Tu korek, tam światła, a czas egzaminu biegnie. W mniejszym mieście, przy mniejszym ruchu egzaminator jest w stanie sprawdzić dużo więcej umiejętności kandydata na kierowcę – uważa dyrektor Galik.
Czytaj więcej
Nieważne, czy kierowca zebrał punkty karne w sierpniu 2022 r. czy 2023 r. Skasowane zostaną na równych zasadach – mówi „Rzeczpospolitej” Mariusz Ci...