Policja już zaczęła wyłapywać wczasowiczów, którzy po kilku piwach postanowili wypłynąć na wodę. Tak np. w województwie zachodniopomorskim skontrolowano już 230 łodzi różnego typu. Okazało się, że aż 35 osób pływało łódkami czy żaglówkami w stanie nietrzeźwości.
– Sprawcy dostali mandaty karne, ale funkcjonariusze odstąpili od holowania sprzętu pływającego – relacjonuje Mirosława Rudzińska z Komendy Wojewódzkiej w Szczecinie.
Na pokładach łódek i żaglówek znajdowali się trzeźwi pasażerowie, którzy przejęli kontrolę nad sterami lub chwycili wiosła w swoje ręce.
W województwie warmińsko-mazurskim w dwóch wypadkach sprawcy odpowiedzą przed sądem. Zgodnie z art. 178a kodeksu karnego za pływanie po kielichu sprzętem mającym silnik motorowy grożą nawet dwa lata więzienia.
Na razie na wodach obywa się bez holowania łódek do portów lub przystani wskazanych przez starostów.
Z tym że zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych o ile mandat turysta dostanie za pływanie w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi), o tyle łódkę czy żaglówkę może stracić, zanim osiągnie taki stan. Wystarczy, że zatrzymany żeglarz czy kajakarz będzie w stanie po spożyciu alkoholu – od 0,2 do 0,5 promila alkoholu we krwi.
Jeżeli się okaże, że na pokładzie nie ma trzeźwej osoby, która mogłaby zaopiekować się jednostką, koszty holowania uszczuplą portfele turystów. Za usunięcie roweru wodnego lub skutera wodnego stawka maksymalna wynosi 50 zł. Dochodzi też 15 zł za dobę przechowywania.
Większe obiekty pływające oznaczają wyższe koszty. Za usunięcie statku o długości kadłuba do 10 m koszt holowania to 120 zł, a doba przechowywania 50 zł. Najwięcej kosztuje holowanie jednostek pływających, których długość kadłuba przekracza 20 m – 150 zł za usunięcie i 100 zł za każdą dobę przetrzymywania w porcie lub przystani.