Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann zapowiedział wczoraj, że w nowelizacji ustawy o działalności leczniczej znajdą się oddzielne regulacje prawne dla szpitali klinicznych oraz medycznych instytutów naukowych. Projekt nowelizacji ustawy ma wkrótce trafić do konsultacji społecznych – przekazał podczas konferencji na Uczelni Łazarskiego w Warszawie.
Resort zdrowia zamierza dodać do projektu nowy rozdział przepisów poświęcony wyłącznie szpitalom specjalistycznym. Z zapowiedzi ministra Neumanna wynika, że uczelnia medyczna będzie mogła prowadzić tylko jeden szpital.
– Teraz ma ich często kilka i niepotrzebnie ze sobą konkurują – podkreślił wiceminister.
Zaznaczył także, że szpitale kliniczne niezależnie od formy prawnej, w której działają, będą publiczne. Czyli nawet jeśli uczelnia przekształci ZOZ w spółkę prawa handlowego, nie sprzeda prywatnym firmom więcej niż 49 proc. udziałów.
Wczorajsza konferencja była poświęcona m.in. ustawie o działalności leczniczej. Jej przepisy funkcjonują już prawie dwa lata, a eksperci w specjalnym raporcie podsumowali ich efekty.
– Zaletą tej ustawy jest, że uporządkowała w końcu formy prowadzenia działalności leczniczej. Dużą wadą przepisów jest natomiast to, że nie określiły one, jak ma poruszać się pacjent w systemie, jak sprawowana jest nad nim opieka – mówił Marcin Matczak, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.
Przypomnijmy, że głównym celem ustawy o działalności leczniczej było umożliwienie menedżerom elastycznego zarządzania szpitalami oraz podniesienie konkurencyjności między lecznicami. Eksperci uznali, że nie wszystkie cele udało się osiągnąć.
– Nadal problemem jest konkurencja między szpitalami, które walczą o kontrakt w Narodowym Funduszu Zdrowia. Ich działania nie są skoordynowane – uważa Mariusz Ignatowicz z Pricewaterhouse Coopers. Jego zdaniem często okazuje się, że na jednym terenie jest za dużo szpitali i niepotrzebne są na przykład dwa oddziały neonatologiczne w dwóch sąsiednich. Brakuje za to oddziałów geriatrycznych.
Z kolei Maciej Dercz z Uczelni Łazarskiego zwrócił uwagę na to, że w systemie brakuje naczelnego kreatora polityki zdrowotnej. Powinien nim być minister zdrowia, a w rzeczywistości jest NFZ. Przez to system szpitalnictwa jest nieskoordynowany.