Dwa ministerstwa: Zdrowia i Sportu, rozważają wprowadzenie obowiązkowych badań dla biegaczy amatorów. W efekcie każdy przed startem w zawodach musiałby przedstawiać zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do biegu.

Reakcja na wypadek

Propozycja resortów była przedmiotem dyskusji sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu. Jest pokłosiem śmierci uczestnika zawodów „Biegnij, Warszawo". 37-letni mężczyzna zmarł wówczas na niewydolność krążeniowo-oddechową.

Teraz, zgodnie z rozporządzeniami ministra zdrowia, obowiązkowe badania muszą przechodzić dzieci i młodzież do 23. roku życia trenujące w klubach sportowych. Profesjonalistom badania organizują ich kluby. A amatorzy biegają na własne ryzyko.

Sejm mógłby wprowadzić dla nich obowiązek badań przy okazji nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, nad którą pracuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Przeciwnikiem takiego rozwiązania jest dr Hubert Krzysztofiak, dyrektor Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej.

– Powinniśmy raczej zachęcać biegaczy do badań i profilaktyki. Obowiązek dostarczenia organizatorowi biegów zaświadczenia od lekarza zniechęci wiele osób do startów – podkreśla.

Pomysł krytykują też sami biegacze amatorzy.

– Takie przypadki jak w Warszawie są rzadkie i nie należy z ich powodu nakładać na nas uciążliwych obowiązków – mówi Zbigniew Zatoński, prezes Lubelskiego Stowarzyszenia Biegowego.

Nieco inny pogląd prezentują organizatorzy biegów.

– Zawodnicy obowiązkowo powinni badać się przed startem, bo nie zdają sobie często sprawy, że bieg może być dużym obciążeniem dla ich organizmu – mówi Henryk Paskal, prezes Polskiego Stowarzyszenia Biegów. Nie wie tylko, kto miałby zbierać i weryfikować zaświadczenia.

Kto zarobi

Nie wiadomo też, kto miałby wydawać zaświadczenia. Lekarz rodzinny może przeprowadzić podstawowe badania. Do kardiologa musi wypisać skierowanie. Ponadto na wizytę zwykle się czeka. Z kolei badania w prywatnych lecznicach mogą kosztować kilkaset złotych, co znacznie zwiększa koszty udziału w imprezie.

Hubert Krzysztofiak tłumaczy, że biegacze powinni monitorować swój stan zdrowia u lekarzy rodzinnych.

– Docelowo powinni się nimi zająć lekarze medycyny sportowej – mówi. – Ale tych jest na razie jak na lekarstwo i kilka lat potrwa ich kształcenie.

Ministerstwo Zdrowia znalazło rozwiązanie pośrednie. Polskie Towarzystwo Medycyny Sportowej ma przygotować ankiety dla organizatorów biegów masowych. Biegacz będzie wypełniał ją przed startem. Jeśli negatywnie oceni swój stan zdrowia, będzie to znak, że powinien się zgłosić do lekarza.