Czy posiadanie dzieci powinno decydować o tym, kiedy kobieta przejdzie na emeryturę? Takie pytanie zadają sobie eksperci i komentatorzy za sprawą propozycji minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która uważa, że matki mogłyby kończyć aktywność zawodową wcześniej, natomiast kobiety bezdzietne pracowałyby dłużej – na takich samych zasadach jak mężczyźni. Polityk mówiła o tym w programie „Tłit” Wirtualnej Polski.

Choć pomysł ma być odpowiedzią na wyzwania demograficzne i docenieniem trudu rodzicielstwa, rodzi również poważne wątpliwości konstytucyjne z perspektywy zasady równości i zakazu dyskryminacji (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Macierzyństwo biletem do emerytury

Wiele pytań 

Głos w tej sprawie w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zabrał Liwiusz Laska, nowy prezes ZUS (cały wywiad TUTAJ). 

W jego ocenie sama dyskusja o wieku emerytalnym jest oczywiście zasadna. Pytanie brzmi jednak, w jakim kierunku miałaby zmierzać.

„Można rozważać zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w dół, tj. do 60 lat lub w górę, do 65 lat, jak proponują niektórzy politycy. Można też dyskutować o podwyższeniu tylko wieku kobiet”– wylicza..

Zwraca jednak uwagę, że doświadczenia z poprzednich lat pokazują, że społeczeństwo może nie zaakceptować jednak takiego rozwiązania.

„Jeśli chodzi o propozycję uzależnienia wieku emerytalnego od posiadania dzieci, mam poważne wątpliwości. Co z kobietami, które nie mogą ich mieć? Czy powinny być z tego powodu w gorszej sytuacji? Gdzie postawić granicę – jedno dziecko, dwoje, czworo? Czy każde kolejne dziecko miałoby skracać wiek emerytalny o kolejny rok, czy może liczba dzieci nie będzie miała znaczenia?”– pyta.

Czytaj więcej

Wcześniejsza emerytura dla matek. Pomysł ministry budzi wątpliwości

Niższe świadczenia kobiet 

I przypomina jednocześnie, że niższy wiek emerytalny oznacza z reguły niższe świadczenie.

„Kobiety opuszczają rynek pracy w momencie, gdy osiągają najwyższe zarobki i mają największe doświadczenie zawodowe. To jeden z powodów, dla których luka emerytalna między kobietami i mężczyznami nadal jest znacząca, a w ostatnich latach nawet się powiększyła. To temat wymagający bardzo odpowiedzialnej debaty, uwzględniającej zarówno kwestie społeczne, jak i długoterminowe skutki dla przyszłych emerytur”– podsumowuje.