Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział w środę, że do końca lipca ma zostać opublikowany projekt podatku cyfrowego, który obejmie zagraniczne platformy działające na polskim rynku.
Europa opodatkowuje Big Tech. Polska chce pójść tą samą drogą
Na początku marca projekt ustawy o tzw. podatku cyfrowym został wpisany do wykazu prac rządu. Założono wprowadzenie do 3 proc. podatku od przychodów wielkich firm świadczących wybrane usługi cyfrowe w Polsce. Według propozycji MC podatek cyfrowy miałby objąć podmioty lub skonsolidowane grupy działające w Polsce, których globalne przychody przekraczają 1 mld euro, a opodatkowane przychody w Polsce wynoszą ponad 25 mln zł – bez względu na rezydencję podatkową podmiotów lub ich siedzibę. Podatek cyfrowy miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane, czyli dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim.
Czytaj więcej:
Jeszcze w lipcu ma zostać opublikowany projekt podatku cyfrowego - taką informację przekazał w środę wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Ga...
Pro
Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Chodzi o portale społecznościowe czy tzw. marketplace, czyli internetowe platformy handlowe. Resort zaproponował też, aby podatkiem były objęte firmy, które sprzedają dane o użytkownikach.
Projekt ustawy wprowadzającej 3-procentowy podatek od usług cyfrowych proceduje również Belgia. Podatek ten ma obejmować firmy generujące przychody m.in. z reklam internetowych oraz z platform umożliwiających użytkownikom interakcję online, a także handel lub wymianę towarów i usług w internecie. W kwietniu ustawa została przyjęta do rozpatrzenia przez belgijską Izbę Reprezentantów i według założeń miałaby wejść od 2027 r.
Kanada i Turcja ulegają USA. Ustępstwa pod presją Białego Domu
Jednak podatkowi cyfrowemu na gigantów technologicznych sprzeciwiają się Stany Zjednoczone. Prezydent Donald Trump w czerwcu zagroził nałożeniem cła w wysokości 100 proc. na import z państw, które podejmą taki krok wobec amerykańskich firm. Zaznaczył, że zrobi to niezależnie od zawartych wcześniej porozumień. W USA większość stanów pobiera podatek od sprzedaży na niektóre usługi i dobra cyfrowe; regulacje różnią się w zależności od jurysdykcji. Podatek ten spada na końcowego konsumenta.
Presji USA uległy Turcja i Kanada. Zgodnie z decyzją prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, podatek cyfrowy o wysokości 7,5 proc. został zredukowany do 5 proc. w 2026 r. i zostanie ponownie obniżony do 2,5 proc. w 2027 r. Sam podatek został wprowadzony w Turcji w 2020 r. i dotyczył przychodów brutto z tytułu usług cyfrowych. Chodzi o przychody przekraczające w roku fiskalnym 750 mln euro (w skali światowej) albo 20 mln lir (na rynku tureckim – obecnie ok. 500 tys. euro). Opodatkowane są m.in. cyfrowe usługi reklamowe i sprzedaż treści cyfrowych.
Czytaj więcej:
Projekt ustawy o tzw. podatku cyfrowym trafi w lipcu do konsultacji i uzgodnień rządowych – zapowiedział wiceminister cyfryzacji Dariusz Standersk...
Pro
Z kolei Kanada zniosła wprowadzony w 2024 r. podatek cyfrowy (DSTA) o wysokości 3 proc. Departament Finansów Kanady poinformował w ub. r., że podjęto taką decyzję w celu wznowienia porozumień handlowych ze Stanami Zjednoczonymi.
Przed nim funkcjonowała również inna forma obowiązkowych opłat, nakładanych na firmy działające na platformach cyfrowych. Została wprowadzona ustawą o informacji w Internecie (The Online News Act) z 2023 r., która nakładała obowiązek wypłacania rekompensat dla redakcji na te platformy, które co miesiąc mają 20 mln użytkowników i roczne przychody powyżej 1 mld dolarów kanadyjskich (639 mln euro).
Twardy opór Paryża i Londynu. Zyski z Big Techów idą w miliardy
Groźbom ze strony Trumpa nie uległa Francja, która wprowadziła podatek cyfrowy w 2019 r. W czerwcu br. Trump powiedział, że USA „nie będą miały innego wyjścia” niż nałożenie ceł w wys. 100 proc. na francuskie wina i mocniejsze alkohole, jeśli Paryż utrzyma swój podatek.
Chodzi o podatek w wys. 3 proc. od obrotów międzynarodowych koncernów technologicznych z globalnymi przychodami przekraczającymi 750 mln euro rocznie i przychodami we Francji powyżej 25 mln rocznie. Podatek znany jest jako podatek GAFA lub GAFAM (najpierw od nazw: Google, Amazon, Facebook, Apple), ponieważ dotyczy głównie amerykańskich koncernów. Przynosi Francji dochody w wys. ok. 750 mln dol. rocznie. Po groźbach Trumpa prezydent Emmanuel Macron powiedział, że jego kraj nie podda się tej presji.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump zagroził w piątek nałożeniem 100-procentowych ceł na wszystkie towary z każdego państwa, które nałoży podatek od usług c...
Podobne przepisy obowiązują we Włoszech. Tam podatek cyfrowy w wysokości 3 proc. obowiązuje od 2020 r. Dotyczy on przychodów z działalności internetowej, takich jak reklamy, sprzedaż czy prowadzenie serwisów społecznościowych. Wprowadzono go z myślą o gigantach technologicznych (Amazon, Apple, Google, Facebook), których łączne roczne zyski we Włoszech sięgają kilku miliardów euro. Od 2025 r. zniesiono próg, powyżej którego podatek był pobierany. Dotychczas obejmował on firmy, których globalne przychody przekraczały 750 mln euro, a we Włoszech – 5,5 mln euro.
Z kolei Wielka Brytania wprowadziła 2-procentowy podatek cyfrowy w 2020 r. Dotyczy on przedsiębiorstw, których globalne przychody z usług cyfrowych przekraczają 500 mln funtów (niecałe 600 mln euro), z czego co najmniej 25 mln funtów (niecałe 30 mln euro) pochodzi od użytkowników w Wielkiej Brytanii. Jak wynika z danych brytyjskiego urzędu skarbowego i celnego, w latach 2025–2026 firmy technologiczne zebrały z tego tytułu 944 mln funtów (1,1 mld euro), co stanowi wzrost o 17 proc. w porównaniu z kwotą zebraną rok wcześniej.
W Austrii podatek cyfrowy obowiązuje od 2020 r.; dotyczy jedynie reklamy internetowej, wynosi 5 proc. i obejmuje przedsiębiorstwa, których globalne obroty wynoszą co najmniej 750 mln euro, a obroty krajowe – co najmniej 25 mln euro.
Podatek konsumpcyjny zamiast cyfrowego. Alternatywy z Azji
W niektórych krajach istnieją alternatywy podatku cyfrowego. W Korei Płd. obowiązuje podatek VAT w wysokości 10 proc. bez progu minimalnego. W czerwcu br. w koreańskim parlamencie złożono projekt, który przewiduje podatek do 2 proc. przychodów osiąganych w Korei przez zagraniczne platformy cyfrowe. Ustawa ma likwidować lukę prawną, która pozwala firmom takim jak Google oraz Netflix minimalizować obciążenia podatkowe w Korei.
Z kolei na Tajwanie jest to podatek od działalności gospodarczej z tytułu e-usług w wysokości 5 proc. od przychodów powyżej równowartości 56 tys. zł. Zaś w Japonii 10-procentowy podatek konsumpcyjny na transgraniczną sprzedaż usług elektronicznych obowiązuje od 2015 r. w przypadku przychodów przekraczających równowartość ok. 260 tys. zł. Dotyczy on usług takich jak: e-booki, media strumieniowe, aplikacje, usługi oparte na chmurze i gry online czy publikacja reklam online.
Czytaj więcej
Donald Trump grozi Europie nowymi cłami, ekonomiści apelują o ograniczenie wydatków socjalnych w Polsce, Volkswagen szykuje kolejne zwolnienia, a w...
Wśród państw, które nie wprowadziły podatku cyfrowego, znalazły się m.in. Chiny oraz Szwecja. Jak donosiły media, szwedzki oddział Facebooka (Meta), mimo wysokich przychodów z reklam, płaci mniej podatku niż kiosk znajdujący się w tym samym biurowcu, w którym mieści się jego siedziba.
W Norwegii też nie wprowadzono systemu podatku cyfrowego obejmującego firmy, które nie posiadają swojej siedziby w kraju. Te, które są norweskimi podatnikami, odprowadzają należne opłaty na ogólnych zasadach.
Kilka lat temu Finlandia sprzeciwiła się propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej wprowadzenia podatku cyfrowego. Argumentowała, że takie rozwiązanie mogłoby negatywnie wpłynąć m.in. na fińską branżę gier komputerowych, która jest jedną z największych w Europie i ma kluczowe znaczenie dla fińskiej gospodarki.
Dyskusja na temat podatku cyfrowego toczyła się również na Łotwie. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w 2019 r. na zlecenie ministerstwa kultury, wprowadzenie 3-procentowego podatku mogłoby przynieść budżetowi dodatkowe 17-30 mln euro.