[b]Jak pan ocenia rozwój serwisów rekrutacyjnych w Polsce i na świecie?[/b]

Ferran Aznar: Rekrutacja online stała się już w wielu krajach podstawową metodą pozyskiwania pracowników i nic już tego trendu nie odwróci. Ogłoszenia o pracę w wersji drukowanej będą traktowane jako branding, a nie metoda, za której pośrednictwem efektywnie szuka się najlepszych kandydatów. Oni są już w Internecie, w internetowych giełdach pracy i biznesowych serwisach społecznościowych. Tam szukają nowych kontaktów, pracy i wiedzy.

[b]A jak jest u nas?[/b]

Polska jest obecnie w środkowym stadium rozwoju pomiędzy stanem, gdy rekrutacja za pośrednictwem ogłoszeń drukowanych jest jeszcze obecna, ale jej znaczenie maleje, przy wzroście zainteresowania i poziomie wykorzystania Internetu do poszukiwania pracowników. Pomimo to na rynku rekrutacji online panuje zacięta konkurencja. Prawdopodobnie z powodu kryzysu w ciągu następnych 12 – 18 miesięcy może dojść do przetasowań. Wiele portali zostanie zamkniętych, co spowoduje większą koncentrację i na rynku pozostanie dwóch, trzech głównych graczy.

[b]Kryzys mocno uderzy w ten rynek?[/b]

Spowolnienie gospodarcze w Polsce ma wyraźny wpływ na liczbę ogłoszeń umieszczanych w internetowych giełdach pracy. W I i częściowo w II kwartale 2009 roku zaobserwowaliśmy 30-proc. spadek liczby publikowanych ofert w porównaniu z podobnym okresem w 2008 roku. Firmy ostrożniej tworzą nowe miejsca pracy, zmniejszają się więc budżety przeznaczone na rekrutację nowych pracowników. Zmusza to wszystkie internetowe giełdy pracy do zmian w strategii sprzedaży swoich usług i zaostrza konkurencję. Pracodawcy płacący za uruchomienie i prowadzenie rekrutacji online będą jednocześnie wymagali technologicznych innowacji, które pozwolą im zaoszczędzić czas i pieniądze podczas poszukiwania najlepszych kandydatów. Wygrają te serwisy, które będą potrafiły zaspokoić ich oczekiwania, dostarczą narzędzi i technologii, które pozwolą szybko i precyzyjnie wyłowić najlepsze kandydatury już po krótkim etapie rekrutacji.