Wiadomości z kwestionowanych kont, publikowane na Twitterze i Facebooku, są często podawane dalej przez czołowych przedstawicieli partii Likud, a także przez syna premiera, Jaira Netanjahu - czytamy w raporcie, który ma zostać oficjalnie opublikowany w poniedziałek, ale już wcześniej trafił do "New York Timesa" i izraelskiego dziennika "Jedi’ot Acharonot".
Niezależna organizacja Big Bots Project, której celem jest ujawnianie złośliwego wykorzystania mediów społecznościowych, nie znalazła bezpośrednich powiązań między siecią kont a Netanjahu, jego partią lub synem. Twierdzi jednak, że akcja wydaje się działać w koordynacji z partią Netanjahu i jej kampanią wyborczą.
„Sieć działa poprzez manipulacje, oszczerstwa, kłamstwa i szerzenie plotek” - czytamy w raporcie. „W najbardziej ruchliwe dni sieć wysyła tysiące tweetów dziennie” - dodaje organizacja.
Od czasu ogłoszenia daty wyborów w grudniu, aktywność sieci kont społecznościowych zwiększyła się niemal pięciokrotnie. Konta są „mobilizowane zwłaszcza w momentach kulminacyjnych dla Netanjahu, takich jak ogłoszenie aktu oskarżenia przeciwko niemu”.
Raport twierdzi, że sieć może naruszać izraelskie przepisy dotyczące wyborów, finansowania kampanii, prywatności i podatków. Rzecznik Likudu powiedział, że jego partia nie prowadzi sieci fałszywych kont. „Cała działalność cyfrowa Likudu jest autentyczna i opiera się na wielkim wsparciu obywateli Izraela dla premiera Netanjahu i wielkich osiągnięciach Likudu” - powiedział w niedzielę rzecznik Jonathan Urich.
Według raportu, 154 z kwestionowanych kont jest fałszywych, a kolejne 400 kont budzi uzasadnione obawy co do autentyczności. Konta zdają się być obsługiwane przez ludzi, a nie przez boty, co sprawia, że ich wykrycie jest znacznie trudniejsze. Ich posty, wszystkie w języku hebrajskim, mają ponad 2,5 miliona odsłon - szacują autorzy raportu.