Prezydent Andrzej Duda dwukrotnie odmówił zastosowania prawa łaski wobec Marka Falenty skazanego na 2,5 roku więzienia za zlecanie podsłuchów. Trzecie pismo, które w poniedziałek ujawniła „Rzeczpospolita", nie jest już prośbą o ułaskawienie, ale pełną żalu groźbą wobec obozu władzy – znajduje się na etapie opiniowania w Sądzie Okręgowym w Warszawie, który skazał Falentę. Opinia sądu będzie ponownie negatywna.
Minister Paweł Mucha dwie wcześniejsze odmowy ułaskawienia Falenty argumentował brakiem pozytywnej opinii sądu. W wywiadzie dla portalu wpolityce.pl Mucha powiedział, że prośba o łaskę została przesłana w trybie zwykłym.
„Przesłanie w trybie zwykłym świadczy o tym, że może wrócić do Kancelarii Prezydenta tylko wtedy, gdyby będzie pozytywnie zaopiniowana przez sąd pierwszej lub drugiej instancji. Jeżeli nie będzie pozytywnej opinii sądu, sprawa dla Kancelarii Prezydenta jest zakończona" – tłumaczył minister Mucha.
Jednak w kodeksie postępowania karnego (art. 561 – dotyczący spraw o ułaskawienie) nie ma wymogu, że pozytywna zgoda sądu nadaje bieg wnioskowi u prezydenta. Wskazuje tylko sądowi dwumiesięczny termin na opinię.
Prezydent Duda mógł także wszcząć postępowanie ułaskawieniowe z urzędu i nie ograniczać się niczyimi opiniami.
Tłumaczenie Kancelarii Prezydenta ma sprawiać wrażenie, że może i Andrzej Duda mógłby ułaskawić Falentę, ale drogę blokuje mu sąd. Nic bardziej mylnego.
Z analizy postanowień ułaskawieniowych od 2015 roku wynika, że pozytywna opinia sądu nie ma dla decyzji prezydenta żadnego znaczenia – w swych decyzjach jest niczym nieograniczony i autonomiczny. W większości odmów, choć opinia sądu była pozytywna, prezydent Duda opiera się na negatywnych opiniach prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.
Rzeczywiście, prezydent rzadko stosuje prawo łaski. W tym roku wydał 10 ułaskawień i 31 odmów. Wśród osób, wobec których podczas całej swej prezydentury zastosował prawo łaski, są m.in. skazany za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym, diler środków odurzających i oszuści, w tym fałszerz banknotów.
Z oszczędnych komunikatów KPRP wynika, że w zdecydowanej części przypadków decyduje o tym trudna sytuacja życiowa skazanego (np. opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem, jedyny żywiciel rodziny), jego obecna pozytywna postawa i duży upływ czasu od skazania.
Jednak o tym, że prawo łaski jest nieograniczone, a prezydent może ułaskawić, kogo chce bez żadnej kontroli, świadczy chociażby głośna sprawa z ułaskawieniem Mariusza Kamińskiego (byłego szefa CBA skazanego za nadużycie władzy) i trzech jego ludzi w trybie dotąd niespotykanym od 25 lat. Prezydent Duda 16 listopada 2015 r. zastosował prawo łaski wobec nich, choć wyrok był nieprawomocny. Postanowienie w formie komunikatu w tej sprawie jest inne od pozostałych, a wyjaśnienie jednozdaniowe – „korzystając z prerogatywy określonej w art. 139 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej". Art. 139 konstytucji uprawnienie streszcza jednym zdaniem bez wskazania wymogów czy ograniczeń: „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu".
Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy dokonała jednak ułaskawieniowego precedensu – „możliwe jest zastosowanie prawa łaski bezpośrednio na podstawie art. 139 Konstytucji RP, w tym także przed uprawomocnieniem się wyroku w postaci tzw. abolicji indywidualnej" (kazus Kamińskiego), czego nie było za prezydentury Bronisława Komorowskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego.
Kancelaria Andrzeja Dudy podkreśla także, że „Akt łaski, jako konstytucyjnie określona kompetencja Głowy Państwa, nie podlega kontroli".
Z kolei w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej", która zapytała o wniosek Marka Falenty, Kancelaria Prezydenta podaje nam, że „jawność tego postępowania, zarówno na etapie czynności sądowych i prokuratorskich, jak i na etapie postępowania przed Prezydentem RP, jest ograniczona nawet w stosunku do stron postępowania". Odmawia nam informacji nawet o tym, czy taki wniosek wpłynął.