Hariri oświadczył, że Liban znalazł się w impasie i potrzeba jest terapia szokowa, aby wyjść z kryzysu.

Protesty rozpoczęły się od zapowiedzi wprowadzenia podatku od internetowych komunikatorów, z których rząd już się wycofał. Protesty przerodziły się jednak w ruch sprzeciwu wobec korupcji polityków i trudnej sytuacji gospodarczej kraju.

Liban jest jednym z najbardziej zadłużonych krajów świata.

W telewizyjnym orędziu Hariri oświadczył, że przekaże rezygnację swoją i swojego rządu na ręce prezydenta kraju, Michel Aouna.

W Libanie od 10 dni nie działają banki, a także liczne urzędy, szkoły i uniwersytety w związku z gwałtownymi protestami.

Współtworzący rząd Hezbollah w ostatnich dniach zaostrzył swoją postawę wobec protestujących. We wtorek ubrani na czarno sympatycy Hezbollahu i przedstawiciele szyickiej organizacji Amal zniszczyli obóz demonstrantów w centrum Bejrutu - w czasie ataku podpalano namioty protestujących i bito antyrządowych demonstrantów. Zaatakowano również barykadę postawioną przez protestujących.

Walczące strony musiała rozdzielać policja i żołnierze. Użyto gazu łzawiącego.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów