Poseł klubu Centrum Rafał Komarewicz w rozmowie z Radiem Kraków skrytykował działania wobec Trybunału Konstytucyjnego. - Mieliśmy przywracać samorządność, robimy to za kordonem policji - powiedział.
Stwierdził, że dobrym ruchem jest spotkanie premiera Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim. Przyznał, że nie liczy jednak na przełom. - Niestety część polityków z lat 80. uważa, że walka to podstawa w polityce. Młodsi politycy uważają, że teraz ważniejsza jest współpraca - powiedział.
Wskazał, że do pojednania wzywają m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz, Krzysztof Bosak i Adrian Zandberg. - Nie zgadzam się z nimi politycznie, ale zgadzam się, że trzeba usiąść. To ważne dla Polaków. Nie interesuje mnie, że liderzy będą się naparzać. Oni robią krzywdę nam, Polakom - powiedział.
Komarewicz: dla mnie to nie jest demokracja
Jednocześnie skrytykował działania sędziów w Trybunale Konstytucyjnym. We wtorek ośmioro sędziów wybranych przez Sejm na Zgromadzeniu Ogólnym stwierdziło, że mają kworum. Ustawowo kworum to dwie trzecie ogólnej liczby sędziów TK.
- Jeśli ktoś uważa, że w ramach głosowania można ustalić, że 8 = 10, nie jest to dla mnie demokracja - powiedział.
Czytaj więcej
Piętnastu, dwunastu, a może dziesięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego należy uwzględnić przy obliczaniu składu potrzebnego do osiągnięcia kworum...
Komarewicz uważa, że są też inne wątpliwości. - Są podejrzenia, że pan Berek (Maciej – red.) nie ma 10-letniego stażu pracy. Sejm przegłosuje inaczej. To może zrobić Sejm. Sejm może ustalić, że środa nazywa się czwartek - mówił.
- Jestem zniesmaczony tą sytuacją. Szliśmy do wyborów z hasłami praworządności. Koalicja demokratyczna nie chowa się za kordonami policji. Ona wtedy się kończy. To miał być cykl zmian. Potrzebowaliśmy, żeby prezydent miał naszą wrażliwość. Wystawiono kandydata, który miał mniejsze szanse niż pan Sikorski. Jak my przez 1,5 roku nic z obietnic nie zrobiliśmy, ludzie się odwrócili. Runął cały plan. Teraz trzeba pomyśleć o innym - powiedział rozmówca Radia Kraków.