Jak określić to, co dzieje się przed Trybunałem Konstytucyjnym?
Tragifarsa. Choć bardziej z naciskiem na farsę niż tragedię. Przerost formy nad treścią.
A nie zamach stanu?
Nie żartujmy. Który to już zamach stanu? Podobno były w 2010 r., w 2016 r. i tak dalej.
Czytaj więcej
Bogdan Święczkowski został odsunięty od kierowania Trybunałem Konstytucyjnym przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską, której ani Święczkowski, ani Karo...
Ale prezydent zawrócił z Senegalu i specjalnie wrócił do Polski ze względu na wydarzenia w TK. To nie jest poważna sprawa?
Na pewno ta decyzja wstrząśnie Senegalem i przyczyni się do uspokojenia sytuacji wewnętrznej w Mali. Mówiąc poważnie, to kolejna sekwencja spektaklu, który jest oglądany tylko przez najwierniejszych widzów partii politycznych i prezydenta, którym kolejne sekwencje się podobają i wywołują emocje. Jest w tym silny element delegitymizacji polityki. Światu polityki wydarzenia przed TK z całą pewnością nie pomogą, gdyż jeszcze silniej i trwalej świadczą o infantylizacji polskiej polityki. Realna polityka rozegra się zupełnie gdzie indziej: w decyzjach spółek energetycznych chcących podwyżek czy w wynikach wyborów cząstkowych w Stanach Zjednoczonych.
Sprawa TK pokazuje, że wśród głównych aktorów politycznych można doszukiwać się funkcji wewnątrzsystemowych, np. mobilizacji własnych wyborców czy konkurencji na prawicy, a po drugiej stronie – dążenia do jednej listy w koalicji rządzącej. Dużo huku i szumu, a politycznego efektu z tego będzie niewiele. Im częściej będą używane słowa typu „przewrót”, „zamach stanu”, „pucz” itd., tym mniejsze będzie ich znaczenie w polskiej polityce.
O zamachu stanu mówią przedstawiciele opozycji, ale też konstytucjonaliści, jak prof. Ryszard Piotrowski.
Każde pojęcie ma swoją definicję, a w niektórych wypadkach definicje różnią się w zależności od dyscypliny: inne są w historii, inne w politologii, a jeszcze inne w naukach prawnych. Jeśli opozycja mówi o zamachu stanu w kontekście TK, to jak nazwać zamach stanu Pinocheta? Z setkami ofiar śmiertelnych, martwym prezydentem, torturami, egzekucjami i ingerencją jednego z mocarstw? Jak nazwać przewrót majowy, w którym zginęło paręset osób i który przyniósł daleko idące zmiany?
Nadużycie?
Duża przesada. Wiele wydarzeń w polskiej polityce, w szczególności wszystko, co wydarzyło się w 2010 r., ugruntowało kulturę przesady.
Czytaj więcej
Sytuacja wokół TK jest nie tylko napięta, ale i niestandardowa. Nie przewidziało jej prawo. Być może to prawo trzeba zmienić – mówi „Rzeczpospolite...
Czy jest jakieś rozwiązanie sporu o Trybunał Konstytucyjny?
Kiedyś metafory ze światełkiem w tunelu użył Ryszard Petru, ale nie skończyło się to dla niego najlepiej. Jak zauważył wtedy Grzegorz Schetyna, jeden z krytyków tej metafory, światełkiem w tunelu okazał się nadjeżdżający pociąg pancerny. Od początku sporu o TK, czyli od 2015 r., było jasne, że to wszystko będzie miało rozwiązanie polityczne, a nie prawne.
Bez względu na to, czy efektem miała być koncyliacja, czy hegemonia jednej ze stron, w każdym z tych wypadków dojdzie do złamania prawa. Było jasne, że każdy, kto będzie miał rozwiązać ten spór, stanie przed problemem zgodności swoich działań z prawem, więc tym nie należy być zaskoczonym. Do finału sprawy jest jeszcze bardzo, bardzo daleko ze względu na kohabitację między prezydentem a premierem, której nie ma. Gdyby mogła mieć miejsce współpraca Pałacu Prezydenckiego z KPRM, problem byłby już rozwiązany.
Będziemy ten spektakl oglądać dalej, a ostatecznie rozstrzygną go albo wybory parlamentarne, albo prezydenckie – w zależności od wyniku.
Kto może na tym sporze politycznie zyskać, a kto stracić?
Gary Lineker mówił: „Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. W sporze o TK ostatecznie wygrywają PiS i KO. Formacja Donalda Tuska kolejny raz mobilizuje wokół siebie najwierniejszych wyborców. Obecny premier jest w centrum zainteresowania. Z drugiej strony dla PiS jest to idealna sytuacja. Niegdyś, kiedy Zbigniew Ziobro próbował odseparować się od PiS i tworzyć własną formację, Jarosław Kaczyński znokautował go podczas jednej z wielkich manifestacji, mówiąc do Ziobry per „Zbyszku”, pokazując skalę swojej przewagi. Sporem przed TK Kaczyński nokautuje Morawieckiego, wskazując mu, i dosłownie, i symbolicznie, miejsce na ławce.
Czytaj więcej
Politycy koalicji rządzącej wiedzą, że zarządzenie sędzi Korwin-Piotrowskiej jest prawnie wątpliwe. Politycy opozycji wiedzą z kolei, że prawnie wą...
PiS wzmocnił się na tej manifestacji, przez to, że musieli się na niej stawić i Braun, i Mentzen, i Morawiecki. Wszyscy musieli uczestniczyć w koncercie na prawicy, którego dyrygentem jest Jarosław Kaczyński.
Czy zdjęcie Kaczyńskiego z Braunem pomoże Braunowi i zaszkodzi Kaczyńskiemu, czy jest to symboliczny początek współpracy prawicy?
Jarosław Kaczyński jest w takim położeniu, w którym nic mu już nie może zaszkodzić. Dla Grzegorza Brauna, jako tego, który przyciągał radykalizującą się część wyborców, wspólne zdjęcie z prezesem PiS może być problemem. Dla swoich wyborców Braun może stać się jednym z wielu polityków bieżącego sporu. Jego fenomen, przeniknięty kontrowersjami, skandalami i prowokacjami, polegał na tym, że nie jest jednym z wielu. Mówi to, co część wyborców PiS myśli, a politycy PiS boją się publicznie powiedzieć. Zdjęcie Brauna z Kaczyńskim to trudna sytuacja dla wyborców Brauna.