Reklama

Bogusław Chrabota: Państwa wojenne na Bliskim Wschodzie może uratować tylko pokój

Państwa wojenne na Bliskim Wschodzie, nawet wspierane przez najmocniejszych mężów w dziejach, zwykle przegrywają. Uratować je może tylko pokój.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Bogusław Chrabota: Państwa wojenne na Bliskim Wschodzie może uratować tylko pokój

Foto: Stock

Reklama
Reklama
Reklama

Rok 1244 był dla Ziemi Świętej szczególnie tragiczny. Z potęgi Królestwa Jerozolimskiego niewiele zostało. Iluzja, że uda się na Bliskim Wschodzie, w morzu islamu utrzymać państwa chrześcijańskie powoli pryskała. Arabowie byli w ofensywie właściwie od połowy XII wieku. Najpierw padła Edessa, a potem, krok po kroku odbierano baronom Ziemi Świętej kolejne skrawki zdobytej po pierwszej krucjacie ziemi. Pierwsza katastrofa wydarzyła się w 1187 r. To wtedy szaleństwo i próżność przywódców Królestwa zaprowadziły ich ostatnią wielką armię pod Rogi Hittinu. To tam, na polu bitwy, nieopodal Jeziora Tyberiadzkiego, Saladyn rozbił w puch oddziały chrześcijańskie, przeprowadzając przy okazji regularną egzekucję templariuszy i joannitów. Chwilę później Baldwin z Ibelinu po bohaterskiej obronie poddał Jerozolimę i mimo kilku kolejnych krucjat Miasto Męki Pańskiej nigdy na dłużej nie wróciło w ręce wyznawców Chrystusa. W początkach XIII wieku wyrwał je co prawda na jakiś czas z mocy islamu cesarz Fryderyk z rodu Hohenstaufów, ale rok 1244 był ostatnim, kiedy miastem rządzili ludzie krzyża.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama