Reklama

Jan Maciejewski: Dom wschodzącego Słońca

Gnicie to amnestia treści skumulowanych za życia w ciele. Wypuszczenie ich zza krat kości i mięśni, za bramy skóry.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Jan Maciejewski: Dom wschodzącego Słońca

Foto: Adobe Stock

Reklama
Reklama
Reklama

Na zboczu góry, najlepiej od jej wschodniej strony. Tak, żeby codziennie, a nie tylko raz w roku światło mogło zatańczyć na grobach. Zapalało się na płytach jak okna w kamienicach, jedno po drugim. „A jednak tam ktoś mieszka, sam zobacz, pali się u nich światło”.

Ciało po śmierci jest jak dom, z którego się wyprowadzono. Opuszczone, ale przecież nie bezosobowe. Nie ma nic wspólnego z niezamieszkałym jeszcze „lokalem w stanie deweloperskim”. Nie ma mieszkańca, nie ma duszy, ale na każdym kroku natykamy się na pozostawione przez nią ślady. Jest ich zapach. Ich książki i meble. Jest cisza, której nie przerywa znajomy głos, ale ile jego słów nadal odbija się w tych ścianach echem. „W tym samym domu, w tym pokoju, gdzie cudze meble rozstawiono, musimy skończyć naszą dawną rozmowę, smutnie nieskończoną”. I rozmawiamy, w ciszy, ale nie sami ze sobą. Te ściany pamiętają.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama