Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie znaczenie dla prawicowego paktu senackiego ma nieoczekiwane stanowisko prezydenta wobec Grzegorza Brauna.
- Dlaczego wypowiedź głowy państwa jest odczytywana jako sygnał o możliwym ułaskawieniu kontrowersyjnego polityka.
- Kto na prawicy będzie miał decydujący głos w sprawie sojuszu i dlaczego współpraca z Braunem może okazać się koniecznością.
- Jak na słowa prezydenta zareagowała koalicja rządząca i jakie zagrożenia widzi w jego postawie.
Wypowiedź Karola Nawrockiego o Grzegorzu Braunie jest jednym z najważniejszych, w kategoriach bieżącej krajowej polityki, fragmentów wywiadu prezydenta dla „Rzeczpospolitej”. – Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma swoją reprezentację w parlamencie. Jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce – powiedział prezydent.
Czytaj więcej
Kiedy spotykam się z naszymi partnerami na świecie, słyszę wprost pytanie: czy wy wiecie coś więcej niż my? Znam raporty sojuszu północnoatlantycki...
Na pytanie dziennikarza „Rzeczpospolitej”, czy na ocenę Brauna nie mają wpływu zarzuty o prorosyjskość, prezydent odpowiedział: – To prawda, są takie zarzuty. Z drugiej strony mamy dziś premiera, który ściskał się z Władimirem Putinem. Panie redaktorze, rzeczywiście pan diagnozuje pewne kontakty, ale ja patrzę w innym kierunku i widzę premiera, który mówił, żebyśmy współpracowali z Rosją taką, jaka jest.
Wypowiedź prezydenta Karola Nawrockiego nawiązuje do planów paktu senackiego?
Słowa te padły w szczególnym momencie. W weekend konserwatywny PrzeKanał ujawnił taśmy z wypowiedziami Grzegorza Brauna, w których ostro uderzył w ludzi Karola Nawrockiego. Kancelarię Prezydenta nazwał „szmaciarzami” i „Judenratem”. Powodem zdenerwowania Brauna było odrzucenie większości kandydatów Konfederacji Korony Polskiej do licznych rad działających przy prezydencie.
Czytaj więcej
Prawica przygotowuje pakt senacki, w którym będzie również Konfederacja Korony Polskiej. - Bez środowiska Grzegorza Brauna porozumienie nie miałoby...
Rady te mają charakter czysto doradczy, a polityczna gra toczy się o coś więcej. W związku z tym, że wybory do Senatu odbywają się w okręgach jednomandatowych, korzystny jest start w dużych blokach i wystawienie w każdym okręgu po jednym uzgodnionym kandydacie. Chodzi o to, by głosy się nie rozproszyły. Tak robią partie obecnej koalicji, dzięki czemu już w 2019 roku, czyli za rządów PiS, udało im się wygrać wybory do izby refleksji. Przed wyborami w 2027 tę samą strategię chcą zastosować partie prawicowe, a patronat nad ich paktem senackim miałby objąć prezydent Karol Nawrocki. Otwartą kwestią jest, czy w pakcie znajdzie się partner budzący największe kontrowersje – Konfederacja Korony Polskiej.
– Nie widzę możliwości współpracy z Grzegorzem Braunem w ramach tak zwanego paktu senackiego prawicy – powiedział w TOK FM na początku września prezydencki minister Wojciech Kolarski. Na słowa te zareagował rzecznik Konfederacji Korony Polskiej Roman Fritz: „Stanowisko pałacu prezydenckiego jest już jasne. Skoro nie ma woli stworzenia szerokiego, niepodległościowego porozumienia do Senatu, nie pozostaje nam nic innego, jak przygotować się do samodzielnej walki. Jesteśmy na nią gotowi. Konfederacja Korony Polskiej wystawi stu świetnych kandydatów do Senatu – po jednym w każdym okręgu wyborczym. Nie zamierzamy nikogo prosić o miejsce przy stole” – napisał w mediach społecznościowych.
Politycy Konfederacji Korony Polskiej doskonale zdają sobie sprawę, że samodzielny start do Senatu jest niemożliwy
Jak w tym kontekście odczytywać słowa prezydenta z wywiadu dla „Rzeczpospolitej”? – Karol Nawrocki najwyraźniej uznał, że nie chce zamykać sobie jakiejkolwiek opcji – ocenia Piotr Sterkowski, wiceprezes Fundacji Kisiela, działacz społeczny i publicysta, dobrze znający środowisko Brauna. – Formułując taką wypowiedź, prezydent chce też zatrzymać odpływ wyborców Grzegorza Brauna, którzy są ważnym komponentem jego elektoratu. Trudno obecnie przesądzać, czy dojdzie do zawiązania prawicowego paktu senackiego z udziałem Brauna, choć wydaje się to bardzo prawdopodobne – ocenia Piotr Sterkowski.
Dlaczego? Jak wyjaśnia, słowa Romana Fritza o gotowości wystawienia przez Konfederację Korony Polskiej „stu świetnych kandydatów do Senatu” są mocno na wyrost. – Moim zdaniem niemożliwy jest samodzielny start do Senatu Konfederacji Korony Polskiej. Zaś jeśli chodzi o inne partie prawicowe, w pewnym momencie będą musiały przełknąć Grzegorza Brauna. Bez niego nie wygrają bitwy o Senat – dodaje Piotr Sterkowski.
<blockquote class="twitter-tweet"><p lang="pl" dir="ltr">Pakt Senacki bez wszystkich liczących się partii prawicowych nie ma sensu. https://t.co/4scZ1z15pm</p>— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) <a href="https://x.com/SlawomirMentzen/status/2101656502196945275?ref_src=twsrc%5Etfw">September 20, 2026</a></blockquote> <script async src="https://platform.x.com/widgets.js" charset="utf-8"></script> Tomasz Sommer, redaktor naczelny „Najwyższego Czasu” i prawdopodobny kandydat do Sejmu z list Grzegorza Brauna w najbliższych wyborach, ocenia z kolei, że choć słowa Nawrockiego są istotne, to nie prezydent będzie miał decydujący głos odnośnie kształtu paktu senackiego. – Ostatnie słowo należeć będzie do Jarosława Kaczyńskiego – prognozuje. – Jeśli prześledzimy wypowiedzi przedstawicieli poszczególnych podmiotów, zainteresowanych szerokim paktem, zauważymy, że opowiadają się za nim zarówno Konfederacja, jak i Konfederacji Korony Polskiej, choć dla ta druga ma trudne relacje np. ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego po tym wszystkim, co były premier robił np. w okresie pandemii. Najbardziej konsekwentnie przeciw szerokiemu paktowi senackiemu wypowiada się partia Jarosława Kaczyńskiego – zauważa Tomasz Sommer.
Jego zdaniem nastawienie prezesa PiS może się jednak zmienić pod wpływem matematyki. – Obecnie obie Konfederacje mają mniej więcej takie samo poparcie jak PiS, a nawet i większe. Więc gdyby np. doszło do małego paktu senackiego z udziałem obu Konfederacji i Rozwoju Plus, startujący samodzielnie PiS mógłby zdobyć śladową liczbę mandatów w Senacie. Choć oczywiście Kaczyński mógłby też przyjąć taktykę spalonej ziemi, uznając, że odpuszcza sobie Senat i walczy wyłącznie do dobry wynik w wyborach do Sejmu – dodaje Sommer.
Grzegorz Braun mógłby stracić prawo kandydowania do Sejmu. O ile nie zostanie ułaskawiony
Jak mówi Piotr Sterkowski, słowa Nawrockiego o Braunie odczytywane mogą być jednak nie tylko w kontekście paktu senackiej, lecz też ewentualnego ułaskawienia. Chodzi o to, że przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Pragi-Południe trwa proces Brauna dotyczący jego najgłośniejszych happeningów, m.in. zgaszenia świec chanukowych w Sejmie, zakłócenia wykładu prof. Jana Grabowskiego o Holokauście czy zniszczenia choinki w budynku krakowskiego sądu okręgowego. Jak już pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, możliwe jest, że do prawomocnego skazania Brauna dojdzie jeszcze przed wyborami w 2027 roku. Gdyby usłyszał karę więzienia, choćby w zawieszeniu, nie mógłby kandydować.
Czytaj więcej
Grzegorz Braun gra na przedłużenie swojego procesu w sprawie m.in. zgaszenia świec chanukowych. Powodem jest obawa, że straci możliwość kandydowani...
Zdaniem Piotra Sterkowskiego, słowa Nawrockiego mogą być sygnałem o ewentualnym ułaskawieniu. – Takie ułaskawienie byłoby jednak elementem szerszego politycznego dealu. Wszyscy pamiętamy, w jakich okolicznościach Braun udzielił poparcia Nawrockiemu przed drugą turą wyborów prezydenckich. Nieoczekiwanie jeden z posłów PiS, Sławomir Zawiślak, dołączył do Brauna w Sejmie, ratując jego koło poselskie. A sam Braun zaczął być zapraszany do jednej z prawicowych telewizji – zauważa Sterkowski. – W polityce nie ma nic za darmo. Wiedzą o tym dobrze zarówno Braun, jak i Nawrocki – dodaje.
Tomasz Sommer nie jest jednak przekonany, że ułaskawienie będzie w ogóle potrzebne. – Nie dywagowałbym o prawie łaski, bo wydanie przed wyborami prawomocnego wyroku jest mało prawdopodobne – mówi.
Jego zdaniem Braun raczej nie zostanie też skazany na karę, uniemożliwiającą start do Sejmu. – Orzeczenie więzienia w zawieszeniu za zdarzenia takie jak zgaszenie świeczki, wyrzucenie choinki czy skrzywienie mikrofonu byłoby ośmieszające dla sądu – wywodzi.
Jego zdaniem słowa Nawrockiego o Braunie nie rozwiewają wątpliwości dotyczących przyszłych relacji obu polityków. Już teraz ostro zareagowała na nie jednak polityczna konkurencja. „Prezydent Nawrocki uznaje w swoim wywiadzie proruską partię Brauna za zupełnie akceptowalną część polskiej polityki. To skrajnie niebezpieczna postawa, która wprost uderza w bezpieczeństwo Rzeczypospolitej” – napisał w mediach społecznościowych szef MSWiA Marcin Kierwiński z KO.
Głos zabrał też sam premier Donald Tusk. „Pan Karol Nawrocki stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość” – napisał.