Reklama
Rozwiń
Reklama

50 euro od członka na ratunek FDP

Liberałowie z FDP współrządzili Niemcami przez większość czasu od powstania RFN. Dwa lata temu ponieśli wyborczą klęskę i wypadli z Bundestagu. Teraz pragną powrócić, ale potrzebują do tego pieniędzy.

Aktualizacja: 16.05.2015 10:57 Publikacja: 16.05.2015 06:53

FDP chce wrócić do politycznej gry

FDP chce wrócić do politycznej gry

Foto: AFP

FDP ma obecnie 7,5 mln euro długów, co wyklucza marzenia o skutecznych kampaniach wyborczych, zwłaszcza za dwa lata do Bundestagu. Partia postanowiła więc sięgnąć do środków zgromadzonych przez swych członków w organizacjach landowych. Na zjeździe w Berlinie uchwalono właśnie, że struktury te przekażą na konto centralnych władz partii 50 euro za każdego członka w najbliższych dwu latach. Jako, że członków jest 55 tys. zbierze się z tego spora suma.

Pieniądze mają pomóc przywrócić świetność ugrupowania, które dwa lata temu musiało się rozstać z Bundestagiem,w którym FDP było obecne od powstania RFN w 1949 roku. Przez całe dziesięciolecia na pytanie, kto będzie po następnych wyborach rządził Niemcami, była tylko jedna odpowiedź: koalicjant Wolnej Partii Demokratycznej, FDP. Przy czym koalicjantem liberałów, niewielkiej w końcu partii małego biznesu ludzi w sumie zamożnych oraz przedstawicieli wolnych zawodów, była CDU i bawarska CSU - z jednym wyjątkiem, za czasów kanclerza Willego Brandta z SPD.

Ostatni raz FDP weszła do w koalicji z CDU/CSU Angeli Merkel w 2009 roku. Szef liberałów Guido Westerwelle, został wówczas wicekanclerzem i szefem dyplomacji. Współrządzenie zaczęło się dla FDP źle, w atmosferze oskarżeń, że partia ta nie ma nic do zaproponowania poza redukcją podatków dla biznesów swych członków. Potem było coraz gorzej, gdy media zaczęły analizować nieudane działania ministra Westerwelle na arenie międzynarodowej.

Partia rozpadła się praktycznie jeszcze przed ostatnimi wyborami. W ich wyniku kanclerz Merkel zabrakło koalicjanta i zmuszona była ona porozumieć się z SPD, swym głównym przeciwnikiem.

O FDP faktycznie zapomniano. Do lutego tego roku jej przedstawicieli nie było nie tylko w Bundestagu, ale i w parlamencie żadnego z 16 niemieckich krajów związkowych czyli landów. Takiej sytuacji nie było od powstania RFN.

Reklama
Reklama

Liberałom udało się jednak ostatnio przekroczyć 5 proc. próg wyborczy w dwu landach: Hamburgu i Bremie. To ożywiło nadzieje na sukces na szczeblu federalnym. Wybory do Bundestagu odbędą się za dwa lata - i zbierając pieniądze partia zaczęła właśnie przygotowania do nich. Po raz wtóry wybrano też 36-letniego Christiana Lindnera na szefa ugrupowania. - Jesteśmy dopiero na początku drogi - ostrzegał na piątkowym zjeździe przed zbytnim optymizmem.

W wielu badaniach opinii publicznej FDP ma nadal maksimum 4 proc . poparcia. To o wiele za mało na powrót do władzy. Dla porównania CDU popiera obecnie 42 proc. obywateli, SPD - 24 proc,Zielonych - 10 proc., Die Linke( postkomuniści) - 9 proc, a AfD (eurosceptycy) - 4 proc.

Polityka
Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji
Polityka
W Korei Północnej powstała ulica dla rodzin żołnierzy poległych w walce z Ukraińcami
Polityka
Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie
Polityka
Do czego zobowiązały się państwa członkowskie Rady Pokoju? Jest nowy wpis Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama